czwartek, 24 września 2015

Na jakim z tych 4 etapów jest Twoja firma?

Na jakim z tych 4 etapów jest Twoja firma ?


Autor: Marek Mrowiec


Druga część "Systemowego Rozwoju Biznesu"


Dziś dołączysz do elitarnej grupy przedsiębiorców i wreszcie zrozumiesz na czym polega tak naprawdę sekret sukcesu rozwiniętej organizacji:

  • Samodzielnie zdiagnozujesz, na którym etapie znajduje się Twój biznes.
  • Już zawsze będziesz wiedział, jakie są objawy, plusy i pułapki każdego z tych etapów i co można zrobić, by polepszyć sytuację, a co zakończy się klapą – najszybszy przewodnik w historii.
  • Czym jest Mount Everest każdego właściciela firmy? Jak sprawić, żeby dynamiczna spółka pracowała na Ciebie, leżącego na Hawajach z laptopem? I czy w biznesie istnieje kolejka linowa?
  • Na czym warto się skupić w tym momencie i co może, a czego nie jest w stanie zrobić ISO 9001; systemy ERP oraz inne narzędzia do usprawniania zarządzania.

O etapach rozwoju firmy - wprowadzenie

Jak pamiętasz, w poprzednim materiale opowiadającym historię Adama pojawił się pewien tajemniczy wykres naturalnych etapów rozwoju każdej organizacji – który wzbudził tyle pytań i taką ciekawość, że doprowadził do powstania tego bonusowego materiału.

Krótko mówiąc – Twoja przedsiębiorcza intuicja zadziałała idealnie, podpowiadając Ci klucz do ogromnych możliwości, jakie daje zrozumienie sekretnego wykresu rozwoju biznesu, jaki w bólach rodził się u mnie przez ostatnie lata walki o stabilny sukces moich wspaniałych Klientów, którym pomagałem rozwijać biznesy – i których z tego miejsca serdecznie pozdrawiam.

Przed przejściem do omówienia etapów i nawiązując do słowa „sukces”, trzy bardzo ważne podpowiedzi, które otworzą Ci oczy jeszcze szerzej, a odnoszące się do wykresu i pytań, jakie pojawiły się po ostatnim wideo [zoom linia i szczyt SRB]:

  1. Linia rozwoju – oś Y (bo na dole, jak wiadomo, mamy czas). Pytaliście, co przez nią rozumiem i czy oznacza ona obrót, zatrudnienie czy coś zupełnie innego – świetnie, że padło takie pytanie. Otóż niezwykle ważne jest, by sobie zdać sprawę, że rozwój, a szczególnie sukces w systemowym rozwoju biznesu, to nie tylko duże zyski lub zyski i obroty jednocześnie – w zależności co jest Twoim celem – ale też:
    1. poczucie spełnienia i sukcesu właściciela – robisz coś dobrego, dla Klientów, pracowników i rodziny;
    2. przeradzające się w POCZUCIE WOLNOŚCI, że możesz zajmować się tym co lubisz – np. rozwojem swojej firmy lub działalnością charytatywną, jeśli Twój biznes pracuje już jak dobrze naoliwiona maszynka;
    3. poczucie stabilności i pewności:
  2. rozwój w sposób automatyczny – wiesz, że działasz,
  3. pracownicy nie trzymają Cię w garści,
  4. systemowo przyciągasz Klientów, a proces ten jest stały i rośnie.

Tak właśnie szeroko definiujemy sukces w SRB – bo po to tworzysz firmę.

  1. Pytania odnośnie do uniwersalności tej metody i pytania o jej pochodzenie:
    1. Wykres, który tutaj widzisz. Jak już Ci mówiłem, rodził się on w bólach praktycznie od 2003 roku, gdy w zderzeniu z koniecznością objęcia systemu jakości w rodzinnej firmie rozbiłem się o nieprzydatność.
    2. ISO 9001. Szukałem drogi do wykorzystania systematyzacji w biznesie. Walka w pocie czoła z pierwszymi wdrożeniami u Klientów prowadziła do wypracowania dużych efektów i przebicia konkurencji. Ale zatrzymywały się one daleko od tych modeli, jakie podziwiałem. A ja chciałem zabierać Klientów na sam szczyt. Przecierałem tę drogę metodą prób i błędów – za to mogę Ci teraz powiedzieć, że mój system sprawdza się w 99% przypadków firm, jakie znam i po dzisiejszym nagraniu sam to zdiagnozujesz.
    3. Błędy, jakie zdiagnozujesz w swojej firmie, to nie Twoja wina! Ja też nie wiedziałem jeszcze parę lat wstecz, że to efekt braku wiedzy tajemnej – nikt tego nie uczy, bo nikt nie jest jej świadomy. Inaczej mówiąc – jeśli nie jesteś na szczycie, by dojść na szczyt, trzeba zmienić sposób myślenia i zadziałać z zupełnie nowej pozycji. Ci, którzy tam dotarli i teraz inspirują innych, nie zrobili tego ot tak – oni tam dochodzili latami, popełniając błędy, a teraz tworzą firmy, które działają jak automaty – bo już mają tę wiedzę.
    4. W tym miejscu dodam, że jeden z największych guru, Les McKeown, doradzający nawet rządowi USA, sam stworzył bardzo podobną strategię i gdy miałem przyjemność zapoznawać się z jego dorobkiem, okazało się, że doszliśmy do porównywalnych wniosków– tamten zaś tylko ogólnie otwiera oczy.

Dobra – pytania za nami – dajemy czadu z wykresem. Od razu podzielimy go na dwie części à pierwszą dobrze znasz jako praktyk. Ale teraz otworzą Ci się oczy na mechanizmy, jakie w niej zagrały. Znajduje się w niej na moje oko 90–95% MŚP w Polsce. Mamy tutaj etap Wielkiego Hurra oraz Piekiełka Sp. z o.o.

Druga część obejmuje mniej niż 10% biznesów, za to ich kształt i styl życia właścicieli inspiruje pozostałych. Mamy tutaj biznesowy szczyt Systemowy Rozwój Biznesu oraz powolne zejście z niego w stronę samego dołu – w etapie Tyłkochronu (przy czym jest on opcjonalny dla leniwych i niekonieczny – później będzie też o tym, jak mu nie ulegać).

A pomiędzy nimi rozciąga się przepaść śmiertelna, którą przechodzą albo najbardziej zatwardziali zawodnicy – męcząc się latami i płacąc ogromną cenę na zdrowiu, portfelu i psychice – albo ci, którzy mają dostęp do kolejki linowej, wożącej ich do luksusowego schroniska – gdzie spotkają tych, którzy tam już doszli. Darmowe karnety how to na tę kolejkę będę rozdawać w następnym rozdziale, więc zapraszam. Wybór jest Twój – choć w tym wypadku sugerowałbym lenistwo! :P

Pomijając raczkujące małe biznesy i te balansujące na granicy rentowności, chylące się ku upadkowi przez złe zarządzanie (rozmawiamy przecież tutaj o rozwoju), z początku sytuacja wydaje się jasna. Przebijasz się przez pierwszy etap, nie upadasz i rozpoczyna się jazda… TRZEPANIE KASIORY!


Marek Mrowiec - ekspert optymalizacji i porządkowania biznesu, wdrożeniowiec ISO 9001 www.SystemowyRozwojBiznesu.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Systemowy Rozwój Biznesu

Systemowy Rozwój Biznesu


Autor: Marek Mrowiec


Część pierwsza.


Teraz uważaj!

Mam dla Ciebie bardzo ważną informację – jeśli reprezentujesz kilkunastoosobową lub większą organizację, to z ogromnym prawdopodobieństwem (co potwierdzają moja praktyka i badania najlepszych ekspertów zza oceanu) prędzej czy później dotrzesz z firmą do etapu naturalnego Piekła, gdzie w chaosie komunikacyjnym, rozmytych odpowiedzialności, reklamacji, braku jakości, wyników i standaryzacji, w ogniu wypalającego zamieszania i stresu możesz trwać latami

A może już tam jesteś, a o tym nie wiesz ?

Sprawdź ile wspólnego masz z historią Adama – ambitnego i w oczach zawistnych gapiów odnoszącego wielkie sukcesy przedsiębiorcy, któremu jego rozwinięta firma zniszczyła życie i odarła go z marzeń o wymarzonej wolności, a ISO 9001 stało się zaś w tej sytuacji przysłowiowym gwoździem do trumny…

…i czy nim było, to na czym polegała jedyna efektywna, którą gdyby Adam znał to byłby dziś na biznesowym szczycie (od którego dzielił go naprawdę mały kawałek)

*Adam – wspaniały, ambitny przedsiębiorca*

Adam od zawsze był bardziej ambitny niż inni. Był urodzonym przedsiębiorcą i jak praktycznie każdy przyszły biznesmen zaczynał z marzeniami nie tylko o dużych pieniądzach, ale o wolności, radości z tworzenia i samorealizacji, gdy zbudowany od podstaw biznes zarabia sam, a jego twórca spełnia się na egzotycznej plaży z rodziną czy – działając charytatywnie – odmienia świat na lepsze.

Przynajmniej w teorii takie szczęście miała dać mu jego wymarzona, własna firma. Adam nie wiedział wtedy jeszcze, że wpadnie w tragiczną pułapkę, w którą łapie się wielu właścicieli szybko rozwijających się firm, a ta wąska, elitarna grupa, której udaje się ją przeskoczyć, to ci, którzy wiodą wymarzone życie, a ich firmy, samodzielnie rozwijające się biznesy i styl życia stają się inspiracją dla wielu naśladowców.

*Rodziło się w bólach, by potem dać masę radości – czyli ukryty wstęp do prawdziwej tragedii*

Ale wróćmy do naszej historii. Pierwszy rok życia firmy dzięki inteligencji i ciężkiej pracy Adam przeszedł jak burza. Napędzany swoimi marzeniami pracował coraz ciężej i ciężej, a firma zwiększała obroty, sprzedaż, rosły zyski… W jego oczach wszystko wyglądało wspaniale. Wraz z rozwojem obrotów firma stawała się naturalnie coraz bardziej i bardziej rozbudowana.

Super atmosfera tworzenia i skupienie się na powiększaniu sprzedaży wykluczały jakiekolwiek dłuższe zastanowienie. Trzeba było myśleć o dniu obecnym – terminy goniły, pojawiały się nowe pomysły, duże zlecenia… Szybko zjawiali się nowi ludzie, nowe stanowiska, całe działy, programy wspomagające i kolejne inwestycje.

Adam często sam mówił, że to tylko przejściowe, prowizoryczne rozwiązania, które później się udoskonali – jednak owo „później” z braku czasu nigdy nie nadeszło… Przecież trzeba było skupiać się na bieżących, palących sprawach.

„Piekiełko spółka z o.o.”

Tak mijały kolejne lata rozwoju, a ambitnie kierowana (kiedyś) mała firemka Adama z biegiem czasu stała się rozbudowaną organizacją. To, co działało i było dobre parę lat wcześniej, nie zdawało egzaminu, gdy przyszło stawić czoło wyzwaniom i zapewnić wysoką jakość kompleksowości, jaką osiągnął biznes:

  • w całej firmie szwankowała komunikacja,
  • informacje były totalnie porozrzucane i trudno dostępne w codziennym funkcjonowaniu,
  • zakresy odpowiedzialności pracowników całkowicie się rozmydliły, a nawet dramatyczne próby ich opisania na nic się nie zdawały,
  • w efekcie wszystkie decyzje w firmie zapadały chaotycznie, a i tak kończyły się na ogół w biurze Adama na zasadzie „spychologii”,
  • brak było przejrzystego standaryzowania i kontroli – ludzie trudno się wdrażali, pojawiły się problemy z utrzymaniem jakości,
  • w firmie na każdym kroku dostrzegalne było non stop wypalające motywację zamieszanie, ciągły w stres w każdym miejscu i poczucie wszechogarniającego kryzysu.

*Inni mu zazdrościli, on przeżywał cichą tragedię*

Przychód rósł już o wiele wolniej niż w latach radosnego rozwoju, za to koszty firmy wzrosły błyskawicznie, tak samo jak kolejka pracowników do biura przemęczonego właściciela, a każdy z tysiącem małych spraw do załatwienia.

No i to najgorsze, straszne uczucie w głowie Adama, że gdy choć troszkę odpuści, wyjedzie na wakacje, gdy sobie daruje nieco wysiłku – to wszystko się stoczy w dół i zniknie…

Biedny Adam tkwił cały czas w samym centrum zamieszania, ciągnąc ze wszystkich sił swój biznes do przodu, pracując non stop i będąc w nim alfą i omegą. Zamiast początkowych marzeń o wolności finansowej i radości z tworzenia, nastąpiły frustracja, brak czasu, notoryczne przepracowanie (gorsze niż na etacie) i co najgorsze zajmowanie się tym czego nie lubił – drobnostkami niewnoszącymi wartości.

Duże reklamacje, poślizgi, wpadki jakościowe, zagubienia po raz pierwszy, drugi, nasty… Z przypadku zaczynał się wyłaniać coraz to bardziej wyraźny, doskwierający i zjadający biznes od środka problem. Firma Adama desperacko potrzebowała uporządkowania, by stawić czoło kompleksowości, jaką osiągnęła.

*Gwóźdź do trumny – wdrożenie ISO 9001*

Kiedy przez głowę Adama przeszły czarne myśli, by sprzedać cały interes albo ograniczyć wielkość firmy, wpadł na genialny (jak wtedy jeszcze uważał) pomysł – uporządkujemy strukturę, wprowadzimy administrację i – UWAGA – wdrożymy ISO 9001!

Dalej poszło z górki – wybór firmy konsultingowej, konsulting, bardzo wzniosłe szkolenia, wielkie dokumentacje, procedury, księgi jakości, puchnące od rubryk formularze, Polityki Jakości, certyfikacja…

…Minęło pół roku, na ścianie zawisł certyfikat, zaś w kwestii problemów nie zmieniło się prawie nic. Oczywiście – powstały procedury, dodatkowe na ogół niepotrzebne dokumenty, zapisy, dziwne wymagania (bo przecież trzeba było firmę naciągnąć do ISO 9001) – a co się za tym kryje – dodatkowe koszty, czas i obciążenie pracowników. A i tak prawie nikt w firmie z tego wszystkiego nie korzystał i wszystko leżało sobie pod warstwą kurzu, uzupełniane od audytu do audytu.

W praktyce okazało się, że wprowadzony system po prostu opisał sytuację taką, jaka była – pozostawił więc po sobie nieporządek, tylko że udokumentowany górą papierów (by zawsze wychodził tak samo nieporządny).

Konsultanci nie pomogli, bo (pomijając niskie zaangażowanie z ich strony) jak mogli pomóc, skoro wiedza praktyczna o etapach rozwoju biznesu to w Polsce czarna magia, o której nie było przecież mowy w akademickich podręcznikach czy na dofinansowanych szkoleniach…

Tyle pracy, tyle nakładów – a zamiast ucieczki od problemów, ich spirala nakręciła się jeszcze bardziej, rosnąc o kolejne obowiązki, koszty i wydatki dla Adama. Sytuacja z tragicznej stała się katastrofalna… a sukces był tak blisko.

Czy Adam, jak większość ambitnych polskich biznesmenów, którym nie udaje się przejść przez wymarzony poziom rozwoju firmy, musiał pozostać przez lata, w spotykanym jakże często, a w ogóle nie rozpoznawanym w Polsce etapie Piekiełka, zaniedbując tym swoje prywatne marzenia, narażając na gigantyczny stres samego siebie i wszystkich pracowników?

Gdzie więc leży sekret elitarnej grupy biznesów, którzy przełamali barierę rozwoju i teraz ich mocno rozwinięte firmy samodzielnie i w harmonii pracują dla nich, gdy Ci spełniają swoje marzenia – dochodząc do biznesowego szczytu – stanu Systemowego Rozwoju Biznesu?

Jak przełamać granicę Piekiełka, stosując tą autorską metodę 4 kroków Systemowego Rozwoju Biznesu?

Czy ISO 9001 musi być strzałem w stopę rozwijającej się firmy?

Jakie są naturalne etapy rozwoju biznesu?

Wszystkiego dowiesz się w tej serii artykułów, a dodatkowo:

– jak naprawdę skutecznie uporządkować biznes i dlaczego wdrożenie ISO 9001 może okazać się strzałem w stopę?

– oszczędzisz miliony złotych, które wydałbyś przez lata prób samodzielnego dotarcia do tej wiedzy, by dowiedzieć się gdzie leżą przyczyny całej tej sytuacji,

– zrozumiesz, kto jest odpowiedzialny za błędy,

– dowiesz się, co złego tak naprawdę wydarzyło się, a co jeszcze Cię może czekać w Twoim biznesie – odkryj przyczyny swoich problemów.


Marek Mrowiec - ekspert optymalizacji i porządkowania biznesu, wdrożeniowiec ISO 9001 www.SystemowyRozwojBiznesu.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Doradcy klienta w walce o prestiż

Doradcy klienta w walce o prestiż


Autor: m.lupinska


Zawód marzeń cieszący się uznaniem, traktowany jak wyróżnienie czy też mało lukratywne zajęcie będące niechcianą koniecznością?


Polish National Sales Awards wraz z instytutem badawczym Millward Brown sprawdzili, jak w oczach polskich konsumentów postrzegani są doradcy klienta. Czy ta profesja darzona jest należytym szacunkiem oraz jakie są plusy i minusy tego wymagającego zawodu w ocenie Polaków? Na koniec kilka słów o sprzedawcy idealnym.

Doradca klienta jest wizytówką każdego przedsiębiorstwa. To on swoim zachowaniem bezpośrednio wpływa na decyzje zakupowe konsumentów. Według przeprowadzonych badań 40% respondentów przyznało, że pod wpływem pozytywnego zachowania doradcy przekonało się do korzystania z produktów lub usług firmy, którą reprezentował.

Mimo przeważających pozytywnych opinii o polskich doradcach klienta, profesja ta niestety nie cieszy się w oczach badanych należytym uznaniem. Zapytani o to, czy chcieliby, aby ich dzieci wybrały właśnie ten zawód, w większości udzielili negatywnej odpowiedzi (66% ankietowanych). Jedynie respondenci zamieszkujący wsie oraz deklarujący wykształcenie podstawowe lub zasadnicze częściej widzieli swoje dziecko w roli sprzedawcy.

Z pewnością nie są to wyniki, które satysfakcjonują. W tym miejscu wartym odnotowania jest fakt, że 28% respondentów przyznało, iż zetknęło się z doradcą usiłującym sprzedać produkt lub usługę, która nie była im potrzebna. Niemal co piąty ankietowany żywi przekonanie, że doradca, zamiast pomóc, wykorzystał jego niewiedzę, by ułatwić sobie sprzedaż. Czy przez pryzmat zachowania pojedynczych przypadków, może być oceniane całe środowisko? Oceniane niestety niejednokrotnie krzywdząco, ponieważ według badań aż 55% respondentów uważa, że produkty i usługi są oferowane im w sposób uczciwy i profesjonalny – opinię tę na równi podzielają kobiety i mężczyźni. Doradcy coraz lepiej diagnozują indywidualne potrzeby klientów – czego doświadczyła prawie połowa ankietowanych, otrzymując rozwiązania doskonale dostosowane do swoich potrzeb.

Liczba zadowolonych konsumentów wzrasta. Pozytywne zmiany zauważalne są na wielu płaszczyznach pracy doradcy klienta. Uczestnicy naszych badań szczególnie doceniają w doradcach ich zdolności interpersonalne. W ciągu ostatniego roku, 67% respondentów miało kontakt z miłym i budzącym sympatię doradcą. Jest niezwykle ważne, aby ten pozytywny potencjał nie został zmarnowany przez działania nieetyczne. – mówi Kuba Antoszewski z Millward Brown.

Sprzedawca jak marzenie

Jaki powinien być idealny doradca klienta według konsumenta? Dla ankietowanych priorytetem jest znajomość produktu lub usługi oraz rynku. Na drugim miejscu uplasowała się umiejętność budowania zaufania przez sprzedawców (na nią częściej wskazywały kobiety). Perfekcyjny doradca powinien także umieć zachowywać balans pomiędzy własnymi korzyściami a tymi, które z transakcji czerpie klient – na tę cechę wskazywali najczęściej respondenci z wyższym wykształceniem. Z kolei umiejętność budowania długotrwałych relacji z klientem została wytypowana jako istotna przez 35% badanych. Każdy z nas lubi wracać do miejsc, w których pamięta się o nas i naszych potrzebach – nie tylko w momencie dokonywania zakupu! Dodatkowo ¼ ankietowanych wskazała znajomość zasad negocjacji jako cechę pożądaną u sprzedawców. Generowanie wyników finansowych sprzedaży jest z kolei najmniej ważną w ich ocenie umiejętnością.

Sprzedawca ma być nie tylko nośnikiem informacji o oferowanych produktach czy usługach, ale również doradcą, który przede wszystkim dba o dobro swojego klienta, oferując mu produkty dopasowane do indywidualnych potrzeb. A tylko etyczne działania sprzedażowe mogą sprawić, że relacja konsument – sprzedawca będzie oparta na zaufaniu i stabilna. Przedsiębiorstwa powinny wdrażać dobre praktyki sprzedażowe oraz stale pracować nad jak najlepszym wizerunkiem sprzedawców. Wraz z intensyfikacją zadowolenia konsumentów, wzrośnie prestiż zawodu sprzedawcy w oczach społeczeństwa – podsumowuje Elżbieta Pełka, Prezes Polish National Sales Awards, projektu promującego etos profesjonalnego sprzedawcy.

Dlatego też pracodawcy mają przed sobą ważne zadanie. Ponieważ to właśnie doradcy klienta są wizytówką firmy i generują jej zyski, powinni dbać o rozwój swoich pracowników, inwestować w szkolenia oraz wysoko promować kierowanie się wysokimi standardami etyki w działaniu.

*Badanie Sprzedawcy oczami konsumentów zrealizował instytut Millward Brown dla PNSA w czerwcu 2014 roku za pomocą sondażu CAPIBUS; ogólnopolska, losowa próba, reprezentatywna dla dorosłej (15-75 lat) populacji Polaków (~30 221 tys. osób).


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Statut spółki

Statut spółki


Autor: Julia Wolińska


Jesteś zainteresowany tematem założenia własnej spółki ? Chcesz zacząć coś własnego, co umożliwi Ci dalszy rozwój ? Dążysz do samorealizacji ? Masz już pomysł i kapitał ? Jeśli tak, to teraz czeka Cię rejestracja spółki.


Pierwszym zadaniem, z którym się będziesz musiał zmierzyć to statut spółki. To, co powinno się w nim znaleźć, jest uwarunkowane tym, jaki rodzaj spółki wybierzesz. To, co musi się znaleźć w każdym statucie zaraz Ci zaprezentuje. Jeśli chcesz założyć spółkę, to musisz wiedzieć, co napisać w najważniejszym dokumencie, którym jest statut spółki. Mam nadzieję, że informacje, które tutaj napiszę, pomogą Ci odnaleźć się w tym temacie.
Po pierwsze nazwa firmy. Jest to bardzo ważny element, który będzie Cię odróżniał na tle konkurencji. Myślę, że wiesz o tym, że nazwa chociaż trochę powinna być adekwatna do prowadzonej przez Ciebie działalności. Nie chodzi Ci przecież o to, aby zmylić klientów. Po drugie siedziba firmy. W tym przypadku często siedziba jest mylona z adresem. Siedzibą jest miejscowość, w której będzie znajdowała się Twoja firma. Po trzecie przedmiot działalności, którym będziesz się zajmował. To będziesz wiedział już na samym początku, kiedy zajmiesz się rejestracją Twojej spółki, ponieważ musisz określić to na podstawie Polskiej Klasyfikacji Działalności. Czwarty wariant, który musi znaleźć się w dokumencie, którym jest statut spółki, to wysokość kapitału zakładowego oraz kwota, która została wpłacona przez wspólników przed zarejestrowaniem. Po piąte liczbę i wartość udziałów. Następnie w statucie spółki musisz określić dane osób (firm), które zakładają spółkę. To by było na tyle, jeśli chodzi o informacje, które muszą być zawarte w każdym statucie. Jeśli już określisz, jaką spółkę zakładasz, będziesz mógł pogłębiać swoją wiedzę w tym temacie.
Własna firma zawsze jest fajną opcją dla osób, które ciągle chcą poszerzać swoje horyzonty, non stop próbując czegoś nowego. Jest to dla nich paliwem, które pozwala im funkcjonować. Zakładasz swoją firmę. Znalazłeś świetny pomysł na siebie. Możesz wszystko zrobić tak, jak tylko będziesz chciał. Zysk, zyskiem. Jednak każdy medal ma dwie strony, wady i zalety. Nie może być wszystko takie kolorowe. Nie chodzi o to, aby na tym etapie zrazić Cię do założenia spółki. Po prostu od razu chcę uprzedzić Cię, że chyba najtrudniejszym zadaniem, jakie będzie Cię czekało, jest rozkręcenie firmy. Nie jest to łatwe zadanie, ale na pewno podołasz, bo kto jak nie Ty ?
Teraz nie pozostało mi nic innego, jak życzyć Ci powodzenia na nowym etapie Twojego życia. Może było i będzie trochę ciężko, ale za to satysfakcja będzie ogromna. To Ci już teraz gwarantuje. Z czasem wdrożysz się w obowiązki, które będą spoczywały na barkach właściciela firmy. Rynek wyszedł Ci naprzeciw, więc nie zmarnuj takiej szansy.

Statut spółki jest najważniejszym dokumentem, dlatego zadbaj o to by był sporządzony prawidłowo.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

S24 - Elektroniczna rejestracja spółki

S24 - Elektroniczna rejestracja spółki


Autor: Julia Wolińska


Zakładanie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością przez internet? Wiele z nas na pewno do tej pory nie słyszało, że jest taka możliwość. Niektórym jednak pewnie „obiło się coś o uszy”, ale do końca nie wierzyli, że jest to możliwe. Pada pytanie: „ jak to zrobić?”.


Zakładanie spółki niejednokrotnie było drogą przez mękę. Od zawsze wiązało się z wielkimi „podróżami” od jednego urzędu do drugiego, między jednym a drugi pokojem oraz pomiędzy wieloma okienkami przyjęć.
Wprowadzona 1 stycznia 2012 r. roku do Kodeksu Spółek Handlowych ustawa daje możliwość założenia spółki z ograniczoną odpowiedzialnością przez internet. Rozwiązanie to w znacznym stopniu ułatwia procedurę związaną z rejestracją spółki. Przyspiesza również rozpoczęcie działalności gospodarczej.
Możliwa jest rejestracja spółki przez internet tzw. spółka S24. Pozwala ona na zaoszczędzenie pieniędzy przeznaczonych na pokrycie kosztów notarialnych.
Nazwa „spółka s24” wskazuje na to, że spółka w takiej formie musi być założona w ciągu 24 godzin. Elektronicznej rejestracji dokonać należy poprzez system teleinformatyczny. Znajdziemy tam wszystkie potrzebne, gotowe formularze.
Pierwszą konieczną czynnością jest założenie własnego konta na portalu Ministerstwa Sprawiedliwości.
Należy podać tam swoje dane: imię i nazwisko, datę i miejsce urodzenia, PESEL, adres e-mail, serię i numer dowodu tożsamości oraz organ wydający.
Rejestrując konto na firmę wymagane jest również wprowadzenie NIP-u oraz REGON-u przedsiębiorcy.
Kolejnym krokiem jaki musimy wykonać po zarejestrowaniu się i zalogowaniu na własne konto jest wypełnienie formularza umowy.
Wypełniony formularz umowy należy opatrzyć podpisem elektronicznym (podpis ten składany jest przez podanie nazwy użytkowników i haseł do systemu).
Wszelkie potrzebne dokumenty (np. wniosek, umowa spółki, lista wspólników, oświadczenie o wniesieniu wkładów) tworzone są przez wnioskodawcę bezpośrednio w systemie teleinformatycznym i przesyłane stamtąd właściwemu sądowi.
Za dzień podpisania umowy uważa się ten, w którym do systemu teleinformatycznego wprowadzone zostają wszystkie konieczne dane oraz następuje opatrzenie jej podpisem elektronicznym. Od tej chwili w umowie nie można dokonać żadnych zmian.
Zawarcie umowy spółki S24 rejestrowanej w systemie teleinformatycznym dokonywane jest bez udziału notariusza. Zaoszczędzamy wówczas na opłacie notarialnej.
Warto tutaj jednak przypomnieć o obowiązku zapłaty podatku od czynności prawnych. Płatnikiem podatku jest sama spółka. Łatwo jest przeoczyć ten obowiązek i narazić się na odpowiedzialność karną skarbową.
Dodatkowym plusem przy zakładaniu elektronicznej spółki S24 jest to, że istnieje wydłużony termin wniesienia wkładów na pokrycie udziałów nowo zawiązanej spółki. Wynosi on 7 dni od wpisu spółki do rejestru (następuje on w ciągu 24 godzin od złożenia wniosku).
Należy pamiętać, iż wkładem wniesionym przez wspólników do spółki mogą być tylko i wyłącznie wkłady pieniężne.

Elektroniczna rejestracja spółki jest świetnym rozwiązaniem dla osób, które pragną w szybkim tempie rozpocząć prowadzenie swojej działalności gospodarczej.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.