poniedziałek, 4 lutego 2013

Transport na VA(T)-cie

Transport na VA(T)-cie

Autorem artykułu jest Piotr Wyciślok


Nowy rok, nowe otwarcie, nowy VAT. Wydawać by się mogło, że to tylko jeden procent, ale tak jakoś się składa, że większość firm ma kłopoty z obliczeniem 1 punktu procentowego. Z czego to wynika?

Oczywiście z inflacji, przez większośc roku inflacja hamowana jest oczekiwaniami klientów, którzy, jak łatwo przewidzieć, w przypadku zmiany cen od razu gorączkowo szukają innych dostawców. Ten element minimalizuje wprowadzenie podwyżki podatku VAT. Efekt jest hamowany, bo wszyscy spodziewqają sie podwyżek. Więcej nawet - więdzą, że są pewne i nieuniknione. W tej sytuacji dodanie 2-3 procent po prostu staje się niezauważalne dla klienta. Mechanizm ten jest znany, ale w tym roku będzie on szczególnie dotkliwy, ponieważ firmy od dłuższego czasu przymierzały się do podwyżek, które hamowała tylko pamięć o niedawnym kryzysie.

Nie inaczej będzie w usługach transportowych. Aczkolwiek tu oczekiwania nie są tak jednoznaczne. Transport jest bardzo wrażliwy na tego rodzaju podwyżki, a to ze względu na jego bardzo rozproszony charakter - dziesiątki tysięcy firm posiadających jeden lub dwa samochody od dłuższego czasu czekało na taką możliwość. Silna konkurencja oraz, nieukrywajmy tego, działanie na granicy szarej strefy sprawia, że podwyżka VAT w tych firmach nie będzie tylko sposobem na uzyskanie możliwości zmian cen. Sporo firm też odczuje fakt, że ich kooperanci (warsztaty, dostawcy części) nie są płatnikami VAT. Branża więc nie tylko żyje nadzieją na możliwe podwyżki ale i z niepokojem patrzy na wzrost kosztów własnych. Zresztą przyczynił się do tego nie tylko kryzys ale i galopujące w ostatnich tygodniach ceny paliw.

Jak więc będzie w nowym roku? Odpowiedź jest prosta, choć nie przypadnie nikomu do gustu : drogo! Odczujemy jednak wzrost cen znacznie przekraczający wzrost o zaledwie 1 procent VAT'u. Myślę, że przeciętnie będzie to wzrost od 2 do 5 %. Przy czym w dziedzinie transportu i spedycji należy się spodziewać, że ładunki przewieziemy o 5 % drożej. Przełoży się to oczywiście na uzasadnienie wzrostu cen w innych dziedzinach, bo przecież cena transportu zawarta jest w cenie każdego produktu i usługi.

Podsumowując mogę tylko mieć nadzieję, że podwyżki te, przecież przez firmy od dawna oczekiwane, nie przyczynią się do ochłodzenia koniunktury. A wrost gospodarczy szybko zaleczy szok wywołany wzrostem cen.

---

Transport, ładunki - Giełda transportowa eSpedytor

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Koniecznośc posiadania pieczątki firmowej

Koniecznośc posiadania pieczątki firmowej

Autorem artykułu jest Zbigniew U.


Wśród moich klientów często trafiają się osoby, które założyły działalność gospodarczą za pieniądze z dotacji np. z urzędu pracy. Otrzymanie takiej dotacji wiąże się zazwyczaj z koniecznością uczęszczania na kursy przygotowawcze......

Wśród moich klientów często trafiają się osoby, które założyły działalność gospodarczą za pieniądze z dotacji np. z urzędu pracy. Otrzymanie takiej dotacji wiąże się zazwyczaj z koniecznością uczęszczania na kursy przygotowawcze. Na kursach tych mile panie informują przyszłych przedsiębiorców, że pieczątka nie jest niezbędna w firmie i że nie muszą jej sobie wyrabiać.
Popieram stanowisko tych pań – oczywiście, że przedsiębiorcy NIE MUSZĄ wyrabiać pieczątki firmowej. Można prowadzić firmę bez pieczątki. Ale...
No właśnie: spróbujmy założyć konto firmowe w banku nie posiadając pieczątki. Teoretycznie po dłuższych przepychankach da się to zrobić. Ale otrzymanie kredytu przez przedsiębiorcę nie posiadającego pieczątki firmowej w niektórych bankach jest już niemożliwe. Po prostu przepisy wykonawcze regulują tę kwestię jasno: na umowie kredytowej obok podpisu przedsiębiorca ma złożyć odbicie pieczątki firmowej (często musi to być dokładnie ta sama pieczątka, która została przybita w umowie o założenie konta i jest dla banku wzorem pieczątki firmowej).
Spróbujmy także podpisać umowę biznesową nie posiadawszy pieczątki firmowej: pomijając fakt, że w oczach drugiej strony wyglądamy niefachowo (często podejrzanie), wiele umów wymaga przybicia pieczątki (np. umowy z portalami – wyszukiwarkami cenowymi, umowy z firmami hostingowymi itp.).
Konkludując: można legalnie prowadzić firmę nie posiadawszy pieczątki firmowej, lecz musimy się liczyć z pewnymi ograniczeniami np. niemożnością podpisania pewnych umów handlowych. Pytanie brzmi: czy za 40zł wydanych jednorazowo warto stawiać sobie taką barierę? Jeśli drogi Czytelniku jesteś szewcem lub rymarzem, tak. Jeśli myślisz o zbudowaniu firmy większych rozmiarów oraz współpracy z innymi przedsiębiorcami (instytucjami itp.), nie.

---

Zbyszek Ugorek

http://pieczatkownia.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Bożonarodzeniowa szkoła przetrwania

Bożonarodzeniowa szkoła przetrwania

Autorem artykułu jest Żarówka PR i Marketing


Święta Bożego Narodzenia to czas, który z dzieciństwa kojarzy nam się z rodziną, kolędami, choinką, prezentami i zapachem pierników. Dorosła rzeczywistość wygląda jednak zazwyczaj zupełnie inaczej.

Psychologowie twierdzą nawet, że Boże Narodzenie to jedno z najbardziej stresujących wydarzeń w ciągu roku. Jak przetrwać ten czas?

Świąteczna eskalacja napięcia

Kilka tygodni przed świętami Polacy wpadają w bożonarodzeniowy szał przygotowań. Po pracy zaczynają szorować podłogi, trzepać dywany, myć okna i odkurzać we wszystkich zakamarkach. A to dopiero początek…Do tego dochodzi przygotowanie 13 wigilijnych potraw i wybór oraz zakup prezentów. To wszystko wywołuje ogromny stres, który w rezultacie może przyczynić się do stworzenia napiętej atmosfery w domu oraz kłótni. Kiedy wreszcie przychodzą święta część osób nie ma siły się już nimi cieszyć, nie odzywa się do partnerów i czuje, że po wszystkim przydałby im się długi urlop.

Jak więc sprostać świątecznym wyzwaniom? Po pierwsze nie należy stawiać sobie zbyt wysokich wymagań i próbować przygotować idealne święta. Punktem wyjścia powinna być lista zadań, jakie należy wykonać. W domowych porządkach oraz gotowaniu warto poprosić o pomoc dzieci i partnera. Można też zamówić potrawy z firmy garmażeryjnej lub podzielić ich przygotowanie między gości. Nie należy oczekiwać od siebie, że po całym tygodniu w pracy będzie się idealną panią domu i przygotuje perfekcyjne, wykwintne przyjęcie dla kilkunastu osób.

Topniejący budżet

Źródłem stresu są jednak nie tylko intensywne przygotowania, ale także finanse. Święta to czas, w którym domowy budżet narażony jest na poważne obciążenia. Według badań Bain & Company w tym roku świąteczne wydatki na całym świecie przekroczą 1 bln USD, 3 % więcej niż w ubiegłym roku. Polacy wydają w tym czasie, według różnych szacunków, co najmniej 20 mld PLN. Według obliczeń firmy Deloitte polskie rodziny powinny liczyć się ze średnimi świątecznymi wydatkami w wysokości 1800 PLN. - Boże Narodzenie to dosyć kosztowne kilka dni. Dobrze więc zawczasu zaplanować wydatki i oszczędności, aby nowego roku nie rozpocząć od długu. Aby święta nie zakończyły się dziurą w domowym budżecie warto już parę miesięcy wcześniej zacząć odkładać pewne, nawet drobne kwoty na ten czas. Jednak jeśli wcześniej nie zastosowaliśmy się do tej zasady, możemy wspomóc swoje świąteczne finanse kredytem gotówkowym. Ważne jednak, aby nie ulegać emocjom i nie zaciągać zbyt wysokiego zobowiązania, bo przecież po udanych świętach będzie trzeba co miesiąc spłacać ratę. – mówi Paweł Cymcyk, ekspert AZ Finanse i Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF). Podczas wizyt w sklepach dobrze trzymać się przygotowanej wcześniej listy. W szale świątecznych zakupów łatwo się bowiem zapomnieć.

Przewodnik po prezentach

Jedną z najważniejszych przyczyn napięcia związanego ze świętami Bożego Narodzenia jest wybór i zakup prezentów. Statystyczny Polak wydaje na nie około 400 PLN, choć wielu z nas przekracza próg 1000 PLN. - Polacy zazwyczaj finansują zakup prezentów świątecznych ze środków własnych. W 2010 roku aż 60 proc. rodaków na upominki przeznaczy wyłącznie bieżące środki. Sporo jednocześnie sięgnie w tym czasie także po kartę kredytową. W okresie świątecznym warto stosować ją szczególnie rozważnie, ponieważ łatwo stracić kontrolę nad wydatkami – podpowiada Paweł Cymcyk, AZ Finanse i ZFDF.

Polacy najczęściej wybierają drobne prezenty – praktyczne i uniwersalne. Zazwyczaj są to kosmetyki, książki i ubrania. Czy jest to jednak to, co chcą znaleźć pod choinką? Punktem wyjścia powinno być uznanie, że prezenty nie muszą podobać się kupującym, a obdarowanym i że nie liczy się wydana kwota, a pomysł. Jeśli tego nam jednak brakuje można postawić na sprawdzone rozwiązania. Dla kobiet będzie to na przykład biżuteria – jej nigdy za wiele. Zawsze sprawdzą się też ciepłe rękawiczki, szaliki i czapki. Dla mężczyzn mogą to być neutralne krawaty, paski lub pendrive’y. Dobrym sposobem na znalezienie inspiracji jest przejrzenie sklepów i serwisów internetowych. Przed świętami roi się tam od dobrych pomysłów. Jeśli podejmie się decyzję o zakupie online, warto zrobić to jeszcze na początku grudnia. Przedświąteczne przesyłki mają bowiem skłonność do docierania ze sporym opóźnieniem.

Obserwacja jako punkt wyjścia

Przed wyborem prezentu warto obserwować i zastanowić się nad hobby i zainteresowaniami osoby, którą chcemy obdarować. Z badań Deloitte wynika, że najbardziej pożądanymi prezentami są między innymi kosmetyki, książki, odzież i elektronika. W grę wchodzić mogą więc ulubione perfumy i kosmetyki do makijażu dobrane do typu urody przez konsultantkę w drogerii. Melomanów ucieszyć może nowa płyta ulubionego artysty lub bilet na koncert, a fanów fotografii akcesoria do ich hobby lub album ze zdjęciami. Dla miłośników sportu można też wybrać bardziej oryginalny prezent – rajd na quadach, lekcje tańca lub nurkowania.

Z nutką ekstrawagancji

Niektórzy w święta chcą wyjątkowym dla nich osobom zafundować bardziej szczególną niespodziankę. Nierzadko jest to weekend w Paryżu, pobyt w SPA, wyjazd do ciepłego Egiptu z dala od zimnej Polski, luksusowa biżuteria, czy coś dla miłośników mocnych wrażeń – skok na bungee, przejażdżka Lamborghini lub rafting w Australii. Możliwości są nieograniczone, ale takie prezenty to jednak często koszt nawet kilku tysięcy złotych. Często w ten sposób chcemy pokazać, jak ważna jest dla nas druga osoba, a jedynym sposobem sfinansowania takiej niespodzianki jest zaciągnięcie kredytu. - Nie zaciągajmy takiego zobowiązania pochopnie. Należy racjonalnie rozważyć swoje możliwości finansowe. Jeśli decydujemy się na kredyt w karcie lub kredyt gotówkowy w banku zastanówmy się, czy nie będziemy mieć problemów z jego spłatą i czy stać nas będzie na regulowanie rat w kolejnych miesiącach – mówi Paweł Cymcyk, ekspert AZ Finanse i Związku Firm Doradztwa Finansowego.

Świąteczne przygotowania zacznijmy więc od przygotowania listy zadań i wydatków. W ten sposób łatwiej uda nam się przetrwać Boże Narodzenie bez kłótni, nieprzespanych nocy, bezowocnych łowów prezentowych i debetu w koncie.

---

ZFDF

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak zbudować motocyklowy salon i serwis?

Jak zbudować motocyklowy salon i serwis ?

Autorem artykułu jest Wojciech S.


Budowa motocyklowega salonu i serwisu to kosztowny i skomplikowany projekt inwestycyjny. Inwestycja daje szefowi projektu możliwości zastosowania nowatorskich, rozwiązań biznesowych. Na rynku dostawców branży brakuje zunifikowanych standardów obsługi dealerów.

W zarządzaniu projektem występują trudne do pogodzenia ograniczenia: zakres, jakość, harmonogram, budżet, zasoby rynku, ryzyka. Związek pomiędzy tymi czynnikami charakteryzuje to, że zmiana któregokolwiek z nich wpływa na pozostałe. W oparciu o stopniowe doprecyzowywanie i ulepszanie w/w elementów powstaje plan zarządzania projektem budowy salonu motocyklowego. Plan działania powinien zawierać znane fazy: inicjacja, planowanie, realizacja, monitoring, zakończenie.

Należy pamiętać, że obrót nowoczesnymi skuterami, motocyklami i pojazdami atv z jednej strony wymaga spełnienia wielu importerskich standardów technicznych, które będą nam narzucone, a z drugiej optymalizacji procesów wewnętrznych idących w kierunku rentowności całego przedsięwzięcia.

Chciałbym w przybliżyć zainteresowanym tą problematykę w oparciu o doświadczenie wyniesione z powstałych projektów budowy nowych salonów. Inwestycja rodzi następujące dodatkowe problemy do rozwiązania:

- implementacja projektu w środowisko motocyklistów

- problemy z niedoszacowaniem kosztów, związanych ze specyfiką standardów marek

- motywowanie pracowników poprzez zadowolenie z pracy, rozwój i gratyfikacje finansowe

- sezonowość sprzedaży produktów i usług

- rywalizacjia o klienta z "biznesem garażowym" , utrata częsci marży handlowej

Innym problemem potencjalnego inwestora jest gruntowne badanie lokalnego rynku motocyklowego dla opracowania, realnego biznes-planu działalności. Kolejne wyzwanie niesie rynek dostawców. Nie odnajdziemy tutaj wspólnych standardów obsługi pojedyńczego dealera. Nowy multibreandowy salon i serwis narażony jest zatem na zakup nietrafionego oprogramowania i infrastruktury sprzedażowej, której przydatność określi już po uruchomieniu przedsięwzięcia. Codzienna praca przy użyciu wielu programów komputerowych i form komunikacji z importerami jest uciążliwa dla pracowników i kosztowna dla firmy. To samo dotyczy serwisu pojazdów, bez którego nie może istnieć nowoczesny salon motocyklowy.

Pozdrawiam Wojciech Sławiński

---

www.emotocykl.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Coś Czego Nie Wie 90% Partnerów Tahitian Noni International

Coś Czego Nie Wie 90% Partnerów Tahitian Noni International

Autorem artykułu jest Michał Kidziński


Tahitian Noni International to z całą pewnością czołówka światowa firm działających w systemie MLM. To jednak nie oznacza, że każdy osiągnie tutaj finansowy sukces. Jest bowiem coś, czego nie wie 90% ludzi, którzy podjęli współpracę z TNI...

Statystyki są nieubłagane i dość wyraźnie widać, że dokładnie w każdym biznesie opartym o system MLM, zarabia tylko garstka a cała reszta tak naprawdę sie męczy.

Oczywiście powodów takiej sytuacji jest wiele, jak choćby sam sposób myślenia. Tak, większość ludzi nie zdaje sobie sprawy w jaki sposób pozbyć się podświadomych ograniczeń, które skutecznie uniemożliwiają osiągnięcie sukcesu nawet wtedy, kiedy szczerze prageniemy osiągnąć sukces. O tym, jak pozbyć się takich przekonań, możesz dowiedzieć się choćby tutaj.

Wracając jednak do tematu Tahitian Noni International.

Tak, w mojej opinii jest to jedna z najlepszych firma MLMowych (dla mnie jest absolutnie numerem 1) ale przecież nie o moją opinię tutaj chodzi. Faktem jest, że TNI kreuje stale nowych milionerów i pomaga ludziom odmienić życie.

Ma to związek między innymi z tym, że wizja założycieli firmy nie skupia się nad samymi efektami finansowymi ale głównie opiera się o to aby pomagać ludziom. Tak, to znów jest moja opinia ale możesz mi wierzyć, że widziałem wiele firm MLM i prezentacji ich planów marketingowych ale nigdzie wizja firmy nie była tak wspaniała jak tutaj.

Powiesz "OK, ale co wynika z tego dla mnie?"

Właśnie. Tahitian Noni International nie jest żadnym wyjątkiem i mimo tego, że ma wspaniałe cele i wizje oraz jeden z najlepszych planów kompensacyjnych na świecie, nadal tylko niewielki procent ludzi zaangażowanych we współpracę, zarabia tutaj pieniądze.

Co więc jest powodem takiego stanu rzeczy?

Sądzę, że stale większość partnerów Tahitian Noni International podchodzi do tego biznesu w niewłaściwy sposób. Nie, nie jestem tutaj wyjątkiem. Robiłem kiedyś dokładnie te same błędy. Teraz jednak wiem, czego nie powinienem robić i co mam robić, żeby dotrzeć z propozycją współpracy do tych właściwych ludzi.

Widzisz, jeżeli będziesz działał według tego, jak ten biznes promuje większość, czyli poprzez proponowanie współpracy tak naprawdę przypadkowym osobom, o których nic nie wiesz, to istnieje ogromna szansa, że szybko odpuścisz bo będziesz miał dość negatywnych opinii i uszczypliwych komentarzy. Tak niestety działa zdecydowana większość ludzi.

Jeżeli więc chcesz dowiedzieć się o czymś, czego nie wie większość partnerów Tahitian Noni International, to możesz to zrobić zupełnie ZA DARMO tutaj: http://tniraport.przyciagajacymarketing.pl

Tak, dowiesz się czegoś, czego nie wie 90% ludzi współpracujących z TNI (i nie tylko).

--
Pozdrawiam,
Michał Kidziński

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl