piątek, 15 lutego 2013

Polska przedsiębiorczość w kulturze

Polska przedsiębiorczość w kulturze

Autorem artykułu jest Korneliusz Smolik


Kultura kojarzy się z wysokimi wartościami, jednak nie wyklucza to pogodzenia działalności kulturalnej z udanym biznesem. Jak wygląda przedsiębiorczość w kulturze w polskich realiach?

Być może spotkaliście się ze stereotypem artysty, nieco postrzelonego człowieka, który poświęca się plastyce bądź muzyce, tworzy piękne rzeczy, ale raczej nie odpowiada potrzebom nowoczesnego rynku pracy. Czy młoda osoba, np. po szkole plastycznej, ma inne wyjście niż sprzedawanie swojej twórczości na bazarach i miejscach pełnych turystów? Kultura w biznesie ma jednak nieprzeciętny potencjał. Nie ulega wątpliwości, że artyści potrafią odnieść sukces. Widać to szczególnie na przykładzie aktorów, którzy przekonując do siebie widzów stają się prawdziwymi gwiazdami show-biznesu. Czasami obecność konkretnego aktora na planie samo w sobie zapewnia już dużą popularność filmu. Wszystko to tyczy się jednak kultury masowej, natomiast nas interesuje przedsiębiorczość w kulturze nastawionej na wyższe wartości i nieszukającej rozgłosu za wszelką cenę.

Corporate Culture Responsibility szansą dla biznesu i kultury

Zarówno biznes jak i kultura mają sobie bardzo wiele do zaoferowania, a wzajemne uzupełnianie się stanowi receptę na sukces. Firmy doceniają zwłaszcza kreatywność osób działających w kulturze ponieważ oryginalność niejednokrotnie decyduje o pozycji przedsiębiorstwa na tle konkurencji. Z kolei artyści chętnie korzystają z umiejętności menedżerskich oraz wsparcia finansowego proponowanego przez środowisko biznesowe.

,,Kultura i sztuka to dziedziny, które cieszą się dużym szacunkiem społeczeństwa, nawet jeśli czasami są skierowane do nieco węższego grona odbiorców. Nierzadko też udaje się pogodzić wysokie walory artystyczne z ogromną popularnością wydarzenia kulturalnego, czego przykładem mogą być spektakle organizowane przez tętniące młodzieńczą energią teatry muzyczne Roma oraz Buffo w Warszawie” – komentuje Korneliusz Smolik.

W związku z tym, trudno się dziwić, że promocja sztuki i kultury stała się opłacalna z perspektywy sprawnego marketingu. W przeszłości główne skrzypce w patronowaniu kulturze grały instytucje państwowe, lecz dziś coraz częściej sponsorami i opiekunami wydarzeń kulturalnych zostają korporacje bądź firmy. Strategię odpowiedzialnego inwestowania w kulturę nazywaną Corporate Culture Responsibility stosuje coraz więcej przedsiębiorstw, co mocno ułatwia ich promocję oraz ma korzystny wpływ na wizerunek marki. Z drugiej strony, bez sponsoringu i sprawowania mecenatu nad kulturą przez biznesmenów, wiele interesujących wydarzeń, spektakli i wystaw mogłoby nie zaistnieć.

Kultura obecna na każdym kroku

Kultura i biznes przenikają się znacznie częściej niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Chwila namysłu wystarcza by zdać sobie sprawę, że talenty artystyczne są wykorzystywane niemal na każdym kroku w większości współczesnych branż. Ostra konkurencja między firmami motywuje do inwestowania w ludzi kreatywnych, potrafiących zaproponować coś nowego lub umiejących uczynić dany produkt atrakcyjniejszym. W efekcie, pomysłowi designerzy są na wagę złota, graficy i ilustratorzy nie muszą narzekać na brak pracy, młodzi aktorzy starają się zaistnieć w branży promocyjnej. Trzeba więc przyznać, że elementy kultury są nieodłączne w dzisiejszym biznesie oraz życiu zawodowym. ,,Wszyscy współtworzymy kulturę poprzez swoją kreatywną pracę, dlatego biznes i kultura przenikają się w sposób naturalny” – ocenia Korneliusz Smolik, rzecznik prasowy serwisu kulturataniej.pl. - ,,Musimy również przyznać, że kultura wyższa, mimo ambitnego przekazu, miewa problemy z dotarciem do rozpieszczonego i wygodnego odbiorcy. Instytucje kulturalne powinny więc aktywnie zabiegać o pomoc firm praktykujących strategię CCR” – podsumowuje przedstawiciel kulturataniej.pl.

Młodzi i utalentowani na rynku pracy

Początkujący artyści bardzo wcześnie uzmysławiają sobie, że samo rozwijanie pasji nie pozwoli im na godne życie. Prędzej czy później, trzeba przekuć swoje umiejętności w źródło zarobku albo wybrać zupełnie inną drogę. Niektórym się to udaje i niewątpliwie należą oni do szczęśliwych i spełnionych ludzi. W ocenie Damiana, studenta III roku architektury i urbanistyki na Politechnice Białostockiej, nic nie stoi na przeszkodzie, aby działalność kulturalna i biznesowa efektywnie się uzupełniały: ,,Sądzę że kultura i biznes mogą współgrać. Co więcej, powinno się dążyć do idealnej równowagi między nimi. Zazwyczaj mamy do czynienia z dwoma wariantami. Bywa, że dzieła są tworzone "pod publiczkę", przez co są przesiąknięte komercją i stają się kiczem. Z drugiej jednak strony, zdarza się twórczość perfekcyjnie wykonana ze strony artystycznej. Ma ona coś nowego, twórczego do przekazania światu, lecz bez odpowiedniego planu marketingowego trafia jedynie do wąskiej grupy odbiorców i często dość niesłusznie tonie w oceanie zapomnienia. Dobrym przykładem idealnej równowagi między kulturą a biznesem jest stara trylogia Gwiezdnych Wojen. Uzyskała zarówno sukces komercyjny, jak i artystyczny.”

Student architektury i urbanistyki dodaje przy tym, że warto starać się o zdobywanie jak największego doświadczenia i samodzielności na rynku pracy. Mimo młodego wieku, ma już czym się pochwalić: ,,Wykonałem kilka zleceń na ikonografiki, elementy stron internetowych, okładki albumów muzycznych, czy stworzenie komiksów promocyjnych. Zawsze stanowiło to bonusowy zysk do miesięcznego budżetu, bo zarabiałem za coś, co wykonuję jako hobby.” Surowo sytuację polskiej przedsiębiorczości w kulturze ocenia Łukasz, student grafiki na II roku w ASP: ,,W Polsce niby coś ruszyło - jest więcej dofinansowań, inwestycji wspierających rozwój kultury. Ale wygląda to mizernie w porównaniu do udziału biznesu w kulturę państw zachodnich i Skandynawii. Dysproporcja jest ogromna. Na Zachodzie władze i mecenat mają dużo większą świadomość, co może zaoferować im inwestowanie w kulturę. Czyli np. spójność narodu, rozwój intelektualny obywateli. Wszystko co wpływa na modny teraz pomiar szczęścia narodowego. A to rodzi większą efektywność pracy, stabilizację – a co za tym idzie przyrost gospodarczy. W Polsce takie myślenie dopiero przed chwilą przestało funkcjonować w pojęciu "egzotyczne".”

Realistyczne podejście do aktualnych warunków w naszym kraju nie musi jednak napawać pesymizmem. Determinacja i zaangażowanie to najlepsza gwarancja zainteresowania swoją twórczością z czym zgadza się większość młodych talentów. ,,Dobry ilustrator, projektant albo specjalista DTP na pewno znajdą klientów i pracodawców. Nie wspominając już o projektantach grafiki 3D. A jeśli mówimy o rynku sztuki czyli wystawiennictwie, uzyskiwaniu funduszy z własnych, indywidualnych działań - w tym wypadku można mówić tylko ogólnikami. Na początku drogi artysty przeważnie pojawiają się schody. Dlaczego? Główny powód jest oczywisty - brak stałego, sensownego dochodu, poczucia bezpieczeństwa – a tym kusi praca w agencji graficznej” – podsumowuje Łukasz z ASP.

Przyszłość kultury i biznesu

Nie ulega wątpliwości, że kultura i biznes potrzebują się nawzajem. Instytucje kultury zdane wyłącznie na siebie prawdopodobnie skazują się na niebyt i porażkę. Nawet najbardziej ambitny projekt nie ma szans zaistnieć bez odpowiedniej promocji i nakładów finansowych. Nie powinno więc być ujmą dla artysty skorzystanie ze wsparcia ludzi biznesu, którzy zdają sobie sprawę z tego jak wiele talentów i świetnych pomysłów drzemie w Polakach. Odpowiedzialne podejście do kultury i biznesu prezentowane przez obie strony może przynieść tylko pozytywne rezultaty na co wszyscy z pewnością liczymy.

---

Materiał przygotowany przez kulturataniej.pl. Zachęcamy do przedruku.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Licencjonowany Pośrednik w obrocie nieruchomościami to nie AGENT

Licencjonowany Pośrednik w obrocie nieruchomościami to nie AGENT.

Autorem artykułu jest Emilia Forgiel


"pośrednikiem w obrocie nieruchomościami jest osoba fizyczna posiadająca licencję zawodową nadaną w trybie przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami".

Zgodnie z ustawą z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz. U. z 1997 r. Nr 115, poz. 741, art. 179 ust.2) "pośrednikiem w obrocie nieruchomościami jest osoba fizyczna posiadająca licencję zawodową nadaną w trybie przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami".

Każdy Pośrednik odwiedzający naszą nieruchomość powinien okazać taką legitymację. Wtedy mamy pewność, iż współpracujemy z osobą, która ma pełne uprawnienia do reprezentowania nas na rynku.

Uwaga na pośredników bez licencji

W Polsce istnieje ponad 15 tys. licencjonowanych pośredników w obrocie nieruchomościami. Polska Federacja Rynku Nieruchomości (PFRN) szacuje jednak, że takim pośrednictwem w obrocie nieruchomościami zajmuje się nawet ok. 25–30 tys. firm. Kilka tysięcy osób robi to na czarno ! Pośrednictwem zajmują się też różne firmy doradcze, prawnicze, konsultingowe, choć formalnie i jawnie takiej działalności nie prowadzą.

Bardzo wielu Kupujących zadaje sobie pytanie, czy musimy korzystać z usług Pośrednika? Na rynku jest wiele ogłoszeń bezpośrednich, gdzie oferowane nieruchomości mogą odpowiadać naszym warunkom. Ale czy to są aby te najlepsze oferty? Czy nie lepiej skorzystać z profesjonalnej wiedzy i doświadczenia ?

Czy właściwie przygotujemy się do umowy przedwstępnej, wynegocjujemy dobrą cenę, sprawdzimy stan prawny i techniczny mieszkania ? Czy umiemy na pewno bezpiecznie zorganizować przelew ceny sprzedaży i wydanie lokalu oraz dopilnować wymeldowania, dopilnować dokumentów dla banku i innych ważnych formalności ?

Szereg pytań, a odpowiedź jedna:

Proszę Państwa, zdajmy się na transakcję z udziałem licencjonowanego Pośrednika.


Nie oferujmy swoich należności podejrzanym agentom bez licencji. Nie wpuszczajmy nieznajomych ludzi do naszych posiadłości! Działajmy profesjonalnie i z rozsądkiem.

wzór licencji Pośrednika Nieruchomości

Licencja Zawodowa Pośrednika w Obrocie Nieruchomościami

Aby to sprawdzić Pośrednika, należy zapytać o numer licencji i poprosić o małą legitymację, która każdy z profesjonalistów powinien mieć przy sobie.

Każda z Firm działająca na rynku posiada też ubezpieczenie OC, co oznacza, iż jeżeli pośrednik narazi nas na szkodę (np. nie sprawdzi stanu prawnego nieruchomości), będzie miał z czego wypłacić odszkodowanie.

UWAGA! Jeżeli pośrednik nie dysponuje takim ubezpieczeniem i licencją, to znaczy, że nie jest pośrednikiem, tylko oszustem i należy zrezygnować z jego usług. W Polsce jest zarejestrowanych 3 razy więcej agencji nieruchomości niż licencjonowanych pośredników. Oznacza to, że 2 na 3 biura działają niezgodnie z prawem, narażając swoich klientów na poważne ryzyko. To tak jakby ktoś otworzył gabinet lekarski i w nim leczył, nie będąc lekarzem.

Po drugie, należy unikać biur pośrednictwa nieruchomości, które żądają opłat z góry za przyjęcie zlecenia. Pośrednik powinien bez pobierania opłat udostępnić nam każdą ofertę, towarzyszyć przy oglądaniu mieszkania oraz doradzić, gdy potrzebujemy porady, a jego wynagrodzenie powinno być płatne po wykonaniu zlecenia, zgodnie z podpisaną umową pośrednictwa przy kupnie. Pośrednicy pracują przy pomocy innych osób, ale biorą za nich pełną odpowiedzialność, a osoby te powinny mieć pisemne pełnomocnictwa od pośredników.

Jak dokonać wyboru dobrego pośrednika?

Postarajmy się ustalić, czy pośrednik należy do jakiegoś stowarzyszenia, czy jego oferta znajduje się na stronie internetowej lub czy współpracuje z innymi biurami nieruchomości i systemem MLS (pozwala to na zdobycie ogromnej bazy danych o nieruchomościach bez konieczności odwiedzania kilku firm i składania kilku zleceń).

Zwróćmy uwagę na możliwość współpracy agencji nieruchomości z notariuszem, doradcą kredytowym.

Obserwujmy naszego Pośrednika. Zwróćmy uwagę na liczbę przedstawianych nam ofert i to, czy odpowiadają one naszym wymaganiom oraz jak zachowuje się pośrednik w kontaktach z klientami, czy potrafi być miły i kompetentny.

Podpiszmy umowę z jednym biurem, decydując się na kompleksową obsługę i reprezentację nas na burzliwym i skomplikowanym rynku nieruchomości. Pamiętajmy, iż odpowiednie wynagrodzenie zapewni nam wysoki poziom obsługi. Nikt nie świadczy darmowych usług. Przejrzyjmy oferty pośredników w prasie, Internecie, pismach fachowych (warto wybrać firmę specjalizującą się w sprzedaży nieruchomości w danej okolicy).

Zasięgnijmy opinii znajomych, którzy korzystali już z usług pośrednika.

Na zachodzie Klienci wybierają zwykle jednego licencjonowanego Pośrednika, który reprezentuje ich interesy. Jest to najlepszy sposób obsługi transakcji wypracowany przez lata. Może kiedyś my również zrozumiemy postęp cywilizacji i dojdziemy do perfekcji pracując wyłącznie z licencjonowanymi Pośrednikami w Obrocie Nieruchomościami.

Bądźmy profesjonalni w sprzedaży czy kupnie naszego majątku.

Skróty terminy:

MLS- Profesjonalny System Wymiany Ofert stowarzyszonych Biur Pośrednictwa Nieruchomości

PFRN; Polska Federacja Rynku Nieruchomości

WSPON, SPON, DOLSPON itp.; regionalne profesjonalne Stowarzyszenia Licencjonowanych Posredników w Obrocie Nieruchomościami

Centralny Rejestr Pośredników w Obrocie Nieruchomościami :

http://www.mi.gov.pl/2-482c0defdb3dc.htm

---

Autor:

Emilia Elżbieta Forgiel

Licencjonowany Pośredników w Obrocie Nieruchomościami nr lic. 10062

E-Expert Nieruchomości Kredyty Inwestycje

http://www.e-expert.org

Fragment książki "Psychologia Wnętrz - Dobra Energia" 2012

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Aby w nowym roku nie powitał nas komornik

Aby w nowym roku nie powitał nas komornik

Autorem artykułu jest Żarówka PR i Marketing


Wydatki świąteczne i bardzo wysokie koszty utrzymania, jakie przynosi zima sprawiają, że w tym okresie z portfela może ubyć co najmniej kilkaset, a nawet kilka tysięcy złotych więcej niż w pozostałych miesiącach. Wiele osób może więc przywitać nowy rok z pustym kontem.

Co więc zrobić, jeśli nagle okazuje się, że nie starcza pieniędzy na spłatę raty kredytu? Związek Firm Doradztwa Finansowego podpowiada, jak postępować w takiej sytuacji, aby nowego roku nie rozpocząć od wizyty komornika.

Zimowe miesiące wystawiają domowe budżety na ciężką próbę. Według badań firmy Deloitte polskie rodziny mogły wydać w tym roku na święta Bożego Narodzenia średnio 1800 PLN. Do tego dochodzą także inne wydatki, z którymi trzeba się liczyć zimą: zwiększone koszty ogrzewania, energii elektrycznej, a także związane z użytkowaniem samochodów. To wszystko sprawia, że w grudniu i styczniu wydatki mogą zwiększyć się o kilkaset do nawet kilku tysięcy złotych. Niestety wiele osób myśli krótkoterminowo i nie przewiduje konsekwencji tych dodatkowych kosztów. Co więcej, jak wynika z badań TNS OBOP, jedynie 1 na 4 Polaków oszczędza. Większość nie ma więc odłożonych dodatkowych środków na takie wydatki. Może się więc okazać, że w portfelu zabraknie na pokrycie wszystkich, comiesięcznych zobowiązań, na przykład rat kredytu.

Co robić kiedy brakuje na spłatę raty? Najważniejsze to zacząć działać od razu, kiedy pojawi się problem i nie udawać, że go nie ma. Kiedy okaże się, że kredytobiorca nie jest w stanie spłacić raty warto jak najszybciej skontaktować się z bankiem i porozmawiać o możliwościach wyjścia z tej sytuacji.

Zimowe wakacje od kredytu

Jednym z rozwiązań w przypadku spłaty kredytu hipotecznego są wakacje kredytowe. - Prawo do nich zapisane jest w umowie, a długość ich trwania zależna jest od banku, najczęściej jest to do 1 do 6 miesięcy. Kredytobiorca musi jednak poinformować bank o chęci wykorzystania tej opcji przed terminem spłaty raty, najczęściej 14 dni przed terminem płatności. Ważne także aby sprawdzić, czy zawieszona zostaje spłata całej raty, czy tylko części kapitałowej. Może się bowiem okazać, że nadal trzeba będzie spłacać odsetki – wyjaśnia Sylwester Kowalski, ekspert Credit House Polska i Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF).

Kilka kredytów w jednym

Jeśli kredyt hipoteczny nie jest jedynym, który posiada kredytobiorca, można też pomyśleć o kredycie konsolidacyjnym. - Umożliwia on spłatę kilku zobowiązań jednym kredytem, między innymi kredytu hipotecznego, gotówkowego, samochodowego, karty kredytowej, czy debetu w koncie. Ze względu na dłuższy okres kredytowania i niższe oprocentowanie kredytu konsolidacyjnego, daje on możliwość obniżenia miesięcznych rat nawet o kilkadziesiąt procent – tłumaczy Sylwester Kowalski, Credit House Polska i ZFDF. Szczególnie dobre warunki można otrzymać, jeśli kredyt konsolidacyjny zabezpieczony zostanie hipoteką. Zanim kredytobiorca zdecyduje się jednak na znaczne obniżenie wysokości rat, co będzie się wiązało z wydłużeniem okresu kredytowania, warto obliczyć, jaki będzie ostateczny koszt kredytu.

Dłużej, ale za to mniej

Bank może także przychylić się do wniosku o obniżenie marży lub wydłużenie okresu kredytowania, dzięki czemu także można uzyskać niższe miesięczne raty. Należy jednak sprawdzić, na jaki maksymalny okres można zaciągnąć kredyt. - W przypadku kredytu hipotecznego jest to od 30 do 50 lat, w zależności od banku. Może się więc okazać, że spłata posiadanego kredytu nie może ulec już wydłużeniu – mówi Sylwester Kowalski (Credit House Polska i Związek Firm Doradztwa Finansowego). Trzeba też zdawać sobie sprawę z tego, że choć wysokość miesięcznych rat ulegnie obniżeniu, to w sumie kredytobiorca będzie musiał oddać bankowi większą kwotę.

Może się też okazać, że kredyt, jaki spłaca kredytobiorca może być tańszy w innym banku. Możliwe jest więc refinansowanie zobowiązania kredytem zaciągniętym w innej instytucji, na bardziej korzystnych warunkach niż obecnie. Warto więc porównać aktualne oferty innych banków.

Którekolwiek z rozwiązań zostanie wybrane, warto jak najszybciej skontaktować się z bankiem. Tylko wtedy, zanim urośnie dług, możliwe jest wynegocjowanie jak najlepszych warunków.

--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

poniedziałek, 4 lutego 2013

Robert Kiyosaki – „Bogaty ojciec, Biedny ojciec”

Robert Kiyosaki – „Bogaty ojciec, Biedny ojciec”

Autorem artykułu jest Zbigniew Wyrozumski


Na książkę „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” natknąłem się przypadkiem. Pewnego razu, gdy przeglądałem pewien blog, w jego prawym górnym rogu dojrzałem rzucający się w oczy obrazek – była to okładka książki Roberta Kiyosakiego.

Jako, że tytuł (a zwłaszcza podtytuł – „Czyli czego bogaci uczą swoje dzieci na temat pieniędzy i o czym nie wiedzą biedni i średnia klasa!”) bardzo mnie zaintrygował, postanowiłem ją odnaleźć i chociaż spróbować przeczytać.

Kiedy książkę już odnalazłem, to gdy tylko zabrałem się za jej czytanie, nie mogłem się od niej oderwać! Naprawdę, „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” to lektura zupełnie inna od większości propozycji dotyczących takich pojęć jak pieniądze, inwestycje, rachunkowość. Zupełnie zmienia pogląd człowieka na jego pracę, konto w banku, sposób obchodzenia się z pieniędzmi.

Ale zacznijmy od początku. Najlepiej – od samego autora. Robert Kiyosaki jest amerykańskim milionerem, rentierem został w wieku 47 lat, inwestując razem ze swoją żoną, Kim Kiyosaki (młodszą od niego o 10 lat). Majętne małżeństwo postanowiło wtedy pełnić swoją życiową misję – nauczać ludzi, jak wydostać się z finansowych tarapatów i uzyskać wolność. Założyli firmę „Rich dad, Poor dad”, której pierwszym dzieckiem była gra planszowa „Cashflow”, a pierwszą książką był właśnie „Bogaty ojciec, Biedny ojciec”, który od 4 lat nieustannie znajduje się na szycie listy bestsellerów „New York Times’a”.

Jak mówi książka, autor, Robert Kiyosaki jako mały chłopiec mieszkał na Hawajach, i należał raczej do biedniejszej części mieszkańców. Jego życiem kierowały jednocześnie dwie osoby:

1) Biedny ojciec – biologiczny ojciec Roberta, w pewnym momencie jeden z najważniejszych urzędników systemu edukacyjnego Hawajów, bardzo wykształcony, wierzący w ciężką pracę, szkolną edukację, mówił: „Ucz się, abyś mógł w przyszłości mieć dobrą pracę i zarabiać dużo pieniędzy”.

2) Bogaty ojciec – ojciec jego kolegi ze szkoły, Michała. Skończył jedynie szkołę podstawową, ale po pewnym czasie stał się jednym z najbogatszych ludzi na Hawajach. Mówił: „Rozwijaj swoją inteligencję finansową, ćwicz swój umysł, aby w przyszłości pieniądze pracowały dla ciebie”.

I właśnie cała książka oparta jest na ukazywaniu różnic pomiędzy myśleniem tych dwóch jakże ważnych w życiu Roberta osób. Pokazuje, że jedyną rzeczą, która odróżnia biednych od bogatych jest tylko i wyłącznie mentalność: ci pierwsi mówią „nie stać mnie na to”, ci drudzy „jak mogę to osiągnąć?”. Oczywiście w książce przedstawionych jest także wiele podstawowych wiadomości z rachunkowości, ukazane są różnice między aktywami i pasywami, i co należy robić aby się bogacić – a wszystko to napisane jest językiem bardzo przystępnym, tak aby nikt nie miał problemów ze zrozumieniem, o czym jest mowa.

W pozycji „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” autor przedstawia także swój pogląd na to, dlaczego tak wielu ludzi boryka się z problemami finansowymi w dzisiejszych czasach. Uważa, że problem leży w systemie edukacji – dzieci i młodzież nie uczą się niczego na temat pieniędzy, tylko zawodu, tego, jak zostać dobrym pracownikiem, a lekcje przedsiębiorczości w szkołach zakrawają o kpinę. Książka w pewien sposób uzupełnia podstawowe braki w edukacji finansowej i pozwala zrobić pierwszy, najtrudniejszy i najważniejszy krok w kierunku wolności i niezależności finansowej.

Robert Kiyosaki rewolucyjnie zmienia także sposób patrzenia na pieniądz. Przeciętny człowiek uważa go za coś niezbędnego, środek służący do opłacenia wszystkich rachunków, czynszu, podatków, kredytów – a jak coś zostanie, to wydaje go na zabawę, przyjemności. Książka uczy nas czegoś innego. Mówi – najpierw płać sobie! Dlaczego? Zapraszam do lektury!

„Bogaty ojciec, Biedny ojciec” to wspaniała pozycja dla ludzi chcących oderwać się od szarej rzeczywistości i zacząć wędrówkę ku spełnieniu swoich marzeń. Bo najczęściej tak jest, że pieniądze blokują nas przed spełnianiem swych marzeń. Bo trzeba utrzymać rodzinę, opłacić dom… A wcale tak nie musi być! Książka ta jest obowiązkową pozycją dla każdego uwięzionego w pułapce pracy dla pieniędzy, dla każdego uczestnika tzw. „wyścigu szczurów”, i dla większości z nich stanie się zwrotnym punktem w życiu. Nie bez powodu jest bestsellerem nr 1 w wielu poważnych rankingach! Pozycja obowiązkowa!

---

Zbigniew Wyrozumski

www.polska-fm.pl

www.wyrozumski.wordpress.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak zwiększyć sprzedaż: Zarządzaj zespołem sprzedaży

Jak zwiększyć sprzedaż: Zarządzaj zespołem sprzedaży

Autorem artykułu jest wojciechdudziak


Zespół to więcej niż tylko zbiór jednostek. To organizm ukierunkowany na wspólne cele. Taki zespół sam się napędza i przynosi efekty dużo większe niż suma pojedynczych osób.

Jak zbudować taki zespół sprzedawców? Jak tym zespołem sprawnie zarządzać?

Lekcja 11: „Zarządzaj zespołem sprzedaży”


Zadbaj o organizację wewnętrzną i podział zadań
Zespół sprzedawców powinien być odpowiednio zorganizowany. Powinien mieć jasny podział zadań, odpowiedzialności oraz uprawnień. Dopiero gdy ten warunek jest spełniony, możliwe jest efektywne jego działanie. W przeciwnym razie mamy do czynienia z chaosem, który zbyt rzadko przynosi dobre skutki.

Zadbaj o podstawowe materiały i wyposażenie sprzedawcy
Sprzedawca powinien być wyposażony w podstawowe narzędzia, dzięki którym jego praca jest bardziej skuteczna. Oprócz schludnego, eleganckiego ubioru ważne są takie drobiazgi jak długopisy, notesy, sprzęty elektroniczne. Najważniejsze są materiały zawierające szczegóły oferty, rekomendacje oraz prezentację na temat produktu/ usługi. Pamiętajmy jednak, że są to tylko narzędzia i nie zastąpią one wiedzy i umiejętności sprzedawcy.

Zadbaj o dobre wprowadzenie do zespołu i opiekę
W zespole warto używać trzy role: wprowadzającego (zaznajamia nową osobę z firmą, procedurami i tym co istotne dla „nauczenia się” nowego stanowiska pracy), opiekuna (długofalowo zajmuje się bieżącym wspieraniem sprzedawcy) oraz eksperta (przekazuje wnioski, przemyślenia i know-how, jakie zebrał podczas swojej pracy w organizacji).

Indywidualna praca ze sprzedawcą
Wysokie wyniki sprzedaży to suma wyników poszczególnych osób. To dlatego warto skupić się na jednostce i poświęcić dużo czasu na pracowanie ze sprzedawcami „1 na 1”. Gdy lider zespołu sprzedawców poświęci odpowiednio dużą część swojego czasu na wsparcie indywidualne (coaching, mentoring), będzie to bardzo dobra inwestycja.

System permanentnej edukacji
Aby ciągłe uczenie się stało się nawykiem – na poziomie jednostki oraz całego zespołu – należy skupić się na dwóch kwestiach. Po pierwsze ważna jest rola lidera, wciąż podkreślającego wagę uczenia się i dzielenia informacjami. Lider powinien dawać dobry przykład, „zarażając” resztę zespołu. Po drugie – należy wdrożyć narzędzia (na przykład mechanizmy typu “wiki”), wspierające przechowywanie wiedzy i dzielenie się nią.

Planowanie pracy zespołu i każdego sprzedawcy
Sprzedawcy powinni być świadomi zarówno swoich osobistych celów, jak i celów całego zespołu. Warto zaangażować sprzedawców w proces współtworzenia wizji, celów oraz strategii zespołu sprzedażowego. Dzięki temu uzyskają oni jasny obraz tego, gdzie zmierzają jako zespół, a w efekcie bardziej się zaangażują.

---

Wojciech Dudziak
ASK Analizy Szkolenia Konsulting

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl