niedziela, 25 stycznia 2015

Etyka w biznesie

Etyka w biznesie


Autor: Ryszard Woźniak


Czyli rzecz o tym jak umiejętność stawiania właśwych pytań ułatwia podejmowanie decyzjiw biznesie i w zyciu.


W biznesie jak w życiu obowiązują, a przynajmniej powinny, normy etyczne. Byłoby jednak wielką naiwnością zakładać, że biznes jest oazą uczciwości i rzetelności. Biznes tworzą ludzie, a wiadomo, że tak zwany czynnik ludzki jest najczęściej zawodzącym elementem każdego systemu. Nie zamierzam kreować się na guru etyki biznesu, nie wydaje mi się, żebym miał kompetencje ku temu by nauczać co wolno, a czego nie.

Opowiem co mi się przydarzyło. Otóż otrzymałem propozycję współpracy przy tworzeniu firmy, której podstawową działalnością miało być uzyskiwanie dla klientów – osób poszkodowanych najwyższych z możliwych odszkodowań. Moja pierwsza reakcja była raczej negatywna, bo pomyślałem, że mam uczestniczyć w tworzeniu firmy, która z założenia będzie zarabiać na ludzkim nieszczęściu. Mimo to poprosiłem o czas na zastanowienie. Postanowiłem dowiedzieć się jak to jest z odszkodowaniami w Polsce i jak to się ma do tego co dzieje się na świecie. Po kilku tygodniach, gdy zebrałem wystarczającą ilość informacji… powiało grozą.

Dlaczego? Po pierwsze, świadomość społeczna dotycząca prawdziwej wartości należnych odszkodowań jest niemal zerowa. Po drugie, mentalność, według której nie wypada upominać się czytaj bogacić na śmierci kogoś bliskiego np. ojca, męża etc. etc. I po trzecie, towarzystwa ubezpieczeniowe doskonale wiedząc o pierwszym i drugim bezkarnie zaniżają ponad 90% wypłacanych odszkodowań. Towarzystwa ubezpieczeniowe nie bez powodu zatrudniają ogromną rzeszę bardzo drogich prawników. To tylko dzięki nim możliwe jest między innymi „oszczędzanie” miliardów złotych w skali roku na klientach, przesuwanie niemal w nieskończoność terminów wypłat nawet tych drastycznie zaniżonych odszkodowań. Dopiero patrząc na kwestię odszkodowań z tej perspektywy zrozumiałem, że moje początkowe negatywne nastawienie wynikało ze źle postawionego pytania. Żeby zadać prawidłowe pytanie trzeba wiedzieć o co pytać. Zatem, o co powinienem zapytać na początku? Zrozumiałem, że istotny jest zupełnie inny problem.

Czy wolno mi patrzeć obojętnie na to jak międzynarodowe korporacje finansowe bogacą się kosztem osób poszkodowanych? Czy wolno mi, pomimo że mam szansę powalczyć o sprawiedliwość dla chociaż o jednego człowieka?Odpowiedź jest oczywista.

Nie. Nie wolno!

Tym bardziej, że każdy kto może zapobiec czyjejś krzywdzie, a nie zrobi tego, staje się wspólnikiem. I nie ma znaczenia, że biernym przez swoją bezczynność. Wspólnik to wspólnik. Ja nie chciałem i nie potrafiłem patrzeć bezczynnie jak korporacje bogacą się na ludzkim nieszczęściu. I tak podjąłem decyzję o współpracy przy tworzeniu firmy.


ODSZKODOWANIE - SPRAWDŹ CZY NALEŻY CI SIĘ WIĘCEJ!

Kancelaria Pomocy Poszkodowanym Bona Fide Sp. z o.o.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Co warto wiedzieć o modelach kompetencyjnych?

Co warto wiedzieć o modelach kompetencyjnych?


Autor: Karina Farkos


Model kompetencyjny jest tym, co pozwala zintegrować obszar zarządzania personelem ze strategią biznesową firmy. Określa on najbardziej pożądane, z punktu widzenia strategii firmy, kompetencje pracowników, przy czym rozumiane są one jako wiedza i umiejętności przejawiające się w zachowaniu zatrudnionych.


Model kompetencyjny jest sercem wszystkich narzędzi zarządzania zasobami ludzkimi, także i metody Assessment Center. Pierwszym krokiem przy opracowywaniu projektu ośrodka ocen jest ścisłe określenie, jakie kompetencje będą poddane pomiarowi i sporządzenie ich listy. Jest to zadanie kluczowe, ponieważ cała metoda opiera się na ocenie sformułowanych wcześniej kluczowych kompetencji. Ich błędne wyznaczenie prowadzi do niewiarygodności wyników ośrodka ocen.

Niezwykle ważne jest również, szczególnie jeśli są one analizowane innymi metodami, rozróżnienie kompetencji i aspektów kompetencji. Aspekty identyfikuje się przy wykorzystaniu metodologii zwanej analizą funkcjonalną, opartej na analizie funkcji pełnionych w pracy. Polega ona na pytaniu o to, jakie czynności pracownik wykonuje, a więc w jakich działaniach musi się wykazać kompetencjami. Analiza kompetencji odbywa się natomiast w odwrotnym kierunku, rozpoczyna sie od konkretnych zachowań i grupuje je, tworząc kompetencje. Celem jest wyodrębnienie zestawów zachowań, które charakteryzują dobrego fachowca. Kierunek procesu analizy kompetencji wiedzie od wskaźników do nazwy, a nie odwrotnie. Czasem nawet nazwa może przeszkadzać, skłaniać ludzi do interpretowania jej na swój sposób, stąd kompetencjom należałoby nadawać numer, po którym następuje wskaźnik.

Groźne jest zestawianie listy kompetencji na podstawie przeszłości, bez uwzględnienia przyszłości. Ciągłe zmiany kreują potrzebę kierowania się ku przyszłości, przy tworzeniu list należy zatem sprawdzić, czy dzisiejsze kompetencje można odnieść także do przyszłości. Dzięki temu analiza nie będzie miała jedynie wymiaru historycznego. Dodatkowo lista kompetencji tworzona dla ośrodka ocen nie powinna zawierać aspektów zachowań tak podstawowych, że wykazują je wszyscy pracujący na badanym stanowisku.

Należy tak dobrać poziom analizy, by określić kompetencje, które na takim samym stanowisku odróżniają najlepszych pracowników od pozostałych. Jednocześnie należy pamiętać, aby dobrać właściwy stopień uogólnienia listy kompetencji, a także uwzględnić jedynie kompetencje łatwe do zaobserwowania, co pozwoli na wiarygodną ocenę. Wykazano, iż optymalna lista kompetencji powinna zawierać się w przedziale od 8 do 10 i być możliwie jak najbardziej prosta i przejrzysta.

Przeprowadzenie analizy kompetencji jest zadaniem złożonym i trudnym. Nie ma uniwersalnej metody pozwalającej dobrać odpowiednie kompetencje. Poza stwierdzeniem co odróżnia dobrego pracownika od gorszego w kontekście zachowań, analiza musi jeszcze dostarczyć informacji o samej pracy. Po przeprowadzeniu rozmów należy sporządzić wstępną listę czynników oceny. Zachowania należy pogrupować i sprawdzić, czy są psychologicznie jednorodne i rozłączne z innymi grupami. Istnieją gotowe zestawy kompetencji, z których można skorzystać, choć jest to bardzo niebezpieczne ze względu na możliwość zasugerowania się, a w konsekwencji pominięcia ważnej kompetencji lub stworzenia zbyt obszernej listy.

Proces wyznaczenia kompetencji należałoby rozpocząć od stworzenia własnej listy i ewentualnie skonfrontowania jej z gotowymi. Końcowy projekt listy aspektów kompetencji oraz arkusz oceny należy przedstawić do zatwierdzenia osobom odpowiedzialnym za politykę firmy, które jeszcze raz powinny sprawdzić, czy uwzględniono spodziewane przyszłe wymagania. Lista kompetencji musi być elastyczna, pozwalać na odzwierciedlanie zmian w kursie obranym przez organizację i stanowić odbicie najtrafniejszych prognoz tego, czego przyszłość będzie wymagać od pracowników. Należy ją więc nieustannie weryfikować - w miarę jak zmienia się definicja dobrego pracownika.


czytaj dalej na tej stronie

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Faktura wewnętrzna – jej status dawniej i obecnie

Faktura wewnętrzna – jej status dawniej i obecnie


Autor: Alicja Rewa


Aż do początku 2013 roku istniał obowiązek wystawiania faktur wewnętrznych w określonych sytuacjach. Dotyczyło to głównie tzw. wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów. Do prawidłowego rozliczenia podatku VAT wystawienie takiej faktury było koniecznością.


Obecnie nie jest to już niezbędne, chociaż nadal dopuszczalne. Możemy sobie spokojnie, od dnia 1 stycznia 2013 roku, zrezygnować przy wewnątrzwspólnotowym nabyciu towarów z wystawiania faktury wewnętrznej. W zupełności wystarczy już tylko faktura sporządzona przez sprzedawcę (tj. tzw. źródłowa). Wyliczone w oparciu o nią kwoty podatku VAT możemy teraz bezpośrednio ujmować w naszej ewidencji VAT-u, a następnie wykazywać w VAT-owskiej deklaracji.

Jednak, kiedy nie mamy pewności, że taką fakturę od sprzedawcy wewnątrzwspólnotowego otrzymamy na czas – warto jest, na wszelki wypadek, wystawić jednak naszą tradycyjną fakturę wewnętrzną. Istnieją także inne sytuacje gospodarcze, w których dotąd zwykliśmy wystawiać właśnie takie wewnętrzne faktury. Na przykład wówczas, gdy wystąpią:

  • dostawa towarów lub świadczenie usług, dla których podatnikiem jest nabywca towaru czy też odbiorca usług;

  • nieodpłatne transakcje, ale jednak opodatkowane VAT-em;

  • zwroty dotacji, subwencji lub innych podobnych dopłat, które wliczone są do opodatkowania.

Zniesienie od 2013 roku obowiązku wystawiania faktur wewnętrznych wcale jednak ich dalszego stosowania nie zabrania. Wszystkie tego typu (wymieniane wyżej) zdarzenia mogą być dokumentowane zarówno tak samo jak przedtem, jak też w inny, całkowicie dowolny sposób. Jedynym stawianym tu wymogiem jest to, żeby miało miejsce właściwe odzwierciedlenie dokonanych czynności. Może to być na przykład bardzo uproszczona faktura, zawierająca znacznie mniej danych niż ta dotychczasowa, zwana wewnętrzną.

Pamiętajmy jednak, że nie możemy sobie pozwolić na niewystawienie (nieobowiązkowej już przecież) faktury wewnętrznej, ale też niewprowadzenie żadnego innego zastępczego, choćby uproszczonego rozwiązania (udokumentowania). Wówczas bowiem, w przypadku kontroli, urząd skarbowy niestety może nabrać niekorzystnych dla nas wątpliwości. Sprawdzanie i udowodnianie gospodarczych faktów dopiero po jakimś czasie, a nie na bieżąco – jest zawsze niemałym utrudnieniem.

W przyjętych nowych rozwiązaniach, znoszących obowiązek stosowania faktur wewnętrznych, bardzo dogodnym postanowieniem jest to, że nie ma obowiązku stosowania zawsze jednej i tej samej metody. Można więc przy jednym zdarzeniu (np. nabyciu towarów) zastosować fakturę wewnętrzną, przy innym zaś – nie.

Te nowe rozwiązania prawne miały na celu przede wszystkim zredukowanie obciążeń firm czynnościami administracyjnymi. Niepotrzebne stało się to jakby dublowanie dokumentacji przez faktury wewnętrzne, które mają przecież w sumie tylko znaczenie pomocnicze (np. przy obliczaniu podatku VAT). Bardzo korzystnie oceniane są także te zmiany w przypadku wystąpienia świadczeń nieodpłatnych. Nie mamy bowiem już obowiązku szczegółowego ujawniania co, ile i komu przekazaliśmy nieodpłatnie.


wygodna faktura wewnętrzna

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Formalności przy wyborze ryczałtu ewidencjonowanego

Formalności przy wyborze ryczałtu ewidencjonowanego


Autor: Karina Farkos


Jednym z najlepszych sposobów opodatkowania naszej nowej, niewielkiej firmy może stać się tak zwany ryczałt ewidencjonowany. Jest to forma bardzo dogodna, znacznie uproszczona w porównaniu z tzw. opodatkowaniem na zasadach ogólnych.


Dodatkowo, taka forma jest niezbyt skomplikowana, a do tego daje możliwość korzystania z niższych stawek podatkowych (nawet już od 3%). Co prawda opodatkowuje się tu wyłącznie przychody (nie pomniejszając ich o koszty uzyskania), ale w niektórych rodzajach działalności taka forma może okazać się wyjątkowo korzystna.

Sam wybór tej metody wynikać będzie zawsze z naszej inicjatywy jako przedsiębiorcy. Musimy wyraźnie zadeklarować, że taką właśnie formę opodatkowania chcemy stosować, składając w urzędzie skarbowym stosowne oświadczenie. Organ podatkowy nie może nam zakazać takiego wyboru, ani też nie musi wyrażać swojej zgody na opodatkowanie w postaci ryczałtu od dochodów ewidencjonowanych. My sami natomiast musimy zdobyć pewność, że w naszej sytuacji prawnej oraz przy naszym typie działalności ta forma jest dopuszczalna.

Niezbędnym wymogiem dla zastosowania ryczałtu ewidencjonowanego jest prowadzenie działalności pozarolniczej (jej rodzaj jest określony w odrębnych przepisach) i to przez osobę fizyczną (ale także w formie spółki cywilnej osób fizycznych) Jeżeli okaże się, po złożeniu przez nas oświadczenia o wyborze ryczałtu, że jednak nie mieliśmy w danej sytuacji do tego prawa lub też nie mamy prawa do zastosowania ryczałtu od naszego rodzaju dochodów – wówczas po prostu takie oświadczenie staje się bezskuteczne. Nie wywoła to żadnych skutków, poza naszym powrotem do opodatkowania na zasadach ogólnych.

Przy rozpoczynaniu działalności składamy więc takie oświadczenie (nie później niż w dniu osiągnięcia pierwszych przychodów), podając jednocześnie terminy, w jakich będziemy chcieli się rozliczać z podatku (miesięcznie, kwartalnie). Raz dokonany wybór formy opodatkowania jest wiążący przez okres kolejnych lat, do czasu, aż pisemnie wyrazimy swą wolę zmiany formy opodatkowania na inną (np. na kartę podatkową czy zasady ogólne).

Wyjątkiem będzie sytuacja, kiedy w którymś z pełnych okresów rocznych osiągniemy już maksymalny pułap przychodów przewidzianych dla stosowania ryczałtu ewidencjonowanego. Wciąż obowiązuje tu granica równowartości 150 tys. euro – to jest przykładowo za rok 2012 można było osiągnąć roczny przychód do ok. 615 300 zł. Jeżeli go przekroczyliśmy – musimy koniecznie zmienić formę opodatkowania.

Jeżeli prowadzimy już jakiś czas naszą działalność, a chcemy dopiero zacząć być rozliczani w danym roku na zasadzie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych – powinniśmy złożyć fiskusowi pisemne oświadczenie. Obowiązującym tu terminem jest 20 stycznia każdego roku, a składamy oświadczenie na ręce naczelnika urzędu skarbowego właściwego dla naszego miejsca zamieszkania (a nie np. siedziby firmy)

Podobnie gdybyśmy osiągali przychody z prywatnego najmu (tu także możliwa jest do zastosowania forma ryczałtu ewidencjowanego), powinniśmy złożyć takie oświadczenia najpóźniej do 20 dnia stycznia lub nie później niż do 20 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym osiągnęliśmy pierwszy przychód z tego tytułu.


ryczałt ewidencjonowany

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Pora na faktury on-line

Pora na faktury on-line


Autor: Alicja Rewa


Postęp techniczny wkracza wszędzie. Coraz częściej w firmowych biurach, zamiast tradycyjnych stosów dokumentów papierowych skrzętnie zbieranych w skoroszytach, segregatorach i wreszcie opasłych szafach – mamy już do czynienia z nośnikami elektronicznymi.


Coraz to mniejsze, a szybsze i wydajniejsze komputery potrafią znacznie usprawnić pracę i odchudzić opasłe tomy dokumentów. Taki też zamysł (lepszego wykorzystania nowoczesności) przyświeca nowym rozwiązaniom prawnym, dopuszczającym coraz szersze wprowadzanie i akceptowanie dokumentów elektronicznych. Wiemy wszyscy, że podstawowym dokumentem obowiązującym w obrocie gospodarczym jest faktura. W prawie podatkowym – to dokument wręcz warunkujący prawidłowe rozliczenie VAT.

W Polsce rocznie (według raportu fachowców) wystawianych jest około 1,5 miliarda faktur, ale dotąd tylko ok 8-11% z nich stanowiły dokumenty elektroniczne. Jest to bardzo słaby wskaźnik w skali Unii Europejskiej (ciągniemy się niestety w ogonie). Przyczyną mogły tu też być występujące rozbieżności w interpretacji przepisów czy pewne niejasności co do zgodności z prawem.

Ostatnie Rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 20.12.2012 wraz z objaśnieniami Ministerstwa Finansów w sprawie przesyłania faktur w formie elektronicznej powinny znacznie uprościć obrót e-fakturami. Już od stycznia 2013 roku obowiązuje zasada domniemanej zgody na wysyłanie i otrzymywanie faktur drogą elektroniczną. Nie potrzeba już wyrażać jej z góry i na piśmie. Obecnie wystarczy samo dokonanie płatności za tak przesłaną fakturę czy też ustna zgoda kontrahenta – i już będzie to stanowiło wyraz zaakceptowania tego e-rozwiązania przez obie strony.

Każda e-faktura powinna zawierać dokładnie takie same elementy, jakie wymagane są na jej papierowym, tradycyjnym odpowiedniku. Ponadto elektroniczne faktury, zgodnie ze szczegółowymi wymogami określonymi w prawie, muszą zapewniać trzy niezbędne cechy: 1. autentyczność pochodzenia faktury, 2. integralność treści, oraz 3. ich czytelność. Autentyczność – dotyczy głównie poprawności i rzetelności danych o kontrahentach, w szczególności ich uprawnień do wystawiania faktur i prawdziwości wszelkich informacji.

Pojęcie integralności treści faktury odnosi się tu do gwarancji, że na tak przesłanym dokumencie nie można będzie dokonywać zmian. Chodzi tu o tworzenie bezpiecznych formatów o wykluczonym dostępie niepożądanych osób. Najczęściej stosowany bywa format PDF, w którym istnieje możliwość zaszyfrowania danych podczas generowania pliku. Wówczas możliwości ingerencji w zawartość pliku stają się mocno utrudnione. Czytelność danych elektronicznej faktury jest nieodzowna i chyba stanowi dla nas – kontrahentów – wymóg jak najbardziej oczywisty.

Wszystkie te cechy niezbędne dla e-faktur mogą być zapewnione nie tylko (jak dotąd) przy stosowaniu podpisu elektronicznego czy systemu wymiany danych ADI, ale także za pomocą dowolnych kontroli biznesowych. Ten zapis wszedł w życie dopiero od 2013 roku i stanowi nowość. Dzięki temu łatwiej można teraz w każdym konkretnym przypadku wprowadzić, określić i sformalizować skuteczny system kontroli. Taka indywidualnie opracowana ścieżka audytu musi być ewidentnie wiarygodna i nie dająca żadnych możliwości odstępstw.

Podobnie przekonujący powinien być system archiwizacji e-faktur – tj. dający pełne bezpieczeństwo, ale i łatwy dostęp do chronologicznie zgromadzonych kompletnych danych.


e-faktura

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.