niedziela, 22 lutego 2015

Czwarta Cnota: Nieustannie będziesz spowiadać swą organizację...

Czwarta Cnota: Nieustannie będziesz spowiadać swą organizację...


Autor: Marek Mrowiec


Wiedza o stanie firmy, mocne liczby i mierniki są fundamentem zarządzania - nawet w mikrofirmie.


A to, że część właścicieli nie chce o tym słyszeć, jest odpowiedzią na pytanie dlaczego non stop tkwią w tym samym miejscu, często poruszając się po omacku.

Tymczasem Kościół rzymskokatolicki dokonuje od kilkunastu wieków badania procesów w Nim zachodzących. Liczeni są wierni, dzieci przyjmujące chrzest, przystępujący do Komunii Świętej, prowadzone są statystyki wierzących... Miary finansowe celowo pozostawiam na boku... Porównywane są wyniki wsi i miast, trendy za panowania poszczególnych kierowników regionów, tj. proboszczów czy biskupów.

Jeszcze do niedawna najlepsze źródła informacji o życiu w danych czasach stanowiły księgi kościelne (przy okazji mamy też spełniony punkt normy ISO 9001 o nadzorowaniu dokumentów – skoro po wieluset latach dalej wszystko jest zabezpieczone i zebrane w jednym miejscu).

Książa biskupi często mogli zaśmiać się w twarz dystrybutorom lub producentom wielu zagranicznych koncernów, nawet tak mądrze dobrane i ważne dane są wykorzystywane przy badaniu. Zauważ też, że takie zwyczaje jak kolęda czy liczenie wiernych są wzorowymi sposobami badania Klientów, a na podstawie łącznych danych na poszczególnych stopniach podejmowane są decyzje.

Teraz pytanie, czy Ty w swojej firmie masz taki mechanizm? Jakie liczby najlepiej charakteryzują Twój biznes? Co jest jego numerem jeden – Twoim najważniejszym miernikiem? Liczba Klientów, transakcji? Wielkość pojedynczej sprzedaży? Wymyśl swoje mierniki i nieustannie ich pilnuj!


Marek Mrowiec - ekspert optymalizacji i porządkowania biznesu, wdrożeniowiec ISO 9001 www.SystemowyRozwojBiznesu.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Trzecia Cnota: Od Annasza do Kajfasza - czyli nie będziesz włóczył swoich pracowników nadaremno!

Trzecia Cnota: Od Annasza do Kajfasza - czyli nie będziesz włóczył swoich pracowników nadaremno!


Autor: Marek Mrowiec


Za sukcesem niby "archaicznej struktury Kościoła", którą Ci z racji jej przetestowania przez dwadzieścia wieków jak najbardziej polecam.....


Za sukcesem niby „archaicznej struktury Kościoła”, którą Ci z racji jej przetestowania przez dwadzieścia wieków jak najbardziej polecam, stoi fundamentalny element każdego biznesu, o którym powinieneś pamiętać non stop – jasne ścieżki decyzyjne!

Na podstawie doświadczenia (Tobie zamiast 2000 lat wystarczy choćby i rok prowadzenia firmy, by to ustalić) widzisz, jakie małe i duże decyzje muszą być na co dzień podejmowane w trakcie świadczenia usług dla Klientów. Zamawianie towaru, zmiana decyzji o kolejności zleceń czy nawet coś tak prozaicznego jak kupno nowego krzesła biurowego – o tym wszystkim ktoś musi zadecydować. Jeśli nie będzie to unormowane, kolejka do Twojego biura sięgnie nieba bądź piekła – w zależności od tego, jakim szefem jesteś ;)

Idąc dalej tym tokiem rozumowania... Wewnętrzne ustalenia pokazują jasno KTO i JAKIE decyzje może podejmować (np. proboszczowie w całej Polsce mogą to i to, biskupi samodzielni mogą to i to, posiedzenie plenarne episkopatu może to i to), a co musi iść do samej głowy organizacji. Pozamieniaj teraz nazwy na: pracownik szeregowy, kierownik, zebranie cotygodniowe z kierownikami... i masz już jakiś ciekawy pomysł. Jeśli w swoich rozważaniach doszedłeś do tego, że jesteś papieżem u siebie – to jak najbardziej dobrze myślisz.

No i kolejna ważna sprawa. By taka opcja mogła działać, musi być spełniony jeszcze jeden warunek: jasne określenie, na podstawie jakich danych takie decyzje mają być podejmowane. W Kościele również te wytyczne są wyraźnie określone, a wyniki dokonanych wyborów przekazywane wyższym szczeblom.

Proboszcz wie, co musi pamiętać o swojej parafii i jak te dane przechowywać oraz kiedy i jakie informacje wysyłać do biskupa. Biskup również postępuje według tego schematu, składając raporty hierarchom wyżej postawionym. Wierni wiedzą, co się dzieje w przypadku zgłaszanych przez nich problemów, jakie decyzje zapadają i przez kogo są podejmowane.

Teraz zastanów się w jak prosty sposób możesz wprowadzić taki system w firmie i jak „cudowny” rytm pracy i podejmowanych decyzji można przez to osiągnąć! W Kościele ten idealny schemat trwa kilkanaście wieków i się sprawdza! Ty też tak możesz :)

Część pierwsza cyklu tutaj.


Marek Mrowiec - ekspert optymalizacji i porządkowania biznesu, wdrożeniowiec ISO 9001 www.SystemowyRozwojBiznesu.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Druga Cnota: Struktura jasna jak podział piekło-niebo

Druga Cnota: Struktura jasna jak podział piekło-niebo


Autor: Marek Mrowiec


1,14 miliarda wyznawców, praktycznie wszystkie kraje świata, majątek przewyższające największe korporacje i TYLKO 5 szczebli decyzyjnych - przy tym przejrzystych jak łza.


Znam firmy kilkudziesięcioosobowe, których właściciele stworzyli bardziej skomplikowany podział! Zgadnij kto na tym lepiej wyszedł.

Krytycy mogą powiedzieć, że struktura Kościoła jest beznadziejnie hierarchiczna, oderwana od nowoczesnego biznesu itp. Nic bardziej mylnego. Przypatrując się szczegółowo, dostrzegamy geniusz i delikatne zarządzanie procesowe.

Pomijając już przejrzystość i prostotę samej struktury, ważne jest idealne przełożenie tego na odpowiedzialność i możliwość decyzyjną każdej instancji. To co dzięki temu jest możliwe (a raczej co bez tego byłoby niemożliwe) i dlaczego tak się dzieje, wynika z charakterystyki kolejnych dwóch cnót.

Pracownicy, jakimi są duchowni, mają bardzo jasno określone swoje obowiązki i uprawnienia – całkowicie wolne od personalnych przyzwyczajeń. Nie dochodzi do sytuacji, jaka ma miejsce w wielu firmach, że Andrzej zajmowałby się w konkretnej parafii tym i tym, bo tak się przyjęło, kiedy zaczynał, zaś inny proboszcz będzie z kolei odpowiedzialny za to i to, bo tak ustalił poprzednik. NIE! Wszystko jest idealnie i jasno opracowane na poziomie odpowiednich wytycznych kościelnych. Nawet zastępstwo na parafii zachodzi w sposób szybki i zorganizowany.

Zastanów się, jak głęboko powinien schodzić schemat organizacyjny. Czy planowane przez Ciebie układy nie są zbyt zamieszane, czy sztucznie nie stworzyłeś jakichś szumnie brzmiących stanowisk oderwanych od rzeczywistości, podczas gdy rzeczywiste potrzeby są inne?

Czy pracownicy w Twoim schemacie mają faktyczne możliwości i Twoje błogosławieństwo do podejmowania decyzji? Jeśli nie, to lepiej udawanego specjalistę/kierownika/brygadzistę czteroosobowego działu albo wyrównać w dół i wyczyścić relację między pracownikami, albo nadać mu dodatkowe uprawnienia i obowiązki. Pozbędziesz się tym samym części obowiązków, a on niech Ci raportuje jak proboszcz biskupowi!

Część pierwsza cyklu tutaj.


Marek Mrowiec - ekspert optymalizacji i porządkowania biznesu, wdrożeniowiec ISO 9001 www.SystemowyRozwojBiznesu.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Cnota pierwsza: Nieziemskie uporządkowanie działania

Cnota pierwsza: Nieziemskie uporządkowanie działania


Autor: Marek Mrowiec


Pierwsza część cyklu "7 Cnót Nawracania Biznesu. Bądź jak Kościół i zdominuj rynek"


Dobrze, były błędy, były potknięcia, ale mimo to jest 1,14 miliarda Klientów (liczba ta stale rośnie) i prawie 2000 lat historii. Która organizacja potrafi lepiej? Oddzielając wiarę od religii, Kościół rzymskokatolicki jest wzorem systemowego rozwoju organizacji. Niezależnie, czy Twoja firma ma 15, czy 150 pracowników, możesz przenieść na swoje podwórko sprawy tak genialne, że rzeczywiście czuć w nich Bożą rękę.

Sukces Kościoła to nie tylko wiara, ale właściwa polityka i przede wszystkim inteligentna, zwarta i adaptowana organizacja, zabezpieczona tak, że mimo wielu błędów ludzkich była w stanie zapewnić tak długo przetrwanie i pozwoliła wciąż się rozwijać. Nawet wojny, zamachy, ogromna konkurencja (inne religie, dyktatury oraz pseudo nowoczesny tryb życia), recesje w gospodarce i niektórzy nieudolni liderzy nie byli w stanie jej pokonać.

Jeśli wdrożysz te siedem cnót w swoim biznesie, otrzymasz przepis na stworzenie idealnej organizacji, niezależnie od tego, czy będzie ona miała charakter biznesowy, czy non profit – zapraszam!

1. Nieziemskie uporządkowanie działania

Prawo kanoniczne, Katechizm Kościoła, brewiarz... to wszystko tak naprawdę dokumenty automatyzujące działanie Kościoła i zapewniające odpowiednią jakość, niezależnie od miejsca oraz osoby wykonującej.

Pod koniec XX wieku guru zarządzania Edward Deming bardzo słusznie powiedział: „Jeśli nie potrafisz czegoś opisać, to znaczy, że nie wiesz jak to zrobić”. Z jego ust padły również słowa: „Jeśli coś nie jest opisane, nie da się tego poprawić”. Był mądry, tylko że Kościół tę zasadę stosuje od bagatela 2000 lat!

Co takie działanie powoduje:

-na całej kuli ziemskiej usługi sprawowane są w sposób powtarzalny. Nieważne, czy pójdziesz do chrztu, na mszę, wesele, czy też proboszcz będzie wymieniany na innego – zawsze zapewniona będzie odpowiednia jakość w oczach Klienta końcowego;

-pozwala na łatwą kontrolę głowy Kościoła nad wprowadzanymi zmianami i umożliwia aktualizację sposobów wykonywania pracy jednym pociągnięciem;

-nie stanowi to fikcji, jak w większości firm działających w oparciu o procedury, gdyż wytyczne kościelne napisane są inteligentnie, elastycznie, a przede wszystkim w sposób przewidujący różnice kulturowe; określono w nich możliwości dopasowywania do sytuacji lokalnych;

-hierarchowie Kościoła skupiają się na pracy nad doskonaleniem całego systemu, czyli nad działaniem Kościoła. Nie muszą nieustannie rozwiązywać tych samych problemów – a to tak naprawdę wzór pracy prezesa/właściciela biznesu oraz ciągłego doskonalenia;

-takie uporządkowanie wewnątrz Kościoła pozwala na łatwe przenoszenie, zastępowanie i awansowanie jego członków, jak również na jasne i szybkie działanie w sytuacjach awaryjnych (klasycznie i idealnie więc wdrożony nadzór nad usługą niezgodną z ISO 9001!!);

-przejrzyste zasady systemów motywacyjnych i rozwojowych wewnątrz Kościoła również (przynajmniej w teorii) popychają do działania i powodują większe zaangażowanie uczestników;

-korzystnie działa komunikacja i procesy decyzyjne (od najprostszych po np. beatyfikację) – o tym później.

Dla części procedur istnieje również przełożenie na Klienta końcowego, czyli wiernych mających dostęp do instrukcji i wpisujących się w nie – z obopólną korzyścią (np. przy prowadzeniu obrzędów).

A Ty ile procesów związanych przynajmniej z obsługą Klienta masz tak dokładnie opisanych? Ile na bieżąco doskonalisz? Jak widzisz bez takiej pracy duchowni nie byliby w stanie doskonalić się i nawet kilka drobnych problemów mogłoby stanowić poważne zagrożenie.


Marek Mrowiec - ekspert optymalizacji i porządkowania biznesu, wdrożeniowiec ISO 9001 www.SystemowyRozwojBiznesu.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Być albo nie być – freelancerem?

Być albo nie być – freelancerem?


Autor: Karina Farkos


Freelancing to szansa na prawdziwą wolność zawodową oraz finansową, jednak często tę swobodę, musimy okupić ogromnym stresem i odpowiedzialnością. Jakie są plusy i minusy takiego rozwiązania i co zrobić, aby w miarę bezpiecznie i swobodnie wypłynąć na szerokie wody freelancingu?


Obecnie, założenie i prowadzenie własnej działalności jest na tyle łatwe, że staje się coraz bardziej kuszące i konkurencyjne w stosunku do tradycyjnego etatu. Jednak, co innego dorabiać sobie, biorąc dodatkowe zlecenia, a co innego porzucić bezpieczną posadę i dryfować na własnej tratwie. Stąd, zanim podejmiemy decyzję o samodzielnym rejsie po zlecenia, warto rozważyć wszelkie za i przeciw.

Jeśli chodzi o minusy pracy jako wolny strzelec, z pewnością warto wymienić brak stabilności finansowej i bezpiecznej, pewnej wypłaty. Co prawda, zarabiamy na siebie, a nie na szefa – dzięki czemu, możemy zgarnąć więcej za dane zlecenie, jednak nigdy nie możemy mieć pewności, co do ciągłości wypłat. Tutaj, o każde zlecenie musimy samodzielnie walczyć, przez co stajemy się wcieleniem co najmniej trzech osób, czyli szefa, pracownika, marketingowca i handlowca. Do tego, będąc na swoim, nie jest łatwo oddzielić czas pracy od czasu wypoczynku – tutaj nie jest tak łatwo, o 16 zamknąć za sobą drzwi i zapomnieć o pracy – praca staje się stałym elementem naszego życia. DO minusów musimy także zaliczyć to, że nikt nam nie zapłaci za urlop i bezproduktywne patrzenie w ekran/ścianę/cokolwiek. Wbrew pozorom, ogromnym minusem jest także poszukiwanie odpowiedniej motywacji i inspiracji, a także konieczność ogromnej samodyscypliny.

To tyle dziegciu, teraz przejdźmy to freelancerskiego miodu. Wolni strzelcy, to okazy które ponad wszystko wielbią wolność, nawet jeśli ta zdobyta jest kosztem utraty ciepłej posadki i poczucia bezpieczeństwa. Freelancerzy to indywidualiści i zapaleni łowcy zleceń. Sami sobie są sterem i okrętem, dzięki czemu, mogą pracować w samodzielnie wybranym czasie i miejscu. Wolny strzelec jest wolny od bezsensownych pojękiwań i humorów szefa – nie musi słuchać i wypełniać cudzych poleceń. Do tego, wszystko może robić we własnym czasie. We freelancingu bardzo motywująca jest namacalność pracy – tzn., zależnie od tego, ile pracujemy – takie otrzymamy wynagrodzenie (oczywiście pod warunkiem, że odpowiednio wycenimy nasza pracę i ustalimy odpowiednie warunki współpracy). Freelancer jest prawdziwym człowiekiem renesansu – dzięki czemu wiele się uczy, stale poszerzając horyzonty. Wielu freelancerów, korzysta z ekonomicznych i przejrzystych form księgowości internetowej, która pozwala nie tylko na oszczędność, ale także na stałe monitorowanie wydatków i kondycji swojej firmy. Poza tym, dzięki takim usługom można także uzyskać praktyczne prognozy, a także świadomie planować i kontrolować wydatki. Dzięki temu, można zaoszczędzić na zatrudnianiu tradycyjnej księgowej, a do tego być na bieżąco i stać się dyrektorem, księgowym i strategiem w jednej osobie.


darmowy program do rachunków

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.