czwartek, 7 lipca 2011

Co łączy kadry i płace?

Co łączy kadry i płace?

Autorem artykułu jest Joy of Comunism



Zagadnienie, które stoi w centrum działalności każdej organizacji biznesowej i nie tylko - kadry i płace. Co robić, żeby ludzie (czyli kadry) robili to, co należy żeby otrzymać swoje pieniądze (czyli płace)?

Pytanie na pierwszy rzut oka wydaje się banalne. Ludzie mają robić to, co do nich należy. Tylko wtedy otrzymają swoją wypłatę. Ta oczywista prawda nie oddaje jednak stopnia komplikacji zagadnienia. Przeciwnie - zbytnio je upraszcza sprowadzając całą rzecz do poziomu przedszkola. Tymczasem kadry i płace wymagają podejścia zdecydowanie bardziej zaawansowanego.

W rzeczywistości bowiem wszystko sprowadza się do motywacji. Motywacja z kolei opiera się na bodźcach. Jeśli więc rozważamy, jakie są elementy wspólne łączące kadry i płace, to będą to właśnie bodźce.

Wiedząc, jaki jest główny problem zagadnienia możemy przystąpić do dalszych rozważań. Ludzie w organizacji są na bodźce podatni - to fakt. Dzięki temu organizacja może nakłaniać ich do robienia tego, co jest dla niej korzystne. Tu jednak pojawia się inny fakt - co dzieje się w sytuacji, w której kadry mają ograniczone zaufanie do swojego pracodawcy? Czy wówczas będą podatni na te same bodźce, co ich koledzy w przedsiębiorstwach cieszących się dużym zaufaniem? Raczej nie. Będą prawdopodobnie wykorzystywać luki w systemie, aby wyciągnąć jak najwięcej dla siebie przy minimalnym zaangażowaniu. Efektem będzie brak efektów działania bodźców, a więc rozdźwięk między pracą i nagrodą.

Co może zrobić organizacja, żeby uniknąć takiej sytuacji? Przede wszystkim - szanować swoje kadry. To pierwszy krok, który prowadzi do stworzenia atmosfery, w której bodźce będą rzeczywiście działać. Drugim jest zbudowanie atmosfery zaufania, która polegać będzie na tym, że każda obietnica zostanie spełniona, a potknięcia pracowników nie będą wykorzystane przeciwko nim. To tylko pozorny paradoks. Małe porażki nie świadczą bowiem o kiepskiej przydatności pracownika, ale o tym że próbuje coś zmieniać. Organizacji powinno więc zależeć na takich ludziach, którzy nie wahają się popełnić błędu przy próbie osiągnięcia czegoś ważnego.

Komu więc zależy żeby kadry i płace wzajemnie się zazębiały, ten powinien najpierw przyjrzeć się samemu sobie.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czas na niszczenie dokumentów i likwidację dokumentacji

Czas na niszczenie dokumentów i likwidację dokumentacji

Autorem artykułu jest Maciej Rybusiewicz



Czy zastanawiałeś się co się dzieje z dokumentami,które wyrzucasz do kosza? Niszczenie dokumentacji jest ważne, w szczególności gdy zawierają one poufne informacje. Żeby się zabezpieczyć musisz postarać się o dokładne niszczenie akt, niszczenie dokumentów i wszelkich informacji, których wyciek może być niebezpieczny.

Chroń swoje dokumenty

Nie każdy wie, że ochrona ważnych informacji jest sankcjonowana prawnie, a nienależyte ich zabezpieczenie jest karane grzywną lub pozbawieniem wolności. Niszczenie dokumentów powinno leżeć w naszym interesie nie tylko ze względy na prawo, ale przede wszystkim ze względy na bezpieczeństwo naszych interesów zawodowych czy prywatnych. Straty mogą być nieodwracalne, jeśli dokumenty trafią w niepowołane ręce. W konsekwencji tajemnice handlowe firmy zostają zagrożone a wizerunek firmy wystawiony na niekorzystny wpływ konkurencji. Widać, iż niszczenie akt jest zasadne i nie chodzi tylko o pozbycie się zalegających w biurze papierów, ale profesjonalne i poufne niszczenie dokumentacji. To kto je niszczy i w jaki sposób jest równie ważne. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę i stąd w śmietnikach mnóstwo dokumentów zawierających dane o transakcjach bankowych, bazy najważniejszych klientów, dokumenty z własnoręcznymi podpisami i wiele innych.

Niszczenie dokumentacji twoim zabezpieczeniem

Włos aż jeży się na głowie, gdy tylko pomyślimy ile ważnych dokumentów wylądowało w koszu i jak mogły zostać wykorzystane przeciwko nam. Pamiętajmy, że niszczenie dokumentów to nie przedarcie na cztery części papieru, to nie wystarczy. Istnieją już firmy, które zajmują się niszczeniem dokumentacji tak by nie doprowadzić do niebezpiecznego wycieku informacji. Jeśli zalegają w naszej firmie stosy dokumentów warto się zastanowić nad skorzystanie z tych usług. Jest to sposób by niszczenie akt przebiegało bezpiecznie, szybko i z dbałością o środowisko naturalne. Nie należy się obawiać, że i tam mogą wpaść w niepowołane ręce, gdyż firmy te działają w zgodzie z przepisami.

Do czego może służyć zniszczona dokumentacja

Zniszczone dokumenty można przerobić na papier i karton. Są to tworzywa o bardzo szerokim zastosowaniu. Nieustannie nas otaczają, na co nie zwracamy uwagi. To od papieru zaczął się rozwój pisma i strach pomyśleć co by było gdyby go zabrakło? Wraz z postępem i rozwojem papier przestał mieć tylko jedno zastosowanie, a zyskał nowe, wcale nie związane z pierwotnym użyciem. Kartony opakowania papierowe używa się już nie tylko w poligrafii, ale i w architekturze, i w designie, i wszędzie gdzie tylko może przyjść do głowy. Papier nieoczyszczony jest swego rodzaju logo ekologii i firmy, które za ekologiczne chcą uchodzić markują nim swoje produkty. Nie idzie to w dobrym kierunku, gdyż nie wszystko opakowane w surowy papier jest ekologiczne, tak jak nie wszystko „Babuni" jest zdrowe.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Opłaty egzekucyjne pobierane od dłużników

Opłaty egzekucyjne pobierane od dłużników

Autorem artykułu jest LM



Komornik sądowy ściąga od dłużnika pieniądze zasądzone przez sąd. Zajął wynagrodzenie za pracę dłużnika oraz samochód. Czy oprócz zasądzonych kwot komornik pobierze od dłużnika opłaty związane z prowadzeniem egzekucji?

W sprawach o egzekucję świadczeń pieniężnych komornik pobiera od dłużnika opłatę w wysokości 15% wartości wyegzekwowanych kwot (ale nie mniej niż 1/10 i nie więcej niż trzydziestokrotność przeciętnego wynagrodzenia). Obniżoną do 8% opłatę (ale nie mniej 1/10 i nie więcej niż dziesięciokrotność przeciętnego wynagro­dzenia) komornik pobiera w przypadku egzekucji z rachunku bankowego i wynagrodzenia za pracę. W obu przypadkach komornik ściąga opłatę od dłużnika proporcjonalnie do wysokości wyegzekwowanych kwot. Wynika to z art. 49 ust. 1 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji (Dz. U. z 2006 r. nr 167, poz. 1191 ze zm.).

W czerwcu br. wejdą w życie korzystne dla dłużników zmiany dotyczące opłat egzekucyjnych. Wprowadza je ustawa z dnia 12 lutego 2010 r. o zmianie ustawy o komornikach sądowych i egzekucji. Po zmianach, obniżona do 8% opłata egzekucyjna będzie miała zastosowanie również przy egzekucji ze świadczenia z ubezpieczenia społecznego, świadczeń wypłacanych na podstawie przepisów o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, zasiłku dla bezrobotnych, dodatku aktywizacyjnego, stypendium oraz dodatku szkoleniowego. Możliwe też będzie złożenie w sądzie wniosku o obniżenie naliczonej przez komornika opłaty. Sąd uwzględniając w szczególności nakład pracy komornika lub sytuację majątkową wnioskodawcy oraz wysokość jego dochodów, będzie mógł obniżyć wysokość opłat egzekucyjnych.

---

Lean Manufacturing


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Ewolucja prywatnego sektora opieki zdrowotnej

Ewolucja prywatnego sektora opieki zdrowotnej

Autorem artykułu jest PRESTIGE PUBLIC RELATIONS



Na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat w systemie opieki zdrowotnej w naszym kraju dokonało się wiele zmian. Jak wygląda obecnie sytuacja na rynku świadczeń medycznych i jakie stoją przed nim perspektywy?

Transformacja systemu


System opieki zdrowotnej w Polsce przeszedł już pewne zmiany, ale ciągle jeszcze czeka na radykalne reformy. Choć prywatne gabinety medyczne istniały już w czasie PRL-u, ich powstawanie usankcjonowała dopiero ustawa o działalności gospodarczej z 1988 roku. Dla rozwoju zarówno prywatnego, jak i publicznego sektora opieki zdrowotnej istotne znaczenie miała ustawa z dnia 30 sierpnia 1991 roku o zakładach opieki zdrowotnej. Zezwalała ona na tworzenie i prowadzenie zakładów opieki zdrowotnej przez osoby fizyczne i prawne (krajowe i zagraniczne), ale także przez zakłady pracy, fundacje, związki zawodowe, kościoły, stowarzyszenia, samorządy zawodowe.

Milowy krok w rozwoju sektora dokonał się w styczniu 1999 roku, dzięki ustawie o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym. Na jej mocy powstały Kasy Chorych, które przejęły finansowanie świadczeń medycznych, dotychczas finansowanych bezpośrednio z budżetu państwa. Reforma polegała przede wszystkim na rozdzieleniu funkcji płatnika i organizatora świadczeń zdrowotnych. Funkcje płatników przejęły Kasy Chorych, a obecnie Narodowy Fundusz Zdrowia. Władze wojewódzkie, powiatowe i gminne stały się organizatorami świadczeń w sektorze publicznym, zaś osoby fizyczne lub prawne, w sektorze prywatnym.
Prywatne placówki medyczne mogą być dziś finansowane zarówno z dochodów indywidualnych pacjentów lub firm, jak również ze środków publicznych pochodzących z budżetu państwa, Narodowego Funduszu Zdrowia i jednostek samorządu terytorialnego.

Prywatny sektor medyczny


W połowie lat 90. zeszłego stulecia zaczęły w naszym kraju powstawać ogólnopolskie sieci medyczne. Obecnie w Polsce działa kilka dużych firm, m.in. Medicover, Lux-Med, Centrum Medyczne LIM, Enel-Med, czy Centrum Damiana, które oferują pakiety usług medycznych. Prywatne przychodnie, poza jednorazowymi konsultacjami lekarskimi, zaoferowały Polakom płatne abonamenty, w ramach których mogą liczyć na usługi w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. W droższych pakietach dla firm, w zależności od ceny, wachlarz usług poszerza się. Medicover istniejący w Polsce od 1994 roku posiada obecnie 20 centrów medycznych i ponad dwadzieścia placówek przyzakładowych. Z opieki na podstawie abonamentu korzysta tu, podobnie jak w Enel-Med, 300 tys. osób. Sektor prywatnej opieki medycznej w naszym kraju ma przed sobą duże perspektywy. Trzy największe firmy świadczące usługi medyczne obejmują jedynie 7-8 proc. całego rynku. Specjaliści oceniają, że mimo dekoniunktury rynek abonamentów będzie wzrastał w Polsce rocznie o 10-15 proc.

Nie słabnącą popularnością cieszą się też indywidualne gabinety medyczne, prowadzone przez lekarzy różnych specjalizacji. Ich powodzenie związane jest z powszechnie panującym przekonaniem, że w prywatnym gabinecie zostaniemy lepiej obsłużeni. Swobodny wybór lekarza w prywatnym sektorze, możliwość konsultacji ze specjalistą bez skierowania powodują, że chętnie korzystamy z leczenia odpłatnego. Prywatne placówki zapewniają pacjentom komfort, większą intymność, anonimowość leczenia, oraz bliższą relację z lekarzem.

Możliwość zawierania umów pomiędzy placówkami prywatnymi, a dysponentami środków publicznych stanowi także dla lekarzy atrakcyjną alternatywę pracy we własnym gabinecie. Ilość gabinetów lekarskich, przychodni, i szpitali prywatnych z roku na rok rośnie. Dla pacjentów istotne jest zaś, że konkurując ze sobą, stale podnoszą jakość świadczonych usług oraz wyposażenia. Znacznie lepiej niż placówki publiczne, potrafią dostosować swoją strategię do zmieniających się warunków rynkowych. Pomagają w tym też wyspecjalizowane firmy konsultingowe. - Otwarcie prywatnej przychodni, czy gabinetu lekarskiego wiąże się z określonymi procedurami. Koszt przedsięwzięcia może dojść nawet do 500 tys. zł, w zależności od powierzchni placówki, zakupionego sprzętu, czy kosztów remontu. Dlatego zaproponowaliśmy lekarzom rozwiązanie upraszczające drogę do rozpoczęcia własnej praktyki, przy znacznym ograniczeniu kosztów na inwestycję oraz wydatków na utrzymanie placówki. Stworzyliśmy unikalną strategię inwestycyjną, która sprawdziła się już za oceanem. Umożliwia lekarzom wspólne inwestowanie, a w rezultacie osiągnięcie pełnych praw własności ośrodków. Każda z placówek, obejmująca pewną liczbę prywatnych praktyk medycznych, gwarantuje każdemu lekarzowi, poza indywidualnym stanowiskiem pracy, również partnerski udział we wspólnej przestrzeni diagnostyczno-leczniczej. Efektywne wykorzystanie sal operacyjnych, pokoi do badań, łóżek dla pacjentów i pomieszczeń biurowych przynosi dodatkowe oszczędności. Ograniczenie wydatków dają też wspólne koszty zakupu i administracji - tłumaczy Nisan Gertz, dyrektor ds. Inwestycji Medycznych w RED MED Development.

Statystyka

Według danych Ministerstwa Zdrowia, w kraju zarejestrowanych jest obecnie przeszło 14,5 tys. niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej, co stanowi 84,9 proc. wszystkich zarejestrowanych zakładów. Liczba ta w ciągu ostatnich dwóch lat zwiększyła się o blisko tysiąc. W liczbie 14,5 tys. jedynie ok. 350 jednostek to szpitale.

Systematycznie rosną też firmowe i prywatne wydatki na leczenie. Według danych Ministerstwa Zdrowia, polskie firmy wydały ok. 1 mld zł na zakup abonamentów medycznych dla swoich pracowników. Kwota ta w ciągu ostatnich czterech lat wzrosła o ponad połowę.

Jak wynika z Diagnozy społecznej 2009 opracowanej pod kierunkiem prof. Janusza Czapińskiego, w ubiegłym roku z własnej kieszeni płaciło za usługi zdrowotne 36 proc. respondentów, a z abonamentu korzystało nieco ponad 4 proc.

---

Dodatkowe informacje:
PRESTIGE PUBLIC RELATIONS

tel. 022 620 28 29
www.prestigepr.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Problem z usuwaniem azbestu w Polsce

Problem z usuwaniem azbestu w Polsce

Autorem artykułu jest Tomasz R.



Chociaż program usuwania azbestu z budynków w Polsce ma już kilka lat, to agencje państwowe dopiero teraz wydają się zaczynać zdawać sprawę z tego, że azbest sam z siebie się nie usunie.

Coraz więcej programów i przepisów normujących usuwanie azbestu pojawia się w Polsce, problem tylko w tym, że nie zawsze ilość oznacza jakość.

Warto wspomnieć chociażby o ustawie, która miała zdefiniować jak usuwany powinien być azbest. W przypadku tej ustawy doszło do tego, że opis urządzania, które azbest może usuwać był tak skonstruowany, że spełniać go może tylko jedna firma z Wrocławia...
Drugim elementem, który zaburzył proces usuwania, była likwidacja gminnych funduszy budżetowych na rzecz środowiska. Właśnie z nich osoby fizyczne mogły otrzymywać wsparcie na usuwanie eternitu z dachów. Likwidacja tych funduszy spowodowała, że pieniądze zostały przekazane gmino i chociaż są, to nie mogą być wypłacane podmiotom prywatnym, ponieważ nie realizuje to przesłanek użyteczności publicznej, a brak tej przesłanki co z kolei kłóci się z ustawą o samorządzie gminnym.

Tego typu „regulacje” powodują, że ilość usuwanego i utylizowanego azbestu wciąż jest niewystarczająca w stosunku do tego ile azbestu wciąż znajduje się w budynkach. Nieefektywność i nieporadność rządzących w kwestii azbestu bierze się zapewne z odległego teoretycznie terminu, w którym an terenie Polski nie ma być już niezabezpieczonego azbestu. Termin to 31 grudnia 2032.
Choć data wygląda na bardzo odległą, to specjaliści alarmują już teraz, ze tempo, w którym azbest jest usuwany jest zdecydowanie zbyt niski. Gdyby się utrzymało takie tempo jak w latach 2003-2009 to nie mielibyśmy szans na zrealizowanie programu w określonych ramach czasowych. A to z kolei wiązałoby się z ogromnymi karami nałożonymi na polską gospodarkę za niewywiązanie się z Narodowego Programu Przygotowania do Członkostwa w Unii Europejskiej.
Problem wydaje się w pewnym sensie zamiatany pod dywan i pewnie wyłoni się dopiero za kilkanaście lat, gdy nie będzie już czasu na efektywne działania. Azbest w Polsce pozostanie, a w zamian otrzymamy kłótnie polityczne o odpowiedzialność i ogromne kary finansowe.

---

http://azbestowo.blogspot.com


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl