środa, 9 lutego 2011

Gospodarka Tajlandii

Gospodarka Tajlandii

Autorem artykułu jest Józio Sapiens



Podstawowe fakty o gospodarce i ekonomii Tajlandii. Stan na koniec września 2010 roku. Podane informacje szersze i dokładniejsze niż w polskiej Wikipedii.

Tajlandia jest krajem o potencjale gospodarczym porównywalnym z Polską i znajduje się w gronie 20 najbogatszych państw świata (licząc Unię Europejską jako jeden podmiot).

Inaczej się sprawa przedstawia, gdy spojrzeć na gospodarkę licząc dochód w przeliczeniu na jednego mieszkańca – Tajlandia wypada poza pierwszą setkę i jest daleko poza Polską. Owa dysproporcja odzwierciedla nowoczesność Bangkoku, jednego z najważniejszych miast Dalekiego Wschodu w ogóle z jednej strony, a biedę milionów ludzi z drugiej.

Rozwarstwienie społeczne jest w Tajlandii bardzo duże. Przede wszystkim Tajlandia jest największym światowym eksporterem ryżu. Niemal połowa ziem uprawnych, a jest ich procentowo najwięcej w całej Azji Południowo-Wschodniej, jest przeznaczona pod uprawy ryżu. Inne produkty rolne odgrywające znaczenie to maniok, kauczuk, kukurydza, trzcina cukrowa, kokosy i soja.

Tajlandia posiada i eksploatuje jedne z największych na świecie złóż cyny i wolframu. Rozwiniętymi gałęziami przemysłu są przemysł elektroniczny, komputerowy, maszynowy i samochodowy, a także jubilerstwo.

Około 6% dochodu narodowego przynosi turystyka, z czego niewiadomy procent z prostytucji. O ile ocenia się, że prostytucja jest zjawiskiem masowym, niektóre badania podają nawet cyfry 2-3 milionów osób bezpośrednio, lub pośrednio związanych z prostytucją (dotyczy to głównie regionów Pataya i Puket), o tyle dodać należy, że z powodów kulturowych nie da się prostytucji w Tajlandii porównywać w prosty sposób z prostytucją europejską – to samo słowo odnosi się do czegoś inaczej funkcjonującego w tajskiej kulturze.

Głównymi partnerami handlowymi Tajlandii są, jeśli chodzi o eksport: USA, Chiny i Japonia, w dalszej kolejności Hong Kong, Australia, Malezja i Singapur, natomiast jeśli chodzi o import: Japonia, Chiny, Malezja, USA, Unia Europejska, Singapur i Korea. Zauważyć można ogromną zależność od importu z Japonii (niemal 20% importu) i brak Unii wśród głównych partnerów eksportowych.

Słabością tajskiej gospodarki jest przede wszystkim niestabilna sytuacja polityczna i korupcja, a także dokuczliwa biurokracja. Pod tym względem system tajski jest zacofany nie tylko w porównaniu do Stanów, czy Australii, ale bliższych państw-miast Hong-Kongu, czy Singapuru. Tajlandia należy do ASEAN, wspólnoty polityczno-ekonomicznej 10 państw Dalekiego Wschodu, wzorowanej na Unii Europejskiej. Więzy polityczno-gospodarczo-społeczne między tymi państwami nie są jednak tak silne, jak w Unii. Gdyby liczyć potencjał gospodarczy tych państw wspólnie, podobnie jak wspólnie liczy się potencjał Unii, byłaby to 6 potęga świata (Unia, USA, Chiny, Japonia, Indie, ASEAN). Do ASEAN należą: Tajlandia, Indonezja, Malezja, Filipiny, Wietnam, Birma, Laos, Kambodża, Brunei, Singapur.

---

Bruno Spolsky


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Betfair Trading - alternatywna metoda inwestowania

Betfair Trading - alternatywna metoda inwestowania

Autorem artykułu jest Tomasz Zalewski



Marzysz o pracy przez internet? Każdy marzy, ale nie jest to łatwe. W każdym biznesie początek jest najtrudniejszy i trzeba mnóstwo samozaparcia, żeby coś osiągnąć. Postaram się w tym artykule odpowiedzieć o istniejącej alternatywnej dla giełdy i rynku walut metodzie inwestowania.

MJak zacząć przygodę z nową alternatywną metodą inwestowania, jaką jest Betfair Trading. Wydaje się, że jest i to bardziej atrakcyjna metoda niż graczom giełdowym się wydaje, o ile w ogóle o niej słyszeli.


Czy ktoś z poważnych inwestorów zainteresowałby się bukmacherką? Na pewno nie. To dziala jak 'płachta na byka'. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę rynek, gdzie można wymieniać się zakładami sportowymi po obu stronach, sytuacja się diametralnie zmienia.


Co inwestorzy powiedzieliby na taką giełdę, która zawiera mnóstwo rynków, trwających średnio 90 min., gdzie kursy ulegają wahaniom w górę i w dół. Trendy są łatwe do przewidzenia i bardzo często rosną lub spadają o 100% w przeciągu dosłownie kilku minut. Rynki te są otwarte 24 godzin. Czasami, aż trudno wybrać, gdzie się chce handlować.


To wszystko jest możliwe na platformie giełdy sportowej. Zamiast patrzeć w same wykresy i wskaźniki, które nic czasami nie znaczą, czy nie lepiej oglądać mecz na żywo i kupować/sprzedawać jego kursy. Widzimy dokładnie co się dzieje na boisku, jakie są szanse danej drużyny. Inwestujemy i wiemy dokładnie jakie ponosimy ryzyko, ile możemy zyskać, a ile stracić. Jeśli mamy odpowiedni system, możemy systematycznie zarabiać na handlu kursami meczów, wyścigów konnych, tenisie i wielu innych grach zespołowych. Czasami nawet nie trzeba znać się dobrze na sporcie. Wiele wydarzeń sportowych, specjalnie meczy w piłce nożnej można obejrzeć w internecie.


Poniżej znajduje się przykładowy setup komputera. Można oglądać mecze i handlować kursami na tym samym ekranie. Liczy się szybkość i szybkość podejmowania decyzji.

Handel na Betfair - Betfair Trading Setup

Jak jednak ze wszystkim co jest w życiu, aby było to dochodowe zajęcie należy ćwiczyć i się szkolić. Jeśli zostaniesz ekspertem w tej dziedzinie na pewno może to być pełnoetatowe zajęcie w domu. Proponuję zacząć edukację od razu od praktyki. Program, który proponowałbym dla początkujących to Fairbot firmy Binetko. Przez 15 dni można używać go za darmo, wystarczy, aby sprawdzić czy ta metoda handlu pasuje do Twojej osobowości tradera.

---

Więcej informacji o Betfair Tradingu na stronie SportTrader.net


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Kto jest zwycięzcą w kryzysie?

Kto jest zwycięzcą w kryzysie?

Autorem artykułu jest Joanna M.



Ameryka posiada tylko papierowy wzrost, Europa zmaga się z zadłużeniem i niewydajnością sektora bankowego. Odpowiedź na pytanie, gdzie należy prowadzić biznes, jest oczywista-w Azji. Amerykański sposób na wyjście z kryzysu-zastąpienie popytu ze strony sektora prywatnego wydatkami rządowymi-w końcu zaczyna przynosić zaplanowane efekty.

Od roku gospodarka rośnie, stopę bezrobocia udało się zmniejszyć z 10 proc. do 9,5 proc. Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje, że w najbliższych latach wzrost w Stanach Zjednoczonych będzie taki sam jak przed kryzysem. Osiągnięcia te mają niestety bardzo wątpliwe podstawy: wzrost PKB w znacznym stopniu wynika ze zwiększania zapasów przez przedsiębiorców oraz zwiększonych wydatków państwa. Cykl odbudowy zapasów się kończy, tak samo jak programy pomocowe, a innych impulsów do wzrostu na horyzoncie jak na razie nie widać. Nadzieje trudno również łączyć ze zmniejszeniem się stopy bezrobocia, które wynika z tego, że niektórzy ludzie po prostu sami rezygnują z szukania pracy. Konsumentom ciężko będzie wsiąść ciężar wzrostu na siebie również, dlatego, że w 2011 roku czekają ich wyższe podatki. Wtedy przestaną obowiązywać ulgi podatkowe (najwyższa stawka wzrośnie z 35 do 39,6 proc.). Natomiast w 2013 r. wejdzie w życie podatek związany z reformą systemu ubezpieczeń zdrowotnych, i wtedy wzrośnie on prawie do 45 procent.

To oczywiste, że problemy związane z powrotem amerykańskiej gospodarki na ścieżkę zrównoważonego wzrostu wiążą się oczywiście z ciągłym zadłużeniem. A spłata wszelkich zobowiązań dopiero się rozpoczęła. Ze źródeł, zgromadzonych w analizie przygotowanej przez McKinsey Global Institute, wynika, że gospodarkę USA najgorsze dopiero czeka. Do takich właśnie wniosków prowadzi analiza 32 kryzysów finansowych po 1950 roku, które wymuszały zmniejszenie relacji zadłużenia do PKB. Wynika z niej, że po wybuchu finansowego kryzysu kraje przez rok, dwa lata notują niewielki wzrost PKB, ale dług w dalszym ciągu rośnie. Dopiero w drugim i trzecim roku możemy liczyć na recesję. Na podstawie tej analizy można wywnioskować, że w Stanach Zjednoczonych właściwa recesja dopiero nadejdzie w latach 2011-2013.

Europie wejść na ścieżkę trwałego wzrostu będzie równie trudno, jednak w tym przypadku powodem tego nie jest tylko nadmierne zadłużenie. Europejskiej gospodarce zagraża głównie niewydolność systemu bankowego. W USA firmy finansują swoją działalność głównie na rynku kapitałowym, w Europie natomiast przede wszystkim kredytem. A o ten niestety może być bardzo trudno, mimo, że od upadku Lehman Brothers minęły dwa lata, nadal rynek międzybankowy nie działa zbyt dobrze. Brakuje zaufania między instytucjami, przez co uzyskanie pieniędzy na rynku międzybankowym jest w tej chwili po prostu niemożliwe. Dowodem na to jest między innymi sposób rozliczenia pożyczek, które otrzymały europejskie banki z Europejskiego Banku Centralnego rok temu, a oddać miały 1 lipca tego roku. Co więcej pieniędzy w systemie bankowym nie brakuje, ale zamiast na rynek trafiają one na depozyty do Europejskiego Banku Centralnego. Powodem braku zaufania jest fakt, iż część europejskich banków nie rozliczyła strat związanych z kryzysem oraz zmniejszeniem się wartości aktywów. Europejskie rządy, w przeciwieństwie do amerykańskiego, nie wykupiły z banków toksycznych aktywów.

MFW podaje, że banki strefy euro do końca 2009 r. odpisały 400mld dol. z tytułu utraty wartości aktywów i niespłaconych pożyczek, w tym roku powinny odpisać kolejne 225 mld dol. Trzeba również pamiętać, że w europejskich bankach znajduje się jeszcze większość z 3 bln euro długu wyemitowanego w krajach południa Europy. Wszystko to razem blokuje i będzie blokowało akcję kredytową (w czerwcu wartość kredytów udzielonych przez banki strefy euro przedsiębiorstwom niefinansowym była mniejsza o 1,9 proc. niż przed rokiem).

Porównując gospodarkę amerykańską oraz europejską do gospodarki naszych sąsiadów ze wschodu ta ma się doskonale. Azja jest w okresie szybkiego rozwoju dzięki wzrostowi eksportu i zwiększającemu się ciągle popytowi wewnętrznemu. Eksport rośnie mimo problemów w gospodarce zachodniej, ponieważ w ciągu ostatnich 10 lat państwa żyjące głównie z eksportu takie jak Japonia, Korea Południowa i Tajwan, głównym rynkiem zbytu swoich towarów uczyniły Chiny zamiast Stanów Zjednoczonych. W 1999 roku wysokość eksportu krajów azjatyckich do Chin wyniósł 102 mld dol., w 2009 r. aż 603 mld dolarów. Konsumenci mogą zwiększać swoje wydatki, bo nie obciąża ich- tak jak w krajach europejskich i amerykańskich- nadmierne zadłużenie. W konsumpcji wciąż tkwią też największe rezerwy azjatyckiego kontynentu. Analitycy Brookings Institution szacują, ze udział w globalnej konsumpcji gospodarstw domowych z regionu Azji Wschodniej ( w tym Chin i Indii) wzrośnie w 2030 r. z obecnych 23 proc. do 59 procent. To też bardzo ważna informacja dla krajowych firm, w którym kierunku planować rozszerzenie swojej działalności.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Podatek Belki

Podatek Belki

Autorem artykułu jest Szymon Machniewski



Marek Belka to postać doskonale znana wszystkim interesującym się sceną polityczną, jak również osobom, które znają się na finansach. Niestety, ale ten popularnu spec od finansów wcale nie zasłynął w naszym kraju rewelacyjnym dokonaniami. Wręcz przeciwnie - przez wielu odbierany jest w sposób bardzo negatywny.

To co zrobił Marek Belka zapewne wszyscy będziemy pamiętać do końca życia. Podatek Belki - to stwierdzenie zapewne doskonale znane jest wam wszystkim. Z jakiej przyczyny? Jeszcze kilkanaście lat temu lokaty terminowe stanowiły bardzo atrakcyjny sposób do zarabiania dużych kwot pieniędzy. Zarabialiśmy solidnie bez konieczności ryzyskowania straty pieniędzy jak ma to przecież miejsce w przypadku grania na giełdze, kupowania akcji, złota oraz papierów wartościowych.

Marek Belka wprowadził wtedy podatek wynoszący 20% od naszych zysków z lokaty. Wpływy do budżetu państwa wtedy wynosiły miliony złotych rocznie, ale teraz są to symboliczne kwoty. Można powiedzieć, że podatek Belki po porstu zabił w Polsce lokaty bankowe. Klienci przestali się nimi interesować, a banki nie tworzyły ciekawych ofert. Lokata bankowa oczywiście widnieje w spisie ofert wszystkich banków, ale nie daje ona jakichkolwiek możliwości zarobienia dużych pieniędzy. Przy oprocentowaniu rzędu 4% rocznie, od czego należy jeszcze odliczyć podatek, trudno jest oczekiwać rzeszy fanów inwestowania w lokaty. Tylko ledwie kilka jednostek od czasu do czasu proponuje ciekawe promocje związane z lokatami terminowymi. Zazwyczaj jednak te oferty nie są interesujące, a kliencii wolą już umieszczać pieniądze na kontach oszczędnościwych, gdzie nie muszą płacić podatku. Dodatkowo należy powiedzieć, że podatek Belki bardzo łatwo jest ominąć, co banki pokazały wielokrotnie publikując kolejne oferty, w których z kont klientów nie był pobierany ten właśnie podatek.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Opodatkowanie według skali - czy to metoda rozliczania dobra dla Twojej działalności gospodarczej?

Opodatkowanie według skali - czy to metoda rozliczania dobra dla Twojej działalności gospodarczej?

Autorem artykułu jest pchytla



Wybrałeś już formę opodatkowania dla swojej firmy? Jeśli tego nie zrobisz w urzędowo wyznaczonym terminie, będziesz musiał rozliczać się według skali podatkowej. Sprawdź z czym to się wiąże.

Podstawę opodatkowania stanowi dochód, który wyliczany jest z różnicy między przychodem z działalności gospodarczej a kosztami uzyskania przychodu. Dochód ustala się na podstawie Podatkowej Księgi Przychodów i Rozchodów, którą prowadzi się w sposób narastający od początku roku. Podatnikowi, który rozlicza się według skali podatkowej, przysługuje odliczenie od dochodu strat z lat ubiegłych oraz zapłaconych składek na ubezpieczenie społeczne. Dochód po odliczeniach stanowi podstawę obliczenia podatku według odpowiedniego progu:

Podstawa obliczenia podatku w złotych:

Do 85.528 – podatek wynosi: 18% minus kwota zmniejszająca podatek 556 zł 02 gr

Ponad 85.528 – podatek wynosi: 14.839 zł 02 gr + 32% nadwyżki ponad 85.528 zł

Możliwe jest odliczenie od podatku zapłaconych składek na ubezpieczenie zdrowotne (część, która przysługuje do odliczenia, wynosi 7,75% podstawy wymiaru). Powstała różnica stanowi kwotę podatku od początku roku. Od kwoty tej, po odjęciu zaliczek za poprzednie miesiące, otrzymuje się zaliczkę za jeden miesiąc.

Do 20 dnia miesiąca, następującego po miesiącu (lub kwartale) rozliczeniowym, podatnik ma obowiązek wpłacić należną zaliczkę na podatek dochodowy. Nie musi natomiast składać miesięcznej deklaracji podatkowej. W przypadku, gdy dochód nie przekroczy w ciągu roku kwoty 3089 złotych, nie wystąpi zaliczka na podatek dochodowy. Jeżeli podatnik rozpoczyna prowadzenie pozarolniczej działalności gospodarczej w trakcie roku podatkowego - oświadczenie o wyborze podatku liniowego składa do dnia poprzedzającego dzień rozpoczęcia tej działalności, nie później jednak niż w dniu uzyskania pierwszego przychodu.

Termin rozliczeń w podatku dochodowym

Przedsiębiorca, prócz wyboru metody opodatkowania, może też wybrać okres wpłacania zaliczek na podatek dochodowy. Może zdecydować się na tryb miesięczny lub kwartalny. Zgłoszenia w urzędzie skarbowym, w terminie do 20 lutego roku podatkowego, należy dokonać poprzez pisemne oświadczenie. Osoby, które rozpoczynają działalność (poprzez wypełnienie i wysłanie wniosku EDG-1) w trakcie roku, powinny złożyć powyższe zawiadomienie do dnia poprzedzającego dzień rozpoczęcia tej działalności, nie później niż w dniu uzyskania pierwszego przychodu.

Podatnicy, którzy rozpoczynają prowadzenie działalności gospodarczej lub zdecydują się na zmianę formy opodatkowania z ryczałtu ewidencjonowanego czy karty podatkowej, na zasady ogólne, zobowiązani są do zawiadomienia naczelnika urzędu skarbowego o prowadzeniu podatkowej księgi przychodów i rozchodów, w terminie 20 dni od dnia jej założenia.

Początek nowego roku podatkowego to czas, w którym należy uregulować należności za rok poprzedni. W terminie do 30 kwietnia, podatnik musi złożyć swoje roczne zeznanie PIT-36/PIT-36L o wysokości osiągniętego dochodu lub poniesionej straty oraz musi zapłacić różnicę podatku.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl