środa, 16 stycznia 2013

Szkolenie MLM: Czego możemy nauczyć się od McDonald's...?

Szkolenie MLM: Czego możemy nauczyć się od McDonald's... ?

Autorem artykułu jest Paweł Grzech


Co takiego zrobił założyciel McDonalda, że odniósł taki sukces? Przeczytaj do końca, a może się dowiesz. Słowem wstępu Czy miałeś już kiedyś uczucie, że kupując swój pakiet startowy otrzymałeś super nowoczesny pojazd, w którym jednak brakuje kilku ważnych części?

Co takiego zrobił założyciel McDonalda, że odniósł taki sukces?

Przeczytaj do końca, a może się dowiesz.

Słowem wstępu

Czy miałeś już kiedyś uczucie, że kupując swój pakiet startowy otrzymałeś super nowoczesny pojazd, w którym jednak brakuje kilku ważnych części?

Części, które powodują, że biznes zaczyna się wreszcie kręcić.

Jeśli odczuwałeś kiedyś coś podobnego to tylko dlatego, że miałeś rację.

Ray Kroc, twórca McDonalda był geniuszem.

Pokażę Ci czego dokonał ze swoim biznesem i co jest decydującym czynnikiem jego sukcesu.

Celem Raya była sprzedasz swojej franczyzy, po czym właściciele owych franczyz sprzedawali jego produkty dalszym klientom. Więcej sprzedanych franczyz oznaczało większą ilość sprzedanych frytek i hamburgerów.

Naszym zadaniem jako dystrybutorów jest właściwie to samo. Sprzedajemy nasze „franczyzy”, a następnie różnego rodzaju produkty i usługi.

Teraz będzie ciekawie…

Produkty McDonalda są niezdrowe. Dużo im brakuje do świeżej i zdrowej żywności.

W takim razie jak to jest możliwe, że McDonald stał się najpopularniejszą restauracją na świecie? Jak można zostać numerem 1 z produktem, który jest niezdrowy? To jest właśnie moment, kiedy geniusz Ray Kroca zaczyna się objawiać.

Ray dokładnie wiedział, że jego produkty nie będą decydującym czynnikiem sukcesu- dokładnie tak samo jak w MLM- produkt również nie jest najważniejszy. Wysokiej jakości produkty są oczywiście ważne, ale tylko wtedy kiedy masz klientów, którzy chcą je mieć.

Kluczem do sukcesu McDonalda był łatwy do duplikacji system. Ray dokładnie wiedział, że nie może konkurować jakością swoich produktów z innymi firmami tego typu. Wiedział również, że potencjalni kupcy jego franczyzy nie będą zachwyceni jego produktami. Oni po prostu chcieli zarabiać pieniądze.

Dlatego dał im dokładnie to czego chcieli- to nie była restauracja tylko maszynka do robienia pieniędzy- działający system, który przyciąga setki klientów, a produkty przemienia w pieniądze.

W zasadzie ten system był tak świetnie skonstruowany, że można było wprowadzić zespół kompletnych nowicjuszy, a mimo to biznes rozwijał się w zaskakująco szybkim tempie. Wszystko co musieli zrobić to tylko włączyć wtyczkę, a cała reszta dokonywała się jakby automatycznie.

Konkurencja była bez szans. Każdy kto korzystał z systemu Ray Kroca, był wstanie wybudować bardzo dobrze prosperujący biznes. Przedsiębiorcy kupowali i uruchamiali maszynę McDonalda jedną po drugiej i za każdym razem odnosili sukcesy.

To jest powód, dlaczego licencja na franczyzę McDonalda tak dobrze się sprzedaje, a konkurencja pozostaje daleko w tyle.

A co ty sprzedajes potencjalnym współpracownikom, gdy oferujesz im swoją jednoosobową franczyzę?

Pewnie starasz się tylko sprzedać pakiet startowy lub produkty (coś w rodzaju: „Moja firma i jej plan marketingowy są lepsze od twojej”).

Mam rację?

Pokazujesz potencjalnym partnerom biznesowym coraz to na nowo kopiowaną stronę WWW swojej firmy i różne materiały (ulotki, broszury, katalogi itd.) o firmie, jej właścicielach, o sukcesach jej dystrybutorów w USA, informacje o produktach itd., itd.

Bądź mądrzejszy!

Największe sukcesy w Network Marketingu odnoszą osoby, które rozwiązują problemy innych.

A jak to robić opowiem Ci już innym razem.

---

Paweł Grzech

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Krótka lekcja przedsiębiorczości

Krótka lekcja przedsiębiorczości.

Autorem artykułu jest Łukasz Wyrębek


Podczas rozmów z ludźmi na tematy związane z biznesem zauważyłem ciekawą zależność. Gdy używam słowa kluczowego “biznes” mniej niż 10% ludzi wierzy, że jedna osoba jest w stanie stworzyć prawdziwy biznes z kwadrantu B. Ja widzę to odrobinę inaczej.

W szerokiej perspektywie…

Skupmy się na postrzeganiu biznesu jako całości. Jest to bowiem aspekt życia wymagający spojrzenia w dalszej perspektywie, na wiele pokoleń. Aby tego dokonać należy zadać sobie pytanie: Czy wiesz, że prowadzisz swój własny biznes, bez względu na to kto wypłaca Ci pensję? Nieważne czym zajmujesz się od poniedziałku do piątku – Ty jesteś właścicielem przedsiębiorstwa o nazwie „Twoje Imię i Nazwisko”. Brzmi niewiarygodnie prawda? Nie przejmuj się. Większość ludzi nie rozumie czym jest biznes. Kojarzy on się im głównie z prowadzeniem działalności gospodarczej. Nie postrzegają biznesu jako całości, gdyż nikt ich tego nie nauczył.

Celem biznesu jest przede wszystkim dostarczenie czegoś wartościowego końcowym odbiorcom. Firma zajmuje się dostarczaniem produktów i usług na rynek. Oprócz tego, rolą przedsiębiorstwa jest generowanie dochodu – zysku. Bierze się on z tego, że ludzie korzystają z usług i produktów dostarczanych przez firmę. Biznes tworzy również dywidendę – czyli zwrot z zainwestowanych środków pieniędzy lub wartości intelektualnych. Czyli krótko mówiąc biznes polega na dostarczaniu czegoś wartościowego na rynek, za co otrzymujesz wynagrodzenie w postaci pensji, prowizji, zysku z marży itd., jak również dywidendy.

Ty – jednoosobowe przedsiębiorstwo.

Idąc tym tropem każdy z nas prowadzi swoje własne przedsiębiorstwo świadcząc usługi swoim klientom. Jeśli jesteś pracownikiem Twoim najważniejszym i kluczowym klientem jest Twój pracodawca. To on korzysta najbardziej z wiedzy i doświadczenia które posiadasz i to on płaci Ci wynagrodzenie. Ponosisz również związane z tym wydatki jak chociażby dojazdy do pracy. Ponosisz też spore straty w czasie. Bywa tak, że zadanie powierzone Tobie przez pracodawcę jest na tyle skomplikowane, że 8h ustawowego czasu pracy nie starczy na jego realizację. Musisz wtedy zabrać pracę do domu.

Ten sposób działalności jak każdy ma swoje plusy i minusy. Plusami są bez wątpienia poczucie bezpieczeństwa związane ze stałym przypływem gotówki. Masz pewność, że za miesiąc również na Twoim koncie pojawi się odpowiednia suma pieniędzy. Kolejnym plusem jest to, że nie musisz zatrudniać księgowej do prowadzenia Twoich wydatków. Robi to firma dla której pracujesz. Itd.

Minusami prowadzenia swojego biznesu w oparciu o pracę na etacie jest fakt, że Twoje działania, w tym wiedza i doświadczenie, ukierunkowane jest na świadczenie usług z reguły jednemu klientowi – w tym przypadku Twojemu pracodawcy. Wiąże to się z tym, że w każdej chwili może on zakończyć współpracę z Twoją firmą i zostawi Cię na lodzie. Będziesz wtedy skupiać wszelkie działania na pozyskaniu innego klienta (pracodawcy). Bardzo prawdopodobne jest też, że będziesz musiał wykonywać swoją pracę od nowa za mniejsze wynagrodzenie niż do tej pory.

Rozwiązanie tego problemu wydaje się być proste. Nie powinieneś skupiać całej swojej energii, wiedzy, doświadczenia i czasu na wykonywanie pracy dla jednego klienta. Powinieneś zdobywać ich coraz więcej. I jest to rozwiązanie dobre. Praca którą wykonujesz dla jednego klienta może być wykonywana dla wielu. Być może nie będą Ci oni płacili tak jak Twój obecny szef. Natomiast mając ich pięciu, czy dziesięciu mnożysz swoje dochody razy liczbę osób, dla których wykonujesz swoją pracę. Twoje obowiązki również nie będą skupione tak jak podczas wykonywania zleceń dla jednego pracodawcy. Będziesz mógł sam ustalić czas i zakres obowiązków, za które poszczególni klienci będą Cię wynagradzać.

W tym przypadku, gdy jeden klient przestanie korzystać z Twoich usług, pozostają Ci inni, którzy już teraz są gotowi do współpracy, oraz czas na znalezienie kolejnych. Dzięki temu nie musisz martwić się o to, że pozostajesz na lodzie, bez środków do życia. Jesteś jednak pewien aspekt, który będzie Cię ograniczał.
Każdy z nas ma ograniczoną ilość czasu. Każdy z nas ma 24 godziny na dobę. W tym czasie wykonujemy nasze obowiązki, jak również odpoczywamy, posilamy się, spędzamy czas z rodziną itd. Jest to ograniczenie nie do ominięcia tak długo, jak długo będziesz wykorzystywał swój czas do zarabiania pieniędzy.

Zatrudnianie innych, aby samemu mieć więcej zrobione.

Ludzie w kwadrancie B wiedzą, że aby zarabiać coraz więcej pieniędzy należy nauczyć się wykorzystywać swój własny czas, wiedzę i doświadczenie, oraz czas, wiedzę i doświadczenie innych osób. Zatrudniają więc pracowników, którzy przejmują część ich obowiązków. W zamian dzielą się oni z nimi pewną częścią swojego dochodu. Ale dzięki temu mogą zarabiać więcej pracując tyle samo, albo coraz mniej. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to sytuacja win – win (wygrany – wygrany). Nie do końca.

Gdy już dojrzejesz do zatrudniania pracowników zrozumiesz, że borykają się oni z tymi samymi problemami, z którymi Ty borykałeś się do niedawna. Jednak wizja zwiększonych dochodów pozwoli Ci o tym szybko zapomnieć i skupisz się na sobie. Twoi pracownicy zostaną pozostawieni sami sobie, co prędzej czy później spowoduje u nich potrzebę szukania lepszych możliwości (być może nawet trafią również na ten artykuł).

Twoim problemem będzie wtedy fakt, że tworząc stanowisko pracy, ucząc fachu Twojego pracownika, jednocześnie tworzysz sobie konkurencję. Ile razy słyszałeś zdanie „Zatrudnię się w tej firmie, aby zdobyć doświadczenie i wiedzę, a potem otworzę coś swojego”? Być może sam tak myślałeś, gdy zatrudniałeś się po raz pierwszy.

Jak stworzyć sytuację win – win?

O wiele mądrzejszym posunięciem dotyczącym tej kwestii jest stworzenie sytuacji, gdzie wszyscy będą mieli tyle samo do zyskania. Na przykład, jeśli zajmujesz się handlem, aby zarabiać więcej dzięki pracy Twoich sprzedawców, zamiast zatrudniać ich na etat, zaproponuj, aby również pracowali dla siebie. Dzięki temu po pierwsze, będą oni mieli świadomość, że ich dochód w 100% zależy od ich wkładu, po drugie Ty, jako osoba dzięki której otrzymali oni możliwość pracy otrzymujesz procent od wartości ich sprzedaży. Model ten nosi miano franchisingu.

Jednak, aby wykupić licencję franczyzową należy dysponować sporym kapitałem początkowym. Poza tym licencjobiorca nie ma możliwości odsprzedawania licencji dalej. Prowadzi on jedynie interes pod szyldem firmy w ramach jej oddziału. Co za tym idzie, jeśli chcesz zostać licencjobiorcą franchisingu, musisz liczyć się z tym, że w tym systemie czas i pieniądze ma jedynie licencjodawca. Nie jest to układ stricte win – win.

Alternatywą dla konwencjonalnej franszyzy jest tak zwany Multi Level Marketing. Jest to również model biznesowy, oparty o marketing sieciowy. Pozwala on zainicjować własny biznes niskimi nakładami finansowymi. A jego głównym aspektem jest umożliwianie każdemu zbudowania swojego biznesu w ten sam sposób.

W porównaniu do franszyzy koszta licencji są znikome i zwracają się nawet po kilku miesiącach. Ponadto każdy licencjobiorca ma prawo udzielania licencji innym. MLM daje możliwość rozwoju własnej firmy w oparciu o sprawdzony plan i strategię, a także dysponuje rozbudowanym systemem wsparcia i szkoleń. Dzięki temu każdy ma tu równe szanse.

Podsumowując

Wbrew temu co wielu ludzi sądzi biznes nie wiąże się jedynie z prowadzeniem działalności gospodarczej. Jest to skomplikowana gra, polegająca na nieustannym poszukiwaniu nowych, innowacyjnych rozwiązań, aby osiągać swoje cele.

Każdy z nas jest biznesmenem. Każdy z nas musi zarabiać pieniądze i je wydawać. Niestety większość zamienia swój czas na pieniądze, gdy nieliczni potrafią mądrze zarządzać czasem innych, aby zarabiać więcej.

Gdy pojmiesz jak tego dokonać, zrozumiesz sens słów Roberta T. Kiyosaki „Pracuj mądrze, a nie ciężko”, czego z całego serca Ci życzę.

---

Autorem tekstu jest Łukasz Wyrębek, entuzjasta przedsiębiorczości, marketingu, i internetu. Pomaga wykorzystywać nowe media do promocji siebie oraz swojego biznesu. Jest autorem bloga "Pracuj mądrze, a nie ciężko."

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Prezes BGK będzie łatwiej o poręczenia kredytów Poręczenia kredytów dla firm wreszcie ruszą na całego?

Prezes BGK będzie łatwiej o poręczenia kredytów Poręczenia kredytów dla firm wreszcie ruszą na całego?

Autorem artykułu jest olej897


Poręczenia kredytów dla firm wreszcie ruszą na całego? - W przypadku poręczeń portfelowych, które ruszą w przyszłym roku, BGK w ogóle nie będzie dokonywał oceny ryzyka.

Dzięki programowi gwarancji do firm miało popłynąć 20 mld zł nowych kredytów. Pół roku po jego uruchomieniu poręczeń jak nie było, tak nie ma. Bankowcy mówią, że to wina BGK!

Tomasz Mironczuk, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego: To nieprawda, że gwarancji nie ma - właśnie podpisaliśmy 16. umowę. Ich liczba rośnie z tygodnia na tydzień: w listopadzie były trzy, w połowie grudnia - dziewięć, teraz prawie dwa razy więcej. Wszyscy oczekują, że system gwarancji powstanie w piątek, a w sobotę będzie już działał pełną parą. A taki proces wymaga czasu. Na Zachodzie systemy poręczeniowe działają od 20-30 lat, u nas - zaledwie od pięciu.


Zresztą problem leży nie tylko po stronie BGK. Proszę odwiedzić oddział któregokolwiek banku i zapytać o kredyt z gwarancją - większość doradców nie ma pojęcia, że takie kredyty w ogóle istnieją. Jeżeli nikt im o kredytach z gwarancjami nie powiedział, to nie mają tego w swoich planach sprzedażowych i nie proponują ich swoim klientom.

Ale Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK, twierdzi, że procedury ciągną się tygodniami, bo BGK chce sam szczegółowo prześwietlić każdy wniosek kredytowy. A przede wszystkim gwarancje są zbyt drogie - podwyższają koszt kredytu tak, że firmom przestaje się opłacać go zaciągać.

- Jeśli chodzi o procedury, mam dobrą wiadomość - w przypadku poręczeń portfelowych do 5 mln zł, które ruszą w przyszłym roku, BGK w ogóle nie będzie dokonywał oceny ryzyka. Będą to robiły banki kredytujące. Z drugim zarzutem, że gwarancje są zbyt drogie, nie mogę się zgodzić. Udzielając poręczenia, BGK zobowiązuje się, że jeśli firma nie spłaci kredytu, to on przejmie ten obowiązek. To jest konkretne ryzyko, które zdejmujemy z banków komercyjnych i bierzemy na siebie. Moim zdaniem w tej sytuacji banki powinny obniżyć swoje marże adekwatnie do niższego ryzyka, które częściowo zdejmuje z nich BGK. Skoro firma dostaje dodatkowe zabezpieczenie w postaci gwarancji BGK, to powinna dostać w banku korzystniejsze warunki. Tymczasem znam sytuacje, że kiedy firma dostaje poręczenie BGK, to marża kredytu żądana przez bank idzie w górę! Czy to fair?

Poza tym udzielania poręczeń na warunkach innych niż rynkowe zabrania nam Komisja Europejska. Komisja zastrzegła, że jeśli gwarancje będą tańsze niż cena rynkowa, to potraktuje to jako pomoc publiczną.

Czytaj też: Marże kredytów hipotecznych wreszcie ruszają w dół?

Czytaj też: Bankowcy przemówili ludzkim głosem!

Ale według prezesa Morawieckiego prywatne fundusze poręczeniowe oferują poręczenia na znacznie korzystniejszych warunkach niż wielki BGK.

- Proszę zapytać w tych funduszach, jakie mają podejście do ryzyka. Jeśli odrzucają więcej projektów, to nic dziwnego, że mogą dyktować niższe ceny.

Co z poręczeniami portfelowymi, z których mogłyby korzystać małe i średnie firmy?

- Podpisaliśmy umowy z trzema bankami, ale wygląda na to, że bankowcom wcale nie spieszy: w rozmowach z nami twierdzą, że pierwsze poręczenia uruchomią dopiero na początku 2010 r. Gdyby bankom brakowało kapitału, to pewnie byłyby bardziej chętne do współpracy. A skoro tak nie jest, to są mniej zainteresowane udzielaniem kredytów z poręczeniami.

Między BGK i bankami trwają przepychanki, każdy ma swoje argumenty, a tracą na tym firmy, które cały czas nie mogą pożyczyć pieniędzy.

- Dlatego uważam, że banki, BGK wraz z przedstawicielami Ministerstwa Finansów i KNF powinni przyjrzeć się systemowi gwarancji i wspólnie zastanowić, jak go usprawnić. Zamiast zarzucać nam opieszałość, bankowcy powinni skupić się na szukaniu rozwiązania.

Czy inne programy, które rząd realizuje za pośrednictwem BGK, przynoszą równie mizerne skutki?

- Mamy kilka sukcesów. Pierwszym jest program "Rodzina na swoim" - tylko w tym roku z dopłat skorzystało ponad 30 tys. rodzin, a kwota udzielonych kredytów przekroczyła 5 mld zł. To ponad 10 proc. wszystkich udzielonych w tym roku kredytów hipotecznych i 20 proc. tych, które udzielono w złotych. Sukcesem zakończyło się też finansowanie Krajowego Funduszu Drogowego, dla którego wyemitowaliśmy obligacje na blisko 8 mld zł. Dzięki temu KFD będzie mógł przeznaczyć 10-12 mld zł na przebudowę dróg i budowę autostrad.

Wspomniał pan o „Rodzinie na swoim". Do niedawna głośno było o tym, że program zostanie zmieniony - z dopłat miały zostać wykluczone mieszkania używane, ale dostęp do nich mieli mieć też single.

- W Ministerstwie Infrastruktury trwają prace nad dalszym rozwojem tego programu, ale żadnych szczegółów na razie podać nie mogę.

Czytaj też: Są już kredyty hipoteczne na stały procent! BZ WBK żąda za nie...

Jakie wyzwania stoją przed BGK w 2010 r.?


proszę czekać
- W styczniu przedstawimy radzie nadzorczej strategię działania. Chcę, żeby bank skupił się na realizacji programów rządowych i współpracy z samorządami, z którymi możemy realizować projekty infrastrukturalne warte od kilkudziesięciu do kilkuset milionów złotych. Chciałbym też, żeby BGK mógł uczestniczyć w konsorcjach bankowych finansujących wielkie projekty infrastrukturalne, np. drogowe albo energetyczne. Chciałbym, żeby nasza funkcja byłaby podobna do tej, jaką pełni Europejski Bank Inwestycyjny. Ale to będzie zależało od tego, czy będziemy w stanie sprawnie zdobyć dodatkowe fundusze.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Własna firma

Własna firma

Autorem artykułu jest Dmoch Elżbieta


Zwykle rozpoczynając działalność nie zastanawiamy się jak odróżnić się od konkurencji...?,zaproponować coś czego ludzie potrzebują a czego nie ma jeszcze na rynku.Wybieramy łatwiejszy,wymagający mniejszego wysiłku sposób-proste naśladownictwo....błąd???

Własna firma cz.1

Wielu z nas chciałoby spróbować swoich sił, zakładając własną firmę. Problem polega na tym, że zwykle nie wiemy, czym ta firma miałaby się zajmować, co mogłaby zaoferować na rynku. Najczęściej szukamy pomysłu na własną działalność rozglądając się wokół i naśladując tych, którzy zaczęli wcześniej i odnieśli sukces. Dlatego często obserwujemy, że w danej miejscowości jest kilka podobnych firm :kilka podobnych sklepów, kilka podobnych zakładów fryzjerskich, kilka podobnych warsztatów. Jeśli właścicielowi sklepu, warsztatu napraw samochodów lub sprzętu AGD powodzi się dobrze, myślimy : „ Na handlu można zarobić. Na naprawach można zarobić.” I właśnie, dlatego zakładamy kolejny sklep, kolejny warsztat naprawy samochodów czy sprzętu AGD. I oferujemy kolejny podobny produkt. Trwa to zwykle do czasu pierwszego bankructwa. Kiedy kolejny śmiałek zakładający podobną firmę w podobnej branży popada w długi wtedy myślimy : „Na handlu już nie można zarobić. Już się nie opłaca prowadzenie takiego warsztatu.”

Zwykle rozpoczynając działalność nie zastanawiamy się, jak odróżnić się od konkurencji, zaproponować coś, czego ludzie potrzebują, a czego nie ma jeszcze na rynku. Wybieramy łatwiejszy, wymagający mniejszego wysiłku sposób – proste naśladownictwo. Taki sposób myślenia może nie doprowadzić nas do sukcesu. Najczęściej ci, którzy wcześniej wystartowali zdobyli już pewną pozycję na rynku, mają swoich klientów, zgromadzone środki na rozwijanie swojej działalności. My dopiero startujemy w danej branży. Bardzo trudno będzie pokonać konkurencję, jeśli będziemy tylko starali się naśladować ofertę tych, którzy już są i dają sobie radę na rynku. Nasza szansa tkwi w znalezieniu oryginalnego pomysłu. Powinniśmy starać się zaproponować usługi, towary, które pod jakimś względem mogą lepiej zadowolić wybraną grupę klientów, lepiej niż konkurencja.

Czasami oryginalność naszego pomysłu może być związana z tym, że oferujemy usługi, towary, których do tej pory nie było na rynku, na którym zamierzamy działać.Czasami te towary, usługi już są,, ale my mamy do zaproponowania inne, bardziej dogodne dla klienta rozwiązania np. związane z tańszym lub bardziej dogodnym sposobem docierania do klienta czy zaoferowaniem usług dodatkowych, które z jednej strony zwiększą zadowolenie klientów, a nam przysporzą dodatkowych zysków.

BIZNES PLAN I PLAN MARKETINGOWY

Współczesna gospodarka rządzi się odmiennymi zasadami niż kapitalizm opisywany przez Marksa. Co prawda naczelna zasada maksymalizacji zysków nadal stanowi podstawową siłę wprawiającą całą tę machinę w ruch, jednak zmieniły się czynniki decydujące o sukcesie. Proces planowania składa się z kilku etapów. Jednym z nich jest opracowanie biznes planu. Osiągniemy podstawowy cel, gdy zrealizujemy swój biznes plan. Inna jest rola biznes planu w przypadku istniejącego przedsiębiorstwa, a inna w przypadku, gdy rozpoczynamy nową działalność. Trudno jednoznacznie określić, gdzie ta rola jest większa. W przypadku istniejącej firmy biznes plan jest kolejnym krokiem w rozwoju firmy, natomiast w przypadku nowej firmy jest on pierwszym krokiem, który może umożliwić nam start. Tak, jak nie ma dwóch jednakowych przedsiębiorstw, tak i nie

ma dwóch jednakowych biznes planów. Jednak niektóre elementy w biznes planie są bardzo podobne w przypadku, gdy dotyczy to podobnych inwestycji. Niemniej należy w każdym przypadku mieć na uwadze tę cechę biznes planu.

Biznes plan spełnia między innymi następujące funkcje:

stanowi narzędzie wspomagające przedsiębiorcę w rozwoju jego pomysłów oraz projektów przedstawianych mu do realizacji, stanowi podstawę do rozmów z wszelkiego rodzaju kontrahentami i decydentami, takimi jak: wiodący akcjonariusze, banki, potencjalni współinwestorzy, agencje finansowe państwowe i prywatne,fundusze inwestycyjne. Tak więc umożliwia zdobycie dodatkowych środków finansowych z zewnątrz, stanowi spójną i logiczną strukturę zgodnie z którą biznes powinien się rozwijać w ciągu kilku najbliższych lat, dostarcza narzędzi do bieżącego monitorowania, dokonywania przeglądów i korekt tak w okresie budowy, jak i w okresie eksploatacji

Przygotowanie satysfakcjonującego biznes planu jest zajęciem trudnym, ale jednocześnie zasadniczym dla podjęcia decyzji inwestycyjnej.

Proces planowania umożliwia nam lepsze zrozumienie tego, co chcemy osiągnąć poprzez realizację pomysłu inwestycyjnego oraz w jaki sposób i kiedy możemy osiągnąć swój cel. Nawet w przypadku, gdy nie jest konieczne zewnętrzne finansowanie inwestycji, biznes plan może odegrać decydującą rolę w uniknięciu błędów lub rozpoznaniu ukrytych okazji związanych z inwestycją.

Dla wielu przedsiębiorców i inwestorów proces planowania (myślenie, dyskusja, badanie i analizowanie) jest dużo bardziej użyteczne niż sam końcowy dokument w postaci biznes planu. Jasno napisany i atrakcyjnie "opakowany" biznes plan ułatwi nam zainteresowanie swoim opracowaniem współinwestora lub bank finansujący projekty inwestycyjne. Dobrze przygotowany biznes plan dowodzi, że jesteśmy ekspertem w branży i warto z nami prowadzić interesy.

Walka na gospodarczym polu bitwy, jest dziś przede wszystkim wojną wiedzy i idei. O przetrwaniu decyduje technologia, pomysłowość i inspiracja. Potencjalnych źródeł inspiracji jest wiele. Mogą nimi być: podpatrywanie konkurencji, inspiracja, motywowanie do pracy twórczej pracowników, identyfikacja powiększającej się ilości potrzeb klientów oraz ich kreowanie, ale również codzienna obserwacja życia. Większość małych przedsiębiorców nie ma czasu na planowanie swojej działalności. Pochłonięci bieżącym zarządzaniem, a często także wykonawstwem, porzucają planowanie lub odkładają je na przyszłość skupiając się na rozwiązywaniu codziennych problemów. Jeżeli w firmie powstaje biznes-plan, to najczęściej dopiero wtedy, kiedy trzeba wziąć kredyt w banku lub znaleźć udziałowców do nowego przedsięwzięcia. Planowanie jest jednak kluczem do sukcesu. Bez względu na to jak bardzo jest nieformalne, zawsze przynosi korzyści, pozwala odkrywać słabe punkty, a czasami wpadać na świetne pomysły. Planowanie strategiczne będzie polegało na budowie strategii przedsiębiorstwa tzn. na formułowaniu celów i aspiracji, czyli budowaniu misji firmy.

KONIEC CZĘŚCI 1

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Strategia to nie zdolność operacyjna

Strategia to nie zdolność operacyjna.

Autorem artykułu jest Krzysztof Saniak


Ostatnio bardzo popularne staja się hasła z zakresu konsultingu czy doradztwa strategicznego. Wiele osób, często dość młodych i bez doświadczenia, oferuje usługi z tego zakresu i przedstawia się jako „eksperci" do spraw kreowania strategii. Z jednej strony to dobrze ....

1. Czym jest strategia?

Ostatnio bardzo popularne staja się hasła z zakresu konsultingu czy doradztwa strategicznego. Wiele osób , często dość młodych i bez doświadczenia, oferuje usługi z tego zakresu i przedstawia się jako „eksperci" do spraw kreowania strategii. Z jednej strony to dobrze - potrzebujemy młodych, pewnych siebie i nowoczesnych managerów. Czas ruszyć tą skostniałą polską gospodarkę, wprowadzić innowacyjne metody zarządzania, wprowadzić innowacyjne produkty itp. Z drugiej strony - przydałoby się więcej pokory, więcej dystansu do samego siebie i własnych umiejętności. Na nic bowiem wszystkie certyfikaty najlepszych praktyk, zarządzania projektami jeżeli nie zrozumiemy czym jest strategia.

2. Sprawność operacyjna to nie strategia?


W ciągu ostatnich dwóch dekad przedsiębiorstwa nauczyły się nowych zasad zarządzania. Wymusza to wszechobecna konkurencja oraz szybkość zmian zachodzących na rynkach. Przedsiębiorstwa muszą aktywnie i szybko odpowiadać na te zagrożenia, jeżeli chcą pozostać na rynku. Muszą ciągle dążyć do osiągnięcia jak najlepszych wyników i wdrożenia najlepszych praktyk, muszą ciągle mierzyć swoje osiągnięcia, muszą stosować różne taktyki by osiągnąć jak najlepszą efektywność operacyjną oraz zachować swoją przewagę konkurencyjną. Strategiczne pozycjonowanie marki - kiedyś serce każdej strategii - jest odrzucone jako zbyt statyczne przy dzisiejszych dynamicznych zmianach na rynkach, zmianach technologicznych i możliwości szybkiego skopiowania produktu, pozycji marketingowej i modelu biznesowego. Jest to jednakże niebezpieczna półprawda, która spowodowała, że wiele przedsiębiorstw podążało drogą wiodącą prosto do destrukcyjnej konkurencji, szczególnie w branżach w których występuje zjawisko nazwane hiperkonkurencją.
Sednem problemu jest błędne postrzeganie sprawności operacyjnej jako strategię firmy. Dążenie do produktywności, jakości i szybkości wykształciło wiele narzędzi i technik zarządzania takich jak kompleksowe zarządzanie poprzez jakość, analiza porównawcza (benchmarking), koncepcja konkurencji w czasie, outsourcing, zarządzanie zmianą i inne. Co prawda wpływ na zwiększenie sprawności operacyjnej był często ogromny, jednak wiele firm nie potrafiło przenieść tych sukcesów na zwiększenie zysków firmy i wartości przedsiębiorstwa. Krok po kroku te narzędzia i techniki zajęły bowiem miejsce strategii.

3. Strategia bazuje na unikatowych działaniach.


Strategia to coś więcej niż sprawność operacyjna. Polega ona na unikatowych działaniach, które podejmuje każde z przedsiębiorstw, tak aby dostarczyć inne wartości do różnych grup odbiorców. To właśnie sposób określenia grupy odbiorców definiuje nasze działania oraz naszą strategię. Całkiem inne podejście będziemy mieli jeżeli celujemy w młode małżeństwa z jednym dzieckiem, które chcą kupić tanie i modne meble (przykładem takiej strategii może być IKEA), a całkiem inaczej, jeżeli odbiorcami porządnych, drewnianych i drogich mebli są dobrze zarabiający prezesi i dyrektorzy. Całkiem inaczej wygląda wtedy podejście do kosztów takiej usługi jak i propozycje usług dodatkowych. Michael E. Porter w swoich publikacjach wymienia trzy źródła tworzenia takiego typu strategicznej pozycji.
Pierwszym z nich jest pozycjonowanie ze względu na różnorodność. Opiera się ono na skupieniu się na jednym produkcie i dostarczaniu go w sposób lepszy, szybszy i tańszy niż konkurencja. Poprzez skupienie się na jednej rzeczy osiągamy przewagę konkurencyjną i jesteśmy w stanie dostarczyć większą wartość naszym klientom. Przykładem mogą być instytucje finansowe oferujące tylko kredyty konsumenckie. Dzięki takiej specjalizacji, procedury zostają uproszczone do niezbędnego minimum i klient może uzyskać kredyt gotówkowy na dowód.
Drugim sposobem jest pozycjonowanie ze względu na potrzeby. W jej podłożu leży odpowiednia segmentacja klientów, tak aby zapewnić wszystkie potrzeby jednej grupy klientów. Dzięki temu dostarczamy jednej, ograniczonej grupie klientów produkty oraz usługi, które są dobrane specjalnie dla nich. Przykładem może być wspominana już IKEA. Sprzedaje ona łatwe do złożenia, modularne meble, w modelu opartym na samoobsłudze. Klient może oglądać meble przedstawione w formie aranżacji pokoju, więc nie musi wyobrażać sobie jak będzie on wyglądał w danym otoczeniu. Obok aranżacji znajdują się gotowe, poukładane w paczki meble, które klient sam pobiera i transportuje do domu. Dodatkowo IKEA oferuje takie usługi jak opieka nad dziećmi, kiedy rodzice są w sklepie, a sklepy są długo otwarte. Są one odpowiedzią na zapotrzebowanie młodych, ale nie zbyt bogatych ludzi, którzy często posiadają dzieci, ale nie stać ich już na nianię, a ponieważ pracują do późna, nie mają czasu na zakupy w sklepach otwartych do 18-tej.
Trzecim sposobem jaki wymienia Porter, jest pozycjonowanie ze względu na dostęp. Dostęp może zależeć od położenia geograficznego, od skali przedsięwzięcia oraz wszystkich działaniach, jakie należy wykonać aby dotrzeć do swoich klientów. Co prawda, przy obecnej technologii i coraz bardziej powszechnym dostępie do Internetu dotarcie do potencjalnego klienta jest o wiele łatwiejsze. Nadal jednak niektóre produkty i usługi nie docierają do wszystkich miejsc oraz potencjalnych odbiorców. Przykładem może być firma Carmike Cinemas, założona w Stanach Zjednoczonych, która oferowała swoje usługi w miastach o populacji poniżej 200 tyś mieszkańców, a w celu zapewnienia sobie klientów, którzy nie wydaliby na bilety tyle co mieszkańcy wielkich aglomeracji, ograniczyli ilość ekranów do wyświetlania filmów, mniej nowoczesne technologie wyświetlania filmów oraz celowali w wyświetlanie filmów familijnych, komedii, westernów i filmów akcji.

4. Strategia wymaga wyrzeczeń.


Niestety, strategiczna pozycja nie jest wystarczająca by zagwarantować przewagę konkurencyjną. Taką przewagę należy jeszcze umiejętnie utrzymać, inaczej szybko znajdą się naśladowcy, którzy będą chętni by powtórzyć nasz sukces. Dlatego należy ciągle podejmować nowe wyzwania i dbać o zachowanie swojej unikatowości. Niektóre firmy próbują dokonać tego poprzez ciągłą zmianę swojej strategicznej pozycji. Inne próbują osiągnąć korzyści wynikające z innego pozycjonowania, przy jednoczesnym zachowaniu obecnej strategii. Oba podejścia są jednak błędne, ponieważ zastosowanie określonego podejścia wymaga wyrzeczeń, zastosowania odpowiedniego podejścia i dostosowania do tego swoich działań. Jeżeli działania są właściwe dla jednej strategii, a niewłaściwe dla innej to należy podjąć odpowiednie decyzje.

---

FinBiz - Finanse pod kontrolą

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl