wtorek, 22 lutego 2011

Cięcia w „Rodzinie na Swoim”

Cięcia w „Rodzinie na Swoim”

Autorem artykułu jest Ewelina Mółka



Dla ratowania budżetu rząd rozważa poważne zmiany w programie „Rodzina na Swoim”, które mają przynieść minimum 1,3 mld zł oszczędności kosztem ograniczenia możliwości kupna własnego lokum spowodowanego wyłączeniem z dopłat mieszkań używanych. Przyjmowanie wniosków skończy się w 2012 r.

Dla ratowania budżetu rząd rozważa poważne zmiany w programie „Rodzina na Swoim”, które mają przynieść minimum 1,3 mld zł oszczędności kosztem ograniczenia możliwości kupna własnego lokum spowodowanego wyłączeniem z dopłat mieszkań używanych. Przyjmowanie wniosków skończy się w 2012 r.

Rządowy program preferencyjnych kredytów mieszkaniowych znany jako „Rodzina na Swoim” ruszył w 2007 r. z myślą o „zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych lub standardów mieszkaniowych średniozamożnych rodzin”. Jednak w dobie kłopotów budżetu państwa rząd szuka oszczędności gdzie się da, więc od nowego roku zmienią się zasady przyznawania pomocy, a program wygaśnie z końcem 2012 r.

Jak jest

Obecnie skarb państwa przez osiem lat finansuje połowę comiesięcznych rat kredytu hipotecznego zaciągniętego w złotówkach przez rodzinę albo osobę samotnie wychowującą dzieci na: zakup mieszkania, domu, spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego albo budowę domu. Jednak powierzchnia lokalu nie może przekraczać 75 m kw. w przypadku mieszkań i 140 m kw. w przypadku domu jednorodzinnego (z tym że bonifikata obejmuje powierzchnię nie większą niż odpowiednio 50 i 70 m kw. – jest to tzw. powierzchnia bazowa).

W latach 2007-2008 udzielono ponad 10,6 tys. preferencyjnych kredytów na sumę ponad 1,28 mld zł. W kolejnych latach w wyniku liberalizacji przepisów (podwyższono limity cenowo-kosztowe) liczba chętnych na państwowe wsparcie gwałtownie wzrosła. W zeszłym roku było to prawie 31 tys. wniosków na kwotę ponad 5,4 mld zł. W pierwszym półroczu tego roku przyjęto niecałe 17,9 tys. podań opiewających na ponad 3,2 mld zł. Łącznie dopłatami objęto ponad 59,3 tys. kredytów wartych prawie 10 mld zł.

Jak będzie

Wkrótce zasady pomocy się zmienią. Realizujące projekt Ministerstwo Infrastruktury przygotowało nowelizację, wedle której:

od 1 stycznia 2011 r. o preferencyjny kredyt będzie mogła wystąpić także osoba samotna (singiel), z tym że finansowaniem zostaną objęte lokale nie większe niż 50 m kw., a ich powierzchnię bazową ustalono na poziomie 30 m kw.;

z 1,4 do 1,3 zmniejszy się wskaźnik przeliczeniowy określający, ile może kosztować nieruchomość objęta programem, a to spowoduje obniżenie limitu cenowego o 7,1 proc.;

zmieni się sposób obliczania wskaźnika dla byłych miast wojewódzkich i gmin sąsiadujących z miastami wojewódzkimi;

dopłatę otrzymają jedynie ci, którzy nie ukończyli 35. roku życia;

od 1 lipca 2011 r. z projektu zostaną wyłączone lokale na rynku wtórnym.

Przyjmowanie wniosków zakończy się 31 grudnia 2012 r. Po tej dacie państwo będzie realizować jedynie wcześniejsze zobowiązania (nowi chętni nie otrzymają dotacji).

Wygaszenie programu z końcem 2012 r. nie jest przypadkowe. Zgodnie z przewidywaniami Departamentu Analiz Strategicznych rządu (DAS) w budownictwie nastąpi wówczas ożywienie. Projektodawcy zmian przywołują też argument o przyjęciu euro i stopniowej konwergencji stóp procentowych z tym związanej, co ma stymulująco działać na sektor budownictwa nawet dwa lata przed wstąpieniem do unii walutowej.

Pod koniec lipca projekt był konsultowany między resortami i opiniowany przez ponad 30 organizacji branży nieruchomości i finansów. Po wakacjach trafi do Sejmu, jeśli rząd przyjmie zgłoszone założenia. – Ostatecznie zakres zmian, ich rodzaj oraz termin wejścia w życie będzie uzależniony od przebiegu procesu legislacyjnego – mówi Zbigniew Przybysz z biura prasowego Ministerstwa Infrastruktury.

Koszty obsługi są za duże

Rząd tłumaczy zmiany i wygaszenie akcji oszczędnościami budżetowymi. Dotąd (przez 3,5 roku), wydano na dopłaty 185 mln zł, ale do 2017 r. obciążenie budżetu z tytułu wniosków zaakceptowanych w latach 2007-2009 wyniesie 1,27 mld zł (szacunki Banku Gospodarstwa Krajowego obsługującego projekt). Kredyty przyznane w roku bieżącym pociągną za sobą wydatki przekraczające 1,63 mld zł do 2018 r. Kolejne dwa lata wygenerują zobowiązania na poziomie 3,3 mld zł. Łącznie, czyli do 2020 r., skarb państwa wyda na „Rodzinę na Swoim” 6,2 mld zł.

Zdaniem polityków w dobie kryzysu, znacznego deficytu budżetowego i rosnącego długu publicznego ocierającego się o próg ostrzegawczy 55 proc. PKB to za dużo, dlatego rząd wycofuje się z pomocy. Dzięki nowelizacji ustawy koszty obsługi „Rodziny na Swoim” zmniejszą się o 1,3 mld zł (21 proc.). Oszczędności mogą być większe, gdyż BGK założył, że akcja kredytowa w latach 2011-2012 utrzyma się na poziomie z tego roku, czyli sprzed wprowadzenia zmian.

Nowości popierają deweloperzy, krytykują je inne organizacje związane z branżą nieruchomości. – Program jest dobrze funkcjonującym instrumentem wsparcia polityki mieszkaniowej, dlatego należy go utrzymać – mówi Konrad Płochocki z Fundacji na Rzecz Kredytu Hipotecznego. – Zamiast wygaszania akcji czy wprowadzania ograniczeń podmiotowych, postulujemy ustalenie bardziej rygorystycznych limitów cenowo-kosztowych jako źródła oszczędności dla budżetu. To najlepsza metoda, która nie będzie powodować gwałtownych skutków rynkowych – dodaje.

Jego zdaniem zmiana wypacza ideę programu i służy jedynie deweloperom, a nie ludziom chcącym uzyskać własne lokum. – Na mieszkanie stać będzie jedynie stosunkowo zamożne osoby – uważa.

Fundacja proponuje wprowadzenie dopłat do kredytu zaciągniętego na wykończenie nowych nieruchomości.

Rynek wtórny wypacza program

Dlaczego resort infrastruktury wykreślił z programu rynek wtórny? Zdaniem urzędników „Rodzina na Swoim” nie do końca realizuje główne założenie, jakim było jej proinwestycyjne oddziaływanie na budownictwo mieszkaniowe. Od początku istnienia akcji większość (prawie 61 proc.) wniosków dotyczyła bowiem zakupu lokalu z rynku wtórnego.

– Proponowane rozwiązania są reakcją na skutki spowolnienia gospodarczego i gorszą kondycję budżetu państwa. Mają one stymulować nowe inwestycje mieszkaniowe w warunkach dekoniunktury. Temu służy likwidacja transakcji rynku wtórnego – wyjaśnia Przybysz.

Wykreślenie dofinansowania do mieszkań używanych poprawi sytuację budżetu, do którego – jak zakładają pomysłodawcy poprawek – napłyną pieniądze z VAT-u za materiały budowlane, wyższego podatku dochodowego od firm sektora budowlanego oraz wyższego podatku od wynagrodzeń ludzi pracujących przy inwestycjach. Koszty dopłat będą więc równoważone lepiej niż obecnie. – Po wyłączeniu rynku wtórnego poprawi się relacja wpływów budżetowych z tytułu różnych zobowiązań do wydatków ponoszonych na zasilenie Funduszu Dopłat – tłumaczy Przybysz.

Tego optymizmu nie podziela jednak Krajowa Izba Gospodarcza (KIG), której przedstawiciele uważają likwidację ulgi za wysoce kontrowersyjną i niezrozumiałą. – To niekonstytucyjne faworyzowanie jednych podmiotów kosztem drugich – twierdzi Natalia Witkowska, rzeczniczka KIG-u. Jej zdaniem likwidacja ulgi w połączeniu ze wzrostem VAT-u, spadkiem zdolności kredytowej (wyższy VAT to wyższe ceny) i wygaszeniem programu w 2012 r. zmniejszy popyt na mieszkania i tym samym wpływy do budżetu. – A to będzie stanowić presję do dalszej podwyżki tego podatku – dodaje.

Wyeliminowanie z dopłat rynku wtórnego krytykuje także Fundacja na Rzecz Kredytu Hipotecznego. – To wykluczy z programu osoby mieszkające w miejscowościach, gdzie nie są realizowane inwestycje na rynku pierwotnym, oraz tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na nabycie nowych nieruchomości, a nie każdego stać przecież na budowę domu – twierdzi Konrad Płochocki z fundacji. Przytacza on dane, wedle których w 2008 r. 80 proc. inwestycji budownictwa deweloperskiego skoncentrowało się na obszarze zamieszkałym jedynie przez 24,6 proc. obywateli. – W 172 powiatach zamieszkałych przez 12,5 mln Polaków nie budowano mieszkań – mówi.

Najpierw lokum, potem rodzina

Skąd decyzja o ograniczeniu wieku wnioskodawców do 35 lat? Twórcy projektu tłumaczą, że akcja ma również prorodzinny charakter, a w tym wieku najwięcej osób decyduje się na założenie i powiększenie rodziny oraz odznacza najwyższą zdolnością prokreacyjną (zdaniem DAS 90 proc. przyrostu naturalnego tworzą rodzice z tej kategorii wiekowej). Zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych znacznie zwiększa prawdopodobieństwo ziszczenia się takiego scenariusza. Wedle projektodawców krok ten sprawi, że podniesie się efektywność ekonomiczna programu i będzie ona ściślej związana z jego celami społecznymi (poprawą sytuacji demograficznej).

– To nieuzasadniona dyskryminacja. Osoby po 35. roku życia coraz częściej decydują się na stworzenie rodziny – mówi Płochocki.

Pomoc w uzyskaniu własnego lokum ma skłonić również singli do założenia rodziny i postarania się o potomstwo. – Poszerzenie kręgu beneficjentów o osoby samotne wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społecznym – uzasadniają w Ministerstwie Infrastruktury.

Poszerzając krąg odbiorców akcji o singli, urzędnicy wzięli pod uwagę fakt, że coraz powszechniejszym zjawiskiem jest niesformalizowany związek, w którym również rodzą się dzieci.

Deweloperzy pytają, dlaczego tak późno

Dla rynku mieszkaniowego najistotniejsza wydaje się zapowiedź wyłączenia z dopłat transakcji zawieranych na rynku wtórnym. Jak to wpłynie na akcję kredytową?

BGK prognozuje, że portfel „Rodziny na Swoim” zmniejszy się o 35 proc. – Z pewnością nie możemy mówić o znaczącej i stałej, a tylko czasowej, stagnacji na rynku wtórnym, bo cały program przestanie funkcjonować z końcem 2012 roku – uważa Witkowska.

Zapowiedź skasowania dopłat do lokali używanych popierają deweloperzy, ale chcieliby jej szybszego wprowadzenia. – Jeżeli rząd uznał, że skierowanie pomocy publicznej na rynek pierwotny przyniesie konkretne korzyści społeczne, gospodarcze i fiskalne, do dlaczego z tym zwleka? – zastanawia się Jacek Bielecki, członek zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD). – Jedynym wytłumaczeniem jest uleganie naciskom banków, które w rynku wtórnym widzą swój główny interes – twierdzi.

Dłuższe vacatio legis urzędnicy tłumaczą potrzebą odpowiedniego przygotowania na zmiany zarówno sektora budownictwa mieszkaniowego, jak i osób zainteresowanych kupnem używanego lokum.

Korzyści dla budżetu państwa i firm budowlanych

Po spodziewanym przesunięciu części popytu z rynku wtórnego, zwiększy się liczba transakcji zawieranych na rynku pierwotnym, co powinno pozytywnie oddziaływać na przedsiębiorstwa deweloperskie, firmy wykonawcze oraz producentów i dostawców materiałów budowlanych, wykończeniowych i wyposażenia wnętrz – przewidują autorzy zmian. Ich zdaniem zmniejszenie limitów cenowo-kosztowych wymusi ruch po stronie oferentów (obniżka cen nieruchomości) oraz banków (złagodzenie kryteriów dochodowych).

Konrad Płochocki z Fundacji na Rzecz Kredytu Hipotecznego prognozuje, że zmiany nieco przyspieszą spadek cen (na obu rynkach), który od dwóch lat postępuje w tempie 5-7 proc. Dlaczego? Obniżenie limitów wymusi obniżkę cen na rynku pierwotnym. To w połączeniu z wyłączeniem z programu lokali używanych przyniesie zmniejszenie popytu i spadek na rynku wtórnym.

W wyniku ożywienia w branży deweloperskiej i pokrewnych zwiększą się przychody budżetu: z tytułu VAT-u (prognoza zakładająca dodatkowe 253 mln zł w latach 2011-2012 powstała przed zapowiedzią podniesienia stawki podatku), CIT-u i PIT-u (eksperci przewidują wzrost zatrudnienia w całym sektorze oraz branżach z nim powiązanych, choć zakładają też negatywne skutki dla osób związanych z rynkiem wtórnym). Spadek bezrobocia powinien przynieść mniejsze wydatki na cele socjalne. Projektodawcy liczą, że nowelizacja dzięki efektowi mnożnikowemu korzystnie wpłynie na PKB.

Jak wielkiego ożywienia można się spodziewać? PZFD ma nadzieję, że przynajmniej połowa transakcji z rynku wtórnego przeniesie się na pierwotny. – Powstanie nowa substancja mieszkaniowa oraz wartość dodana, której rynek wtórny nie tworzy – ocenia Bielecki. – Pozytywnym efektem społecznym będzie powstanie nowych lokali, których dzisiaj brakuje co najmniej 1,5 miliona.

Co z rynkiem wtórnym? – Spadek na pewno nastąpi, ale sektor ten rządzi się trochę odmiennymi regułami od rynku pierwotnego – uważa Bielecki i przywołuje argument, że w latach ubiegłych wiele mieszkań nabyto w ramach wykupu spółdzielczego. – Ich właściciele nadal będą je oferować. Być może po niższej cenie, nie mając bariery kosztowej? – przewiduje.

Likwidacja preferencyjnych kredytów do lokali używanych może sprawić, że spadek cen na rynku wtórnym będzie głębszy niż w sektorze nowych nieruchomości – prognozuje Płochocki.


---

Maciej Kusznierewicz jest dziennikarzem Portalu Skarbiec.Biz


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

2 niezbędne rzeczy dla młodej firmy na starcie

2 niezbędne rzeczy dla młodej firmy na starcie

Autorem artykułu jest Ola Kowalska



Gdy zakładamy firmę, towarzyszą nam prawie takie same emocje, jak gdy bierzemy ślub lub stajemy się rodzicem. Właściwie porównanie z byciem mamą lub tatą jest tu bardzo na miejscu, przecież nasza firma rodzi się z naszych pomyslów, chęci zmiany i rozwoju, tworzymy coś z niczego i na zawsze stajemy się rodzicem przedsięwzięcia.

Gdy zakładamy firmę, towarzyszą nam prawie takie same emocje, jak gdy bierzemy ślub lub stajemy się rodzicem. Właściwie porównanie z byciem mamą lub tatą jest tu bardzo na miejscu, przecież nasza firma rodzi się z naszych pomyslów, chęci zmiany i rozwoju, tworzymy coś z niczego i na zawsze stajemy się rodzicem tego przedsięwzięcia.

Wiele elementów jest wtedy nowych, wchodzimy w całkiem inny świat, stajemy się z musu bardziej odpowiedzialni, świadomi naszych czynów i bardziej poinformowani, co należy robić. Oczywiście wiedza ta nie leży na ulic, musimy sami się o nią postarać. Wiedza zatem jest jedną z tych rzeczy, bez której będą rodzicem swojej młodej firmy, nie damy sobie rady.

Najważniejsza wiedza dotyczy podatków i opłat, które powinniśmy poczynić, prowadząc firmę. Najlepiej zorientować się już na samym początku, co od podatku możemy odliczyć. Gdy zorientujemy się zbyt późno, po kilku miesiącach może nam urosnąć duża kwota i szybko będziemy dłużni fiskusowi. A każda kwota dla małej, nowej firmy jest istotna, zwłaszcza taka, która dopiero się rozwija i uważa na koszty.

Finanse to drugi element, który musi zostać dobrze przemyślany. Jeśli zakładamy firmę, na wstępie możemy potrzebować bardzo dużo pieniędzy. Najlepiej postarać się o dotację z Unii Europejskiej, nie będzie to dużo, jeśli zechcemy otworzyć knajpę i wynająć jakiś lokal, ale dla małej firmy internetowej kwota kilkunastu tysięcy na starcie będzie wspaniałym dofinansowaniem. Oczywiście otrzymanie takiej dotacji nie jest łatwe i nie każdemu udaje się ją dostać, stąd może lepiej rozważyć także złożenie wniosku o kredyt dla firmy. Tani kredyt inwestycyjny to dobra szansa na przyszłość.

Z całą pewnością istotnych elementów można by jeszcze wyliczać i dodawać. Jednak bez gotówki, funduszy i odpowiedniej wiedzy w podatkach daleko nie zajdziemy. Jeśli mamy plan, głowę na karku, wiemy co chcemy zrobić, jak i skąd wziąć na to pieniądze, odrobina szczęścia i sukces gwarantowany.

---

Tanie kredyty hipoteczne dla każdego!


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Biznes w Kwidzynie i innych małych miastach. Czy uwięziony ptak poleci?

Biznes w Kwidzynie i innych małych miastach. Czy uwięziony ptak poleci?

Autorem artykułu jest Piotr Majda



Zostałem niedawno zapytany, co sadzę o możliwościach inwestycyjnych w Kwidzynie? Nie chodziło bynajmniej o milionowe inwestycję dużych firm, ale o szanse na założenie własnej firmy, która miałaby możliwości nie tylko przetrwania na rynku, ale i zarabiania konkretnych pieniędzy.

Wiele osób uważa patrząc na lokalny rynek, iż decyzja o założeniu własnej firmy w takim mieście jest swoistym strzałem w kolano. Po co zakładać kolejny sklep skoro ludzie i tak na zakupy wyjadą do innego miasta.

Trzeba jednak pamiętać, że nie wyjeżdżają bez powodu. Kupują gdzie indziej, ponieważ tutaj na miejscu czegoś im brakuje. Jeżeli czegoś brakuje, tzn. iż istnieje nie wykorzystana nisza, a jak wiemy z ekonomi tam gdzie nisza tam i szansa na dobry biznes o ile uda nam się trafić w niezaspokojone potrzeby nabywców. Rynek nie lubi próżni. Tam gdzie czegoś nie ma za chwilę to się pojawi. Wygrają tylko te osoby, które pierwsze dostrzegą szanse.

W Kwidzynie wciąż brakuje wielu rzeczy. Jak choćby dużych sklepów z odzieżą, kawiarni z prawdziwego zdarzenia, markowych salonów. Patrząc na lokalny rynek jest zdania, iż duże szanse na sukces mają tutaj jednostki franczyzowe znanych sieci (franczyza czyli udzielenie licencji na prowadzenie własnej firmy pod marką znanej sieci np. Mc'Donalds, Reserved przyp. red.). Rynek jest już przepełniony małymi sklepikami z odzieżą. Może gdyby choćby cześć takich sklepików "połączyła się" umownie niekoniecznie formalnie i znalazłaby się pod jednym dachem tworząc w ten sposób swego rodzaju wyspecjalizowane centrum handlowe przypuszczam, iż obroty każdego z właścicieli zwiększyłyby się przynajmniej dwukrotnie w zależności od przyjętej strategii firmy.

W dobry sklep trzeba włożyć sporo pieniędzy, jednak tutejszy rynek jest wygłodniały na duże i znane marki. Począwszy od odzieży a na gastronomi kończąc. Patrząc na tutejszych franczyzobiorców radzą sobie oni całkiem nie źle i stosunkowy szybki zwrot z inwestycji jest jak najbardziej realny.

kwidzyn gastronomia

Trzeba natomiast pamiętać, iż rodzaj biznesu, którym chcielibyśmy się zająć powinien być uzależniony od naszych zainteresowań, umiejętności oraz predyspozycji. Ktoś, kogo zainteresowanie tańcem rozpoczyna się i kończy na filmie "Dirty Dancing" nie powinien zakładać szkoły tańca. Oczywiście przy odpowiedniej kadrze byłoby to możliwe, jak choćby w przypadku szkoły Lilla House działającej właśnie na zasadzie franczyzy gdzie nie ma absolutnie żadnych wymogów zainteresowania czy znajomości tańca.

Dlaczego więc upieram się, że taka wiedza jest potrzebna? Otóż najważniejszą kwestią jest, aby rozumieć swój biznes i "czuć go". Najwięksi inwestorzy tacy jak Warren Buffet czy Donald Trump nigdy nie inwestowali swoich pieniędzy w coś, czego nie rozumieli. Ciężko byłoby im zarobić pieniądze na warsztacie stolarskim nie wiedząc, co tam tak naprawdę się dzieje, nie znając procesu od podszewki.

Chciałbym jeszcze jednak przestrzec przed zbyt szybką realizacją pomysłu. Coś nam przychodzi do głowy, jesteśmy pełni entuzjazmu i momentalnie przystępujemy do pracy. Z czasem jednak okazuję się, że ludzie jednak nie chcą naszego produktu... Jak to się kończy łatwo się domyśleć. Nie można odnieść sukcesu nie ryzykując, ale można natomiast te ryzyko ograniczyć. Dwa słowa, które mogą nam bardzo pomóc: badania marketingowe.

Dużo osób je lekceważy, za dużo. Polska jest specyficznym krajem pod kątem takich badań, ponieważ nie zawsze odpowiadamy zgodnie z prawdą. Pewna znana firma statystyczna ze Stanów Zjednoczonych odrzuciła dużą nawet jak na te przedsiębiorstwo ofertę na badania. Uzasadnili to tym, iż nie mogą zepsuć swojej reputacji, ponieważ takie badanie w Polsce są zbyt ryzykowne.

Nie zmienia to jednak faktu, że informację uzyskane dzięki takim badaniom są bardzo przydatne. Jeżeli z większości ankiet/rozmów wynika, iż pomysł naprawdę przypadł ludzią do gustu lub na odwrót nie można tego lekceważyć.

Na zakończenie napomnę tylko, iż pomysł na biznes ma duże znaczenie, ale tak samo duże, jeśli nie większe ma także lokalizacja tego pomysłu. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że absolutnie każdy biznes ma szanse na powodzenie o ile zostanie umiejscowiony w odpowiednim miejscu. Inne rzeczy takie jak odpowiednia strategia czy kadra także są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania firmy jednak bez odpowiedniej lokalizacji nie zdziałamy za dużo.

---

Piotr Majda
Induset Consulting

www.mlodykwidzyn.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

100/10 czyli z jaką prędkością przepływają pieniądze

100/10 czyli z jaką prędkością przepływają pieniądze

Autorem artykułu jest Piotr Majda



Wraz z wejściem w życie ustawy hazardowej liczba automatów o niskich wygranych znacząco zmalała. Jednak liczba osób, które z tych maszyn korzystają wciąż pozostaje na wysokim poziomie. Udało nam się porozmawiać z kilkoma graczami, aby dowiedzieć się jak to wszystko wygląda od wewnątrz.

Co sprawia, że tak wiele osób gra na takich automatach?

Przede wszystkim nadzieja na duże pieniądze przy małym wkładzie oraz emocje, które są nie odłącznym towarzyszem osób lubiących ryzyko. To chyba najszybszy sposób na zdobycie pieniędzy, ale i najszybszy by je stracić.

Tutaj dosłownie w ciągu kilkunastu sekund można wygrać lub przegrać kilkaset złotych. Wciskasz przycisk i wierzysz, że za chwilę wyskoczy jakaś piątka lub siódemki. Piątka, czyli maksymalna wygrana za dane owoce, siódemki, czyli najwyżej płacona "zbita". To właśnie na 5 siódemek wszyscy czekają. Wygrana jest wtedy ogromna. Jednak szansa na ich trafienie jest minimalna, wiele osób w całej swojej "karierze" nigdy nie doświadczyło smaku takiej wygranej.

kwidzyn kasyno

Sam osobiście widziałem na oczy taką wygraną tylko raz, ale słyszałem od znajomych o kilku osobach, którym się to udało. Kiedyś mój kumpel poszedł pierwszy raz w życiu zagrać na maszynie, wrzucił 5 zł i po kilku kliknięciach trafił właśnie 5 siódemek. Grał co prawda na najniższej stawce gdzie jeden "strzał " kosztował kilka groszy, ale wygrał od razu coś około 500 zł.

W naszym Kwidzyńskim salonie gier wisi na ścianie tablica z najwyższymi wygranymi:

Hot Spot 07.06.2010 - 10 000 zł
Hot Spot 11.06.2010 - 20 000 zł

Przypuszczam, że ktoś zagrał na większej stawce i trafił właśnie tą magiczną liczbę.

Ile można zarobić na maszynach?

Wszystko zależy od stawki na jakiej gramy. Najmniejsza to zazwyczaj 1 grosz największa 50 czy 100 zł za kliknięcie,. Osobiście nie przekraczam 10 zł za "strzał". Wyobraź sobie, że jedno kliknięcie kosztuje 10 zł. 1 strzał nic, 10 zł poszło, 2 nic, 3 nic i tak 10 razy, czyli przez około 10 sekund. Przez 10 sekund straciliśmy 100 zł. To jest naprawdę irytujące. Nagle 11 strzał i coś wpada. Czujemy ulgę. Wygrywamy 150 zł. Jedziemy od nowa czekając na większą wygraną, co zazwyczaj skutkuje przegraniem wszystkiego.

Kończąc grę w odpowiednim momencie można coś wygrać, ale wiadomo najpierw trzeba nadrobić to, co się przegrało, a potem jeszcze zarobić coś dla siebie. Maszyna nigdy nie da więcej niż zostało w nią wrzucone. Ten biznes zawsze jest zyskowny dla właścicieli maszyn. Tak naprawdę na dłuższą metę gracze zawsze są na minus albo mniej więcej na zero.

Czasami ktoś przychodzi codziennie wrzuca po 10 zł i nic, przychodzi ze znajomym i ten od razu wyciąga 100 zł. . Z boku wygląda jakby miał nie złego farta. Tylko, że ten znajomy wrzucił w tym tygodniu już 15 razy więcej niż tamten i w końcu za 16 razem coś mu wpadło. Większe prawdopodobieństwo na wygraną ma ten, który częściej gra to jasne.

Wracając do pytania, jak już powiedziałem im większa stawka tym większa wygrana. Myślenie, iż wygramy kilka tysięcy z 10 zł jest delikatnie mówiąc naiwne. Oczywiście wszystko jest możliwe, ale jak to się mówi: "nadzieja matką głupich". Jeżeli z tych 10 zł wygramy 100 zł to myślę, że jest to bardzo dobry wynik. Jeżeli chcemy zawalczyć o większe pieniądze musimy "zainwestować" odpowiednią kwotę. Żeby wygrać, chociaż 1 tys. trzeba zaryzykować minimalnie 300 zł i mieć duże szczęście. Bardzo duże.

Mówię to z własnych obserwacji. Aczkolwiek nie jest to też żadna reguła. Często obserwuję ludzi, którzy wrzucają nawet 2 tys. i nie wyciągają nic. Czasami zdarza się, że wrzucają potem drugie tyle i wygrywają 10 tys., ale o wiele częściej przegrywają wszystko.

Jaki klimat panuję w takich miejscach?

Gracze w salonie tworzą swego rodzaju społeczność. Gdy ciągle kogoś spotykamy zaczynamy rozmawiać, poznawać się. Gdy wpadnie komuś jakaś naprawdę dobra "zbita" przeżywają to wszyscy nawet, jeżeli ta osoba jest tu pierwszy raz.

Często są tu duże wahania nastrojów. Ktoś przychodzi w bardzo dobrym humorze, a wychodzi zły na cały świat albo na odwrót. Jeżeli przegrywamy lub wygrywamy kilkaset złotych ciężko, aby nie odbiło się to na naszym samopoczuciu

kwidzyn kasyno

Rozrywka czy biznes?

Większość osób traktuje to jako możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy, nie znam ludzi, którzy utrzymują się z gry w salonach, chociaż czasami można odnieść takie wrażenie.

Są też takie osoby, które przechodzą tu dla rozrywki. Posiedzieć z kumplem przy piwie, pogadać, a może coś tam przy okazji wpadnie. Oczywiście równie dobrze można iść do pubu, ale tam nie ma już tej nutki adrenaliny.

Często słyszy się o jakiś sposobach na maszyny, czy takie w ogóle istnieją?

Jest to bardzo sporna kwestia wśród graczy. Każdy chciałbym znaleźć sposób, dzięki któremu wygrywałby za każdym razem. Ludzie często sami wymyślają jakieś sztuczki, w które wierzą, ale które tak naprawdę nie działają. Częste zmienianie stawek, szybkość kliknięć a nawet trząchanie maszyną. Jeżeli coś akurat wpadnie przypisują to właśnie temu co zrobili.

Jest wiele profesjonalnych stron internetowych, które opisują schematy działania, elektronikę czy oprogramowanie maszyn. Ktoś, kto się w to zagłębi może łatwo dojść do wniosku, że takie sposoby nie mogą istnieć. Jeżeli już ktoś chcę zwiększyć swoje szanse na wygraną to radziłbym siadać tam gdzie maszyna już dużo "połknęła", chociaż i to nie jest pewny sposób na wygraną.

Maszyny są jak lekkie narkotyki, jeżeli ktoś nad sobą nie panuję i zbytnio się wciągnie może pójść o krok za daleko. Jak zgodnie mówią nasi rozmówcy nie ma niczego złego w tym, że ktoś gra od czasu do czasu, ale widok osób, które spędzają tam całe dnie i rujnują sobie życie nie jest miły.

---

Piotr Majda
Induset Consulting

www.mlodykwidzyn.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czym jest ryczałt ewidencjonowany?

Czym jest ryczałt ewidencjonowany?

Autorem artykułu jest pchytla



Myślisz o założeniu własnej działalności gospodarczej lub jesteś początkującym przedsiębiorcą? Musisz wybrać metodę opodatkowania przychodów swojej firmy. Sprawdź czy ryczałt ewidencjonowany jest dla Ciebie.

Ryczałt ewidencjonowany stanowi jedną z dostępnych form opodatkowania osiąganych przez przedsiębiorcę przychodów. Przed podjęciem decyzji odnośnie wyboru formy opodatkowania, należy wziąć pod uwagę kilka ważnych kwestii, a mianowicie:

- planowane zyski firmy;

- obciążenia podatkowe (stawki podatku);

- koszty, jakie trzeba będzie ponieść w celu osiągnięcia przychodów;

- ważny jest również przedmiot działalności gospodarczej.

Po dokładnej analizie powyższych czynników, wybór formy opodatkowania nie powinien sprawiać problemów.

Aby dokonać wyboru formy opodatkowania, konieczne jest złożenie stosownego oświadczenia w Urzędzie Skarbowym. W sytuacji rozpoczęcia działalności gospodarczej w trakcie roku, oświadczenie należy złożyć w przeddzień rozpoczęcia działalności gospodarczej - najpóźniej do dnia osiągnięcia pierwszego przychodu. Po zakończeniu roku podatkowego zmianę formy opodatkowania należy zgłosić do 20 stycznia nowego roku podatkowego.

Ryczałt ewidencjonowany może być stosowany przy osiąganiu przychodów:

- poprzez pozarolniczą działalność gospodarczą (jednoosobową, a także przez spółki cywilne osób fizycznych oraz spółki jawne osób fizycznych);

- przez osoby fizyczne wykonujące wolne zawody. Katalog tych zawodów jest ściśle określony (lekarz, stomatolog, weterynarz, technik dentystyczny, położna, pielęgniarka, tłumacz, nauczyciel świadczący usługi edukacyjne w wymiarze godzin lekcyjnych);

- z tytułu najmu, podnajmu, dzierżawy i umów podobnych przez osoby fizyczne, jeżeli umowy te nie są zawierane w ramach działalności gospodarczej;

- przez osoby duchowne.

Przepisy nakładające szereg wyłączeń z możliwości rozliczania się za pomocą tej formy opodatkowania, sprawiają, iż nie każdy może skorzystać z tej formy opodatkowania.

Wyłączenia podmiotowe:

- podatnik rozliczający się na karcie podatkowej;

- podatnik okresowo zwolniony z podatku dochodowego;

- podatnik, którego wyroby opodatkowane są podatkiem akcyzowym;

- podatnik, który przed wyborem ryczałtu w danym roku podatkowym, prowadził działalność na zasadach ogólnych (samodzielnie lub z małżonkiem);

- podatnik, który będzie wykonywał ten sam rodzaj usług, co w ramach stosunku pracy, w jakim pozostawal przed rozpoczęciem działalności gospodarczej na własny rachunek.

Wyłączenia przedmiotowe:

- podatnik prowadzący aptekę;

- podatnik prowadzący lombard;

- podatnik prowadzący kantor walut obcych;

- podatnik wykonujący wolne zawody, inne niż wymienione w ustawie;

- podatnik prowadzący działalność w zakresie handlu częściami pojazdów mechanicznych;

- podatnik świadczący usługi zawarte w Załączniku nr 2 Ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne z 20 listopada 1998 roku.

Korzystając z opodatkowania ryczałtem, podatnik zobowiązany jest do prowadzenia ewidencji przychodów odrębnie na każdy rok podatkowy. Na jej podstawie ewidencji, co miesiąc lub kwartalnie (w zależności jak podatnik określił to w US), ustala się kwotę podatku podlegającego wpłacie na rachunek US. Nie istnieje możliwość pomniejszania podatku o koszty uzyskania przychodów.

Podatek dochodowy ryczałtowy (PPE) wyliczany jest na podstawie osiągniętego przychodu, który pomniejsza się o zapłacone składki ZUS. Podatek należy wpłacić na konto US do 20 dnia miesiąca za miesiąc/kwartał poprzedni. Podatnik nie jest zobowiązany do składania deklaracji podatkowych. Sposób prowadzenia w/w ewidencji określają przepisy Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 17 grudnia 2002 r. w sprawie prowadzenia ewidencji przychodów i wykazu środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych.

Oprócz ewidencji przychodów, podatnik:

- prowadzi rejestr środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych;

- prowadzi ewidencję wyposażenia;

- przechowuje dokumenty zakupu towarów.

W przypadku, gdy przedsiębiorca jest jednocześnie czynnym płatnikiem podatku VAT, prowadzi dodatkowo rejestry sprzedaży/zakupów VAT oraz składa deklarację VAT-7 do US.

Skrócony algorytm do wyliczenia zryczałtowanego podatku dochodowego:

- przychód - ubezpieczenie społeczne = przychód do opodatkowania

- przychód do opodatkowania * stawka ryczałtu = podatek

- podatek - ubezpieczenie zdrowotne do odliczenia (7,75% z 9% podstawy) = podatek należny

W sytuacji, gdy podatnik osiąga przychody opodatkowane kilkoma stawkami, musi dokonać procentowego wyliczenia udziału tego przychodu do ogólnego i w takiej wysokości udziału wyliczyć część ubezpieczenia społecznego:

- część przychodu opodatkowana określoną stawką / przychód łączny * 100%;

- następnie kwota składki na ubezpieczenie społeczne * wyliczony udział procentowy = kwota składki przypadająca dla danej części przychodów.

Ze względu na zakres prowadzonej działalności, stawki ryczałtu są zróżnicowane:

- 3% - działalność gastronomiczna, usługowa (handel), produkcja zwierzęca, rybołówstwo, przychody ze zbycia środków trwałych, będącym w majątku firmy;

- 5,5% - działalność budowlana, usługi transportowe, działalność wytwórcza;

- 8,5% - najem, podnajem, dzierżawa, inne umowy o podobnym charakterze, do kwoty stanowiącej równowartość 4 tysięcy euro, przychody z działalności usługowej, w tym z działalności gastronomicznej w zakresie przychodów ze sprzedaży napojów o zawartości powyżej 1,5% alkoholu, z zastrzeżeniem pkt 2 i 3, usługi związane z ogrodami botanicznymi, zoologicznymi, a także obiektami chronionej przyrody, prowizja otrzymana na podstawie umowy komisu, prowizja otrzymana na podstawie umowy kolportażu, prowadzenie przedszkoli, oddziałów pozaszkolnych w szkołach podstawowych;

- 17% - usługi noclegowe, pośrednictwo sprzedaży pojazdów mechanicznych i części do nich, usługi parkingowe, doradztwo w zakresie sprzętu komputerowego, pośrednictwo turystyczne, wynajem pojazdów osobowych i innych środków transportu;

- 20% - przychody osiągane przez wolne zawody;

Po zakończeniu roku podatkowego, do końca stycznia następnego roku, „ryczałtowiec” musi rozliczyć się z przychodów, które osiągnął w roku poprzednim w ramach ryczałtu. Konieczne jest zatem złożenie zeznania rocznego PIT-28. Wybór ryczałtu, jako formy rozliczenia, sprawia, że nie można rozliczać się wspólnie z małżonkiem, ani w sposób przewidziany dla osób samotnie wychowujących dzieci. Natomiast przychody z innych źródeł (np. z tytułu umowy o pracę) rozliczane są na zasadach ogólnych według przepisów o PIT.

Od 1 stycznia 2009 r. przedsiębiorca, rozliczający się według ryczałtu, który przekroczy limit przychodów w wysokości 150 tysięcy euro w trakcie roku, traci prawo do ryczałtu od początku następnego roku. Oznacza to, iż podatnik, który przekroczy limit w 2010 roku, od 1 stycznia 2011 roku będzie musiał prowadzić Księgę Przychodów i Rozchodów na zasadach ogólnych.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl