sobota, 23 lutego 2013

Bezpieczeństwo gospodarcze pod znakiem zapytania

Bezpieczeństwo gospodarcze pod znakiem zapytania

Autorem artykułu jest Ewelina Mółka


Krótkookresowe prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski są pozytywne – w tym i w przyszłym roku ma oscylować wokół 4 proc. Jednak kłopoty mogą się zacząć już za trzy lata...

W najcięższej fazie światowego kryzysu gospodarczego Polska jako jedyna w Europie miała dodatni wskaźnik wzrostu PKB. Dziś groźba recesji została oddalona, choć nad Europą wciąż wisi ryzyko spowolnienia po dobrych trzech kwartałach tego roku. Wedle większości ekonomistów na razie Polska jest bezpieczna, ale jeśli nie przeprowadzi koniecznych reform, by zbić deficyt i dług publiczny, wzrost już w 2013 r. może zacząć ponownie hamować.

Prawie na czwórkę

Poza pierwszym kwartałem tego roku nasza gospodarka notuje coraz wyższe tempo rozwoju od początku 2009 r., gdy kryzys był najgroźniejszy. Drugi kwartał br. zakończyliśmy z wynikiem 3,5 proc. Wynik napędziła konsumpcja i firmy, jednak nie za sprawą inwestycji, lecz odbudowywania zapasów. Nastroje ludności poprawiły się. Pracownicy mniej boją się utraty pracy, a bardziej liczą na podwyżki, więc chętniej niż dotąd wydają pieniądze.

Wedle ekspertów Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) pkb w trzecim kwartale był napędzany przez popyt wewnętrzny. Polska znajduje się więc na ostatniej prostej, żeby wyjść ze spowolnienia trwającego od IV kw. 2008 r. IBnGR prognozuje, że w ostatnich trzech miesiącach tego roku PKB powiększy się o 3,9 proc.

W tym roku wskaźnik przyrostu PKB ma wynieść minimum 3 proc. – tak uważa rząd, ale inne ośrodki są bardziej optymistyczne i przewidują między 3,2 (NBP) a 3,6 (Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych – BIEC) proc.

Zdaniem większości ekspertów czekają nas przynajmniej dwa lata coraz szybszego rozwoju. W przyszłym roku wzrost ma oscylować wokół 4 proc. Tak sądzą: EBOiR (3,5), MFW (3,75-4), NBP (4,3). Od tych prognoz zdecydowanie odstaje BIEC, który szacuje aż 5,9 proc.

Dlaczego będzie dobrze?

Czy możemy liczyć na przyspieszenie tempa rozwoju gospodarczego? Wiele danych na to wskazuje:

Coraz lepsza kondycja Niemiec (odbiera ponad 1/4 polskiego eksportu; polskie firmy są istotnymi podwykonawcami i dostawcami komponentów dla tamtejszych podmiotów), które w II kw. rozwijały się najszybciej od zjednoczenia. Zdaniem ekonomistów nasz zachodni sąsiad znajduje się w fazie ożywienia i będą kontynuować wzrost (choć wolniej niż w tym roku, kiedy PKB przybędzie o 3,4 proc.).

Rosnąca inflacja jako sygnał niesłabnącego popytu wewnętrznego.

Powrót eksportu do poziomu sprzed kryzysu (II kw.: + 17 proc., III kw.: + 12,3).

Zmniejszająca się ujemna dynamika inwestycji (licząc rok do roku): I kw.: - 12,4 proc., II kw.: - 1,7 proc. W opinii ekspertów Związku Polskiego Leasingu (ZPL) w tym roku inwestycje urosną o 3 proc., a w przyszłym – o 8-10.

Wzrost (o 52 proc. r/r!) inwestycji zagranicznych, które dzięki nowym kontraktom specjalnych stref ekonomicznych w okresie od stycznia do lipca tego roku wyniosły 6,4 mld euro (w całym ubiegłym – 8,4 mld).

Rosnące wykorzystanie mocy produkcyjnych polskich przedsiębiorstw – obecnie ponad 80 proc. (najwyżej od 2,5 roku).

Odbicie na rynku leasingu, który – zdaniem ludzi z branży – jest obok giełdy barometrem gospodarki realnej, wyprzedzając jej wydarzenia o 6-12 miesięcy. Od początku tego roku leasing notuje w ujęciu kwartalnym nawet dwucyfrowe wzrosty. Średnio po trzech kwartałach wolumen sprzedaży zwiększył się o 9,1 proc. Za rok rynek leasingu ma urosnąć o kolejne 10,5 proc.


„Dobre wyniki w branży są zapowiedzą wzrostu inwestycji firm i odbicia w całej gospodarce” - czytamy w raporcie ZPL-u podsumowującym okres I-IX 2010. Wedle autorów publikacji najpierw wzrosną (właściwie już się zwiększają – od końca II kw.) nakłady dużych podmiotów i eksporterów. Sektor MSP ma rozpocząć inwestycje w obecnym kwartale w odpowiedzi na rosnący popyt krajowy.

Wpływy budżetu z podatków na ten rok mają być większe niż zakładał plan (choć w ocenie ministra finansów Jacka Rostowskiego po wynikach firm widać jeszcze skutki fatalnego 2009 r.).

Rosnący rynek giełdowy (popularny jest zwłaszcza rynek alternatywny NewConnect – drugi w Europie pod względem liczby debiutów i trzeci pod względem liczby notowanych spółek, których obecnie jest 171).

To wszystko sprawia, że rządowi analitycy przewidują wzrost zatrudnienia, wynagrodzeń, wpływów budżetowych i szybsze tempo rozwoju: 3,5 w przyszłym roku oraz 4,8 proc. za dwa lata.

Zdaniem BIEC-u koniunktura utrzyma się do 2012 r., gdy PKB powiększy się aż o 6,5 proc.! Później sytuacja może się pogorszyć. Wzrost będą generować: popyt wewnętrzny, popyt zagraniczny oraz inwestycje.

Wedle NBP źródłami rozwoju będą: rosnąca w stałym, zrównoważonym tempie konsumpcja, dynamiczny wzrost inwestycji publicznych oraz firmy odbudowujące zapasy. W dłuższym horyzoncie (po EURO 2012) kosztem nakładów publicznych zwiększy się rola inwestycji prywatnych. Za dwa lata mamy się rozwijać w tempie 4,2 proc.

Co nam zagraża?

Jednak zdaniem ekspertów IBnGR bieżący kwartał będzie ostatnim, w którym utrzyma się trend wzrostowy. Przez cały następny rok PKB będzie maleć z 3,8 proc. w I kw. do 3 w ostatnim i ostatecznie wyniesie zaledwie 3,4 proc. Dlaczego? Ekonomiści podają trzy powody: niewystarczający poziom inwestycji; zaostrzenie polityki monetarnej (stopy procentowe wzrosną, ponieważ inflacja doszła do górnego celu inflacyjnego RPP – 3,5 proc.); wzrost podatków (VAT, akcyza).

Jednak minister finansów twierdzi, że wyższy VAT nie uderzy we wzrost gospodarczy. – Gospodarka będzie na tyle silna, że wzrost podatku nie spowoduje żadnego zachwiania tego przyspieszenia – powiedział Rostowski jeszcze w sierpniu w rozmowie z PAP. Analitycy są w tej kwestii podzieleni.

Do czynników stopujących aktualne tempo wzrostu należą:

- Zła sytuacja finansów publicznych (wysoki deficyt i dług publiczny) i odwlekanie gruntownych reform przynajmniej do końca 2011 r. (wybory parlamentarne).

- Podwyżka VAT-u i akcyzy.

- Niska dynamika akcji kredytowej – banki raczej niechętnie finansują inwestycje, bardziej są skore do kredytów na działalność bieżącą.

- Ujemny bilans handlu zagranicznego.

- Usuwanie skutków powodzi oszacowanych na 3 mld zł.

- Zapowiadane na przyszły rok spowolnienie w większości krajów UE (do tego poważne kłopoty mają Rumunia, Irlandia – mogą wymagać pomocy na skalę grecką).

- Niższe tempo rozwoju Niemiec, których wzrost w 2011 r. ma przyhamować prawie dwukrotnie (z 3,4 do 1,8 proc.).

Armagedon A.D. 2020

Były wiceprezes NBP, prof. SGH Krzysztof Rybiński uważa, że Polska mogłaby się rozwijać szybciej niż obecne 3-4 proc., ale w 2008 r. za obniżką podatków (najpierw zmniejszenie składki rentowej, potem uproszczenie stawek podatku dochodowego) nie poszła redukcja wydatków państwa.

Jego zdaniem w najbliższej dekadzie nasz kraj może rosnąć w tempie 6-7 proc. rocznie, ale stanie się tak dopiero po dokonaniu ważnych reform: zredukowaniu deficytu budżetowego i długu publicznego, którego obsługa kosztuje nas kilkadziesiąt miliardów rocznie; zmianach w systemie emerytalnym (urealnienie KRUS-u, podniesie wieku emerytalnego, ukrócenie wcześniejszych emerytur i innych przywilejów); zmniejszeniu wydatków budżetowych (np. na rosnącą administrację). – Bez tych zmian będziemy się rozwijać na obecnym, 3-proc. poziomie, a potem staniemy w miejscu – mówi w rozmowie z „Gazetą Bankową”.

Dlaczego stan finansów publicznych jest tak istotny dla wzrostu gospodarczego? Odpowiednio niski deficyt i dług publiczny (a najlepiej ich brak) wpływają na stabilność makroekonomiczną państwa. Nie występuje zagrożenie inflacją, więc stopy procentowe utrzymują się na niskim poziomie, czyli przedsiębiorstwa mają względnie łatwy dostęp do kredytów, którymi mogą finansować inwestycje, rozwój i wzrost płac, co z kolei napędza konsumpcję. Wszystko tworzy więc naczynie połączone, w którym zmiana jednego wskaźnika wpływa na inne.

Póki co recesja nam nie grozi. Ekonomista twierdzi, że Polacy przez jakiś czas poradzą sobie ze skutkami zaniedbań rządzących w kwestii finansów publicznych, ponieważ naszą siłą jest przedsiębiorczość. W porównaniu do rówieśników młodzi Polacy jako jedni z nielicznych chcą pracować na swoim, podczas gdy np. Francuzi – w administracji publicznej, a wolne środki przeznaczylibyśmy na założenie własnej firmy (jako jedyni obok Turków i Chińczyków).

Rybiński przewiduje ogromne kłopoty po 2020 r. Powody? Brak reform, niekorzystne tendencje demograficzne (nikły przyrost naturalny, starzenie się społeczeństwa), zmiany w prawie UE (konieczność kupowania przez firmy pozwoleń na emisję dwutlenku węgla).

---

Maciej Kusznierewicz jest dziennikarzem Portalu Skarbiec.Biz

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Likwidujesz spółkę? Zobacz jaki zapłacisz podatek

Likwidujesz spółkę ? Zobacz jaki zapłacisz podatek

Autorem artykułu jest Ewelina Mółka


W aktualnym stanie prawnym, na gruncie ustawy o podatku dochodowym, istnieją wątpliwości interpretacyjne dotyczące podatkowych skutków związanych z likwidacją spółki osobowej oraz wystąpieniem wspólnika z takiej spółki.

Wygląda na to, że wątpliwości te ustawodawca postanowił ostatecznie rozstrzygnąć.

Dotychczas nie było jasne, czy w przypadku likwidacji spółki osobowej bądź wystąpienia wspólnika zwrot przysługującego wspólnikowi majątku skutkuje powstaniem u niego przychodu podlegającego opodatkowaniu. Rozbieżności te prowadziły do licznych sporów podatników z fiskusem, nierzadko rozstrzyganych przez sądy. Ich wyroki były zresztą z reguły korzystne dla podatników. Sądy podkreślały zwłaszcza fakt, że zyski osiągane przez spółkę osobową w czasie jej trwania są na bieżąco uwzględniane jako przychody podlegające opodatkowaniu - w tym kontekście uznanie majątku wspólnika otrzymanego przez niego po likwidacji spółki osobowej również za podlegający opodatkowaniu przychód doprowadziłoby do nałożenia na podatnika podwójnego obowiązku podatkowego z tego samego tytułu.

Występowanie licznych sporów między podatnikami a fiskusem wskazuje dobitnie na fakt, że problem istnieje i fakt, że ustawodawca postanowił to sporne zagadnienie uregulować, niewątpliwie cieszy. Projekt nowelizacji ustawy o CIT zakłada wprowadzenie przepisów precyzujących sposób opodatkowania wspólników zarówno w przypadku zakończenia działalności spółki osobowej jak i w sytuacji wystąpienia wspólnika z takiej spółki.

W zakresie dotyczącym likwidacji spółki projekt nowelizacji zakłada zróżnicowanie zasad opodatkowania otrzymanego przez wspólnika likwidowanej spółki majątku w zależności od tego, czy majątek ten jest otrzymywany w formie pieniężnej czy niepieniężnej. W przypadku otrzymania przez wspólnika środków pieniężnych ich wartość nie będzie uznawana za przychód - jest to zmiana dla podatników niewątpliwie korzystna, gdyż uwalnia ich od ryzyka podwójnego opodatkowania z tego samego tytułu. W przypadku zaś otrzymania przez wspólnika niepieniężnych składników majątkowych w przypadku likwidacji spółki, ich wartość będzie stanowiła u wspólnika przychód dopiero w momencie zbycia składnika majątku otrzymanego w wyniku likwidacji spółki - będzie to skutkowało opodatkowaniem przychodu faktycznie otrzymanego.

A jeśli spółka nie ulegnie likwidacji, za to wystąpi z niej wspólnik? W tym przypadku projekt zmian ustawy o CIT również rozróżnia sytuację, w której występujący ze spółki wspólnik otrzymuje tytułem spłaty swego udziału środki pieniężne i sytuację, gdy otrzymuje on niepieniężne składniki majątku. W pierwszym przypadku ustalana będzie wartość zbywcza majątku spółki odpowiadająca wartości, jaką wspólnicy uzyskaliby, sprzedając na wolnym rynku całe swoje przedsiębiorstwo. Następnie ustalona w ten sposób wartość zbywcza zostanie podzielona tak, aby ustalić część przypadającą na występującego wspólnika. Jednakże z części tej wyodrębniona zostanie suma odpowiadająca wydatkom wspólnika poniesionym na nabycie lub objęcie prawa do udziałów w spółce osobowej i tylko ta suma nie będzie uznana za przychód podlegający opodatkowaniu. Wydaje się to na pierwszy rzut oka nieco skomplikowane, ale tak czy owak nowe uregulowania wyeliminują dotychczasowe niejasności, co jest niewątpliwą zaletą omawianego projektu.

Jeśli występujący ze spółki wspólnik otrzyma środki niepieniężne, wówczas zasady opodatkowania będą takie same, jak w przypadku likwidacji spółki, to znaczy wartość tych środków niepieniężnych będzie stanowiła u wspólnika przychód dopiero w momencie zbycia składnika majątku otrzymanego w wyniku likwidacji spółki.

Powyższe regulacje doprowadzą niewątpliwie do sprecyzowania pewnych istniejących dotąd niejasności i pozwolą wyeliminować wiele potencjalnych sporów, a zarazem nie będą one niekorzystne dla podatnika. To ostatnie jest w Polsce na tyle rzadkie, że warto to docenić. Oby tak dalej.

---

Łukasz Tabor jest radcą prawnym w Kancelarii Prawnej Skarbiec.Biz

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Wielkie ucho Fiskusa

Wielkie ucho Fiskusa

Autorem artykułu jest Ewelina Mółka


W ostatnich latach modnym słowem w Polsce stał się „podsłuch”. Podobno podsłuchiwała nas policja, podsłuchiwało CBA, CBŚ, podobno żyliśmy w państwie policyjnym. Podobno.

Tymczasem wszystko wskazuje na to, że już niedługo nikt nie podsłucha nas tak skutecznie jak... wywiad skarbowy.

Tak szerokie uprawnienia chce dać fiskusowi rząd premiera Donalda Tuska. Sejmowa podkomisja spraw wewnętrznych i administracji finalizuje właśnie prace nad rządowym projektem ustawy wprowadzającej zmiany w kompetencjach dziewięciu służb specjalnych. Założenia projektu teoretycznie są szczytne – praca operacyjna służb ma zostać poddana większej kontroli (przede wszystkim ze strony sądów) a opinia publiczna ma być co roku informowana o liczbie stosowanych przez służby specjalne podsłuchów. Jednak diabeł tkwi w szczegółach – w przypadku projektu owym istotnym szczegółem jest dopisanie jednego punktu do istniejącego już art. 36 ustawy z dnia 28 września 1991 r. o kontroli skarbowej. Jednego, ale niezwykle istotnego.

Podsłuchiwać obywateli wywiad skarbowy (podlegający Generalnemu Inspektorowi Kontroli Skarbowej) może już teraz, na mocy przepisów obecnie obowiązujących, aczkolwiek jedynie za zgodą sądu. Dotąd jednak zdobyte drogą podsłuchu informacje fiskus mógł wykorzystać tylko w postępowaniu, w toku którego podsłuch zastosowano. Tymczasem ów jeden punkt, który legislatorzy zamierzają dopisać do art. 36 przywołanej ustawy, pozwoli fiskusowi wykorzystać informacje z podsłuchów telefonicznych także w innych postępowaniach kontrolnych. Co to oznacza w praktyce?

W praktyce oznacza to tyle, że jeśli podsłuchiwany podatnik ujawni w trakcie rozmowy telefonicznej szczegóły dotyczące działań innej osoby, działań zdaniem fiskusa podejrzanych, wówczas zdobyte w ten sposób informacje fiskus będzie mógł przeciwko tej osobie wykorzystać. Wykorzystać mimo braku zgody sądu, bo przecież o zgodę na podsłuchiwanie tej innej osoby nawet nie występował. Proponowany zapis oznacza zatem de facto ograniczenie sądowej kontroli nad podsłuchami, kontroli będącej przecież jednym z elementów demokratycznego porządku prawnego.

Istnieje jeszcze jeden ważny aspekt całej sprawy – przedsiębiorca, który podejrzewa, że może być przez służby fiskusa podsłuchiwany, może przy okazji ściągnąć problemy także na konkurenta. Jak? W sposób bardzo prosty, wystarczy podczas rozmów telefonicznych opowiadać o szczegółach interesów przedsiębiorcy konkurencyjnego i przedstawiać je w taki sposób, aby wzbudzić zainteresowanie służb skarbowych. Jest więcej niż pewne, że niejeden przedsiębiorca zechce z tej możliwości skorzystać. Skoro bowiem sam ma problemy z fiskusem, to czemu miałby ich nie ściągnąć także na swoich konkurentów? Podobno razem zawsze raźniej.

Warto też porównać proponowane uprawnienia wywiadu skarbowego z uprawnieniami policji. Okaże się wówczas, że w pewnych kwestiach policja może stać się zaledwie ubogim krewnym wywiadu skarbowego. Podsłuchiwać też może (i też za zgodą sądu), ale wykorzystywać zdobytych w ten sposób informacji obciążających inne osoby (bądź nawet te same osoby, ale w związku z innym przestępstwem) już nie, chyba że uzyska tzw. następczą zgodę sądu. Fiskus zaś o żadną zgodę (o ile oczywiście omawiany projekt wejdzie w życie) nie wystąpi. Nie będzie musiał.

Proponowane przez rząd zmiany należy ocenić jako co najmniej problematyczne. Już sama ich zgodność z konstytucją budzi poważne wątpliwości niektórych komentatorów, wskazujących na ryzyko nadmiernej ingerencji proponowanych przepisów w chronione przez ustawę zasadniczą prawa i wolności obywateli. Trudno pokusić się w tym miejscu o miarodajne rozstrzygnięcie tej kwestii z uwagi na dość ogólnikowe zapisy Konstytucji RP (zwłaszcza art. 31 ust. 3 odnoszącego się do stosowania ograniczeń w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw) i jest wielce prawdopodobne, że zmierzyć się z tym zagadnieniem będzie musiał Trybunał Konstytucyjny, ale już sam fakt, że taki problem istnieje, nie świadczy korzystnie o proponowanych zmianach. Znaczne zredukowanie kontroli sądowej nad podsłuchami również trudno zaaprobować.

Aprobaty nie mogą budzić również szerokie uprawnienia wywiadu skarbowego w kwestii podsłuchów w porównaniu z węższymi w tym zakresie uprawnieniami policji. Policja, jak powszechnie wiadomo, ma chronić praworządnych obywateli, fiskus zaś ma odbierać ludziom część zarobionych przez nich pieniędzy. I jeśli zestawimy uprawnienia policji i wywiadu skarbowego, wówczas stanie się jasne, co jest dla rządu premiera Tuska priorytetem. Cała sprawa stanie się jeszcze bardziej jasna, jeśli przyjrzymy się innemu projektowi (również rządowemu), tym razem dotyczącemu zmian w rozporządzeniu Rady Ministrów z 25 czerwca 2002 r. w sprawie środków przymusu bezpośredniego, stosowanemu przez inspektorów i pracowników kontroli skarbowej. Otóż według projektodawców, fiskus będzie mógł do nas... strzelać. Co prawda na razie jedynie gumowymi pociskami, ale i do amunicji ostrej pewnie z czasem dojdziemy. Oczywiście w trosce o obywatela.

Reasumując, nowe przepisy w proponowanym przez rząd kształcie to zmiana na gorsze (a być może wręcz niezgodny z konstytucją bubel prawny) i zaaprobować ich nie sposób.

---

Łukasz Tabor jest radcą prawnym w Kancelarii Prawnej Skarbiec.Biz

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Zakładanie firmy

Zakładanie firmy

Autorem artykułu jest Tomasz Galicki


Decydując się na założenie firmy, należy bardzo dokładnie przemyśleć wszystkie za i przeciw. Nie można ryzykować tym, że firma upadnie zaraz po utworzeniu, mimo że czasem nie wiąże się to z wysokimi kosztami.

Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest utworzenie na początek jednoosobowej działalności gospodarczej i dopiero potem ewentualne jej rozwijanie. Rzadko można już na samym początku założyć, że wieloosobowa firma odniesie gwarantowany sukces bez wielkich nakładów finansowych. Zatem jeśli jesteśmy właśnie w takiej sytuacji, gdy nasze finanse nie są pewne, nie ryzykujmy ogromnymi inwestycjami.

Jeśli chcemy zaistnieć w jakiejś branży, to przede wszystkim, musimy na początku dokładnie ją poznać. Niezbędna będzie tu analiza danych dotyczących ilości firm o podobnej tematyce, a także o zapotrzebowaniu rynku. Czasem jedna firma o danej tematyce to będzie za dużo, bo może najzwyczajniej w świecie nie być na nią zapotrzebowania, a czasem i setki sklepów to za mało. Wszystko zależy od poszczególnych branż.

Właśnie dlatego bardzo dobrze jest zrobić sobie na początek dobry biznesplan, który będzie przedstawiał potencjalne szanse i możliwości firmy, a także wszelkie konieczne wydatki. Dzięki temu ułatwiamy sami sobie pracę i możemy już na początku oszacować, jak będziemy prosperować.

Wiadomo, że każda branża rządzi się swoimi prawami i w żadnym wypadku nie można generalizować i zakładać ogromnych zysków oraz wielkich strat. Dlatego właśnie należy personalnie podejść do każdego projektu.

Jeśli to my chcemy założyć firmę, to zapewne orientujemy się w tematyce,w której będziemy się poruszać. Wiemy, jakie usługi będziemy świadczyć bądź jakie produkty sprzedawać. Wiemy też, na jakie ceny możemy sobie pozwolić bez ponoszenia strat.

Jedną z alternatyw podczas zakładania firmy jest staranie się o dofinansowanie z urzędu pracy lub z funduszy unijnych. Jest to jednak bardzo trudne, bo nikt nie rozdaje pieniędzy „na prawo i lewo”. Najczęściej więc kończy się tak, że sami musimy decydować się na kredyt. Dobrze więc jest przemyśleć wszelkie wydatki i ograniczyć je do minimum, a z resztą poczekać do momentu, gdy będą się pojawiać zyski.

Zakładając firmę trzeba też poznać wszelkie tajniki prawne oraz gruntownie zrozumieć działanie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Urzędu Skarbowego, bo tego w polskim prawie nie ominiemy. Nie jest to więc banalnie prosta sprawa i trzeba się do niej przygotować.

---

Nowoczesne kamery internetowe

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

piątek, 22 lutego 2013

Pieniądze - zło tego świata?

Pieniądze - zło tego świata?

Autorem artykułu jest Wojciech Diechtiar


Ludzie robią dla pieniędzy obrzydliwe rzeczy. Stojącą za tym przyczyną nie jest pieniądz lecz niewiedza. Ludzie krzywdzą innych ludzi dla pieniędzy z jednego powodu - z braku wiedzy o tworzeniu obfitości.

Ludzie dopuszczają się nadużyć bo myślą, że istnieje ograniczona ilość dóbr i żeby mieć - trzeba komuś zabrać. Że trzeba się spieszyć, żeby zdobyć to czego się chce, że trzeba być agresywnym, bo inni - podobni jemu - go ubiegną.

Z drugiej strony ci ludzie, którzy coś mają, zaczynają czuć paniczny strach przed tymi, którzy mogą im cokolwiek odebrać. Ci co mają cokolwiek, lecz uważają, że mają niewystarczającą ilość, żyją w poczuciu ciągłego zagrożenia i oczekują ciosu. Oczekują, że każdy będzie chciał ich oszukać i uszczknąć choć cząstkę ich krwawicy.

Gdy pojawia się wiedza o pieniądzu jako narzędziu umożliwiającym pełniejszą ekspresję samego siebie, o pieniądzu dostępnym w każdych ilościach, gdy człowiek pojmuje, że jest nierozerwalnie połączony ze wszystkim co go otacza i że sam Bóg stoi po jego stronie, użyczając mu stwórczych mocy... Czy wtedy bogactwo i pieniądze dalej wywołują w tym samym człowieku strach, zawiść, agresję i małostkowość?

Strach pojawia się kiedy sądzimy, że czegoś może nam zabraknąć, albo gdy możemy coś stracić. Zawiść czujemy patrząc na coś, czego - jak sądzimy - nigdy nie będziemy mogli mieć, albo raczej kiedy myślimy, że nasze szczęście zależy od jednej konkretnej, zewnętrznej rzeczy czy okoliczności.

Pieniądze, to zło tego świata - tak mawiają. I rzeczywiście tak jest, gdy pieniądze dostają się w ręce człowieka, który nie wie, czym one tak naprawdę są.

Pieniądze są energią stwórczą, która uwypukla, uzewnętrznia, nadaje kształt temu, co mamy wewnątrz siebie. Pieniądze wzmacniają, ubierają w kształt i formę, powiększają - wszystko to, co tkwi w naszym wnętrzu.

Dlatego niech nie dziwi zachowanie majętnego człowieka, którego wnętrze jest przeżarte strachem, brakiem miłości do siebie i innych, bólem ciągłego głodu szczęścia. Wszystkie jego lęki, frustracje, nieszczęśliwe myśli uzewnętrzniają się dzięki jego pieniądzom, nabierają większej mocy, zostają powiększone i wyolbrzymione. Negatywne cechy tego człowieka zostają wzmocnione dzięki pieniądzom, co niestety dotyka wszystkich wokół, a jego samego jeszcze bardziej niszczy i demoralizuje.

Niech nie dziwi nas także zachowanie wielkich filantropów, rozdających miliony na lewo i prawo obdarowujących hojnie wszystkich, którzy tego potrzebują. Niech nie dziwi nas dobro, jakie czynią przedsiębiorcy stwarzając miliony miejsc pracy tym, którym bez tej pracy w oczy zaglądałoby widmo głodu.

Niech nie dziwi nas hojność, z jaką pozwalają przepływać w ręce artystów, rzemieślników, projektantów, inżynierów i biznesmenów gigantycznym pieniądzom zaspokajając swoje pragnienia, kupując luksusowe dobra za dziesiątki, setki i miliony złotych, dolarów, euro czy jenów.

Pieniądze wzmacniają serce, charakter, kręgosłup moralny u tych, którzy już je mają i wiedzą, że pieniądze można stworzyć, że nic nie może zostać im odebrane przez nikogo, że cały Wszechświat jest na jedno ich skinienie dostarczając całego budulca, jakiego potrzebują do wznoszenia swoich katedr.

Gdy Ty myślisz o pieniądzach, to jakie to są myśli?

---

O Autorze
Wojciech Diechtiar - pasjonat i trener rozwoju osobistego i duchowego, bloger, przedsiębiorca. Uwielbia pomagać innym pokonywać bariery na drodze do życia pełnego dostatku i szczęścia, szkoli przedsiębiorców z branży marketingu sieciowego. Autor blogów "Sekret Życia w Obfitości" oraz "Magnetyczny Marketing", autor publikacji z dziedziny rozwoju osobistego, marketingu i biznesu.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl